Marcin Horała: prezes NIK dostrzegł słabość swojej pozycji

2021-05-14 08:58 aktualizacja: 2021-05-14, 10:30
Wiceminister infrastruktury Marcin Horała. Fot.  PAP/Darek Delmanowicz
Wiceminister infrastruktury Marcin Horała. Fot. PAP/Darek Delmanowicz
Widać, że szef NIK Marian Banaś zatrzymał się, sam dostrzegł słabość swojej pozycji; nie sformułował żadnych zarzutów wobec rządu, wiedząc, że chyba się trochę zapędził we wcześniejszych deklaracjach medialnych - powiedział w piątek wiceminister infrastruktury Marcin Horała, odnosząc się do raportu NIK.

Banaś zaprezentował w czwartek raport Najwyższej Izby Kontroli dotyczący przygotowań do wyborów korespondencyjnych prezydenta RP, które miały się odbyć 10 maja 2020 r. NIK negatywnie oceniła proces przygotowania tych wyborów po kontroli działań: KPRM, MSWiA, MAP oraz Poczty Polskiej i PWPW; zdaniem NIK organizowanie i przygotowanie wyborów na podstawie decyzji administracyjnej nie powinno mieć miejsca i było pozbawione podstaw prawnych. Izba skierowała do prokuratury zawiadomienia o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez zarządy Poczty Polskiej i Polską Wytwórnię Papierów Wartościowych.

Marian Banaś sam dostrzegł słabość swojej pozycji

"Widać, że Marian Banaś zatrzymał się. Sam dostrzegł słabość swojej pozycji. Nie sformułował żadnych zarzutów pod adresem rządu, widząc, że chyba się trochę zapędził w pewnych deklaracjach" - powiedział Horała w TVP Info.

Jak dodał, czym innym jest publicystyczne wygłoszenie zarzutów, a czym innym wzięcie odpowiedzialności za konkretne czyny, po których mają iść twarde, prawne działania.

"Jak już się wyszło na konferencję prasową i powiedziało, że za chwilę będą zarzuty, zawiadomienia, to na kogoś trzeba było złożyć" - stwierdził Horała, odnosząc się do wniosków wobec Poczty Polskiej i PWPW.

W czwartek Centrum Informacyjne Rządu wydało oświadczenie dotyczące raportu NIK. "Wszystkie decyzje o rozpoczęciu technicznych przygotowań do głosowania korespondencyjnego w wyborach prezydenckich były zgodne z prawem – świadczy o tym wiele ekspertyz prawnych, którymi dysponuje KPRM. Premier i szef KPRM stali na straży Konstytucji RP" - oświadczyło CIR.

Jak podkreślono w komunikacie CIR, wszelkie działania premiera i szefa jego kancelarii miały na celu przeprowadzenie wyborów w konstytucyjnym terminie.

Raport NIK dotyczy organizacji planowanych na 10 maja ub. roku wyborów prezydenta, w których Polacy, ze względu na pandemię COVID-19, mieli głosować wyłącznie drogą korespondencyjną. Za organizację głosowania - zgodnie z ustawą z 6 kwietnia o szczególnych zasadach przeprowadzania wyborów powszechnych na Prezydenta RP zarządzonych w 2020 r. - odpowiadał minister aktywów państwowych. Ustawa weszła w życie 9 maja, wcześniej jednak wydrukowane zostały m.in. pakiety wyborcze; ich dostarczeniem miała się zająć Poczta Polska.

Wybory nie odbyły się 10 maja. Tego dnia Państwowa Komisja Wyborcza stwierdziła w wydanej uchwale, że "brak było możliwości głosowania na kandydatów" i że fakt ten jest równoważny w skutkach z przewidzianym w art. 293 Kodeksu wyborczego brakiem możliwości głosowania ze względu na brak kandydatów. Ostatecznie wybory odbyły się 28 czerwca.(PAP)

kgr/