Czarnecki dla "GPC": sankcje muszą uderzyć w białoruski reżim, nie w obywateli

2021-05-17 08:01 aktualizacja: 2021-05-17, 08:04
Ryszard Czarnecki. Fot. PAP/Leszek Szymański
Ryszard Czarnecki. Fot. PAP/Leszek Szymański
Prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka broni się przez kreowanie syndromu oblężonej twierdzy; zaboleć mogą sankcje na białoruskich dygnitarzy, natomiast sankcje uderzające w społeczeństwo, wpychałyby Białoruś w łapy Rosji - ocenił europoseł PiS Ryszard Czarnecki w poniedziałkowej "GPC" .

Czarnecki, zapytany przez "Gazetę Polską Codziennie", czego możemy się spodziewać po kolejnym pakiecie sankcji wobec białoruskich władz, który zapowiedział wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Josep Borrell, odparł, że "będą to sankcje przede wszystkim personalne na przedstawicieli władz, a nie będą to sankcje ekonomiczne".

"Gdyby były to sankcje uderzające w społeczeństwo Białorusi, nawet pośrednio, to wówczas byłby to przykład unijnej głupoty, wpychania Białorusi jeszcze bardziej w łapy Rosji, a do tego nie możemy dopuścić" - powiedział.

Na uwagę, że dialog, sankcje, naciski polityczne nie robią większego wrażenia na Łukaszence, który stawia się raczej w roli ofiary, twierdząc, że Zachód próbuje zniszczyć gospodarkę jego kraju, europoseł PiS odpowiedział, że "Alaksandr Łukaszenka broni się poprzez kreowanie syndromu oblężonej twierdzy", co - według Czarneckiego - "może działać na krótką metę na Białorusinów".

"Myślę, że to, co może naprawdę zaboleć, to sankcje na białoruskich dygnitarzy. Przeciętny Białorusin nie oburzy się na sankcje wobec szefa policji czy służb. Natomiast sankcje ekonomiczne mogą go dotknąć, a jeśli dotkną nawet najmniejszym stopniu, to może to zostać wykorzystane przez propagandę przeciwko Zachodowi" - powiedział Ryszard Czarnecki w "GPC". (PAP)

mmi/