Ogniska wariantu Delta w Polsce. Minister Niedzielski komentuje

2021-06-11 12:12 aktualizacja: 2021-06-11, 17:35
Minister Zdrowia Adam Niedzielski Fot. PAP/Tytus Żmijewski
Minister Zdrowia Adam Niedzielski Fot. PAP/Tytus Żmijewski
Wirus Delta pojawił się w Polsce w sytuacji, kiedy mamy małą liczbę zachorowań, co daje możliwość przeprowadzenia bardzo dokładnych śledztw epidemicznych - ocenił w piątek minister zdrowia Adam Niedzielski. Dodał, że do tej pory w Polsce było kilka ognisk tego wariantu wirusa.

Szef resortu zdrowia odnosząc się w piątek w TVP Info do pytania o tzw. indyjski wariant koronawirusa - nazywany obecnie wirusem Delta - zaznaczył, że "szczęśliwie się złożyło", że pojawił się on sytuacji, kiedy w Polsce występuje niska liczba zakażeń. Podkreślił, że daje to możliwość interwencji ze strony służb epidemicznych.

"Mieliśmy kilka ognisk - wcale niemałych - związanych z osobami, które podróżują do Indii i bezpośrednio sprowadziły to ryzyko zakażenia, i takie ogniska, które były nawet rzędu 50-60 osób udało nam się opanować, tzn. izolować skutecznie te osoby tak, że ogniska były wygaszane" - powiedział.

Dodał, że takie działania są priorytetem dla służb sanitarnych. "Koncentrujemy się z jednej strony na weryfikowaniu, z jaką mutacją mamy do czynienia, a z drugiej strony każde ognisko, każdy przypadek zachorowania związany właśnie z tymi alternatywnymi mutacjami, jest bardzo dogłębnie studiowany przez służbę epidemiczną" - zaznaczył.

Na pytanie o liczbę przypadków wirusa Delta w Polsce odpowiedział, że mowa jest o kilkudziesięciu przypadkach. "To nie jest liczba na dwóch rękach do policzenia, to jest zdecydowanie więcej" - powiedział.

Szczepienia nastolatków 

Pytany o zasadność szczepienia nastolatków wskazał, że "rzeczywiście jest tak, że do tej pory zachorowania dzieci - bez względu na to, czy to była ta mutacja pierwotna, czy mutacja brytyjska - były takie powiedziałbym łagodnie przechodzące".

"Natomiast z drugiej strony pojawia się pewnego rodzaju mądrość i pragmatyka podejścia, bo mogą być kolejne mutacje, które mogą być  np. o wiele bardziej groźne dla dzieci" - wskazał.

Dodał, że szczepienie dzieci jest nie tylko odpowiedzią na to, co było w przeszłości, "ale jest to po prostu forma zabezpieczenia". "Tym bardziej, że we wrześniu, jak wrócimy do szkoły, wrócimy do normalnego funkcjonowania - mam nadzieję, że wtedy ta liczba zachorowań cały czas będzie tak samo niska - to też trzeba zabezpieczeń, bo dzieci, chodzenie do szkół to też jest pewnego rodzaju możliwość przekazywania wirusa na osoby dorosłe, które jak wiemy o wiele trudniej przechodzą zachorowanie" - powiedział.

Powołując się na nowe badania dotyczące preparatu, który jest podawany dzieciom zaznaczył, że szczepienia dają ponad 90 procentową skuteczność ograniczenia transmisji wirusa,(PAP)

Autor: Marcin Chomiuk

io/