Europoseł Krasnodębski w „Magyar Nemzet”: należy dążyć do szerokiego sojuszu prawicy

2021-07-12 11:45 aktualizacja: 2021-07-12, 11:48
Eurodeputowany Zdzisław Krasnodębski Fot. PAP/Radek Pietruszka
Eurodeputowany Zdzisław Krasnodębski Fot. PAP/Radek Pietruszka
Należy dążyć do jak najszerszego sojuszu prawicy w Europie – ocenił w poniedziałek w wywiadzie dla węgierskiego dziennika „Magyar Nemzet” europoseł PiS, prof. Zdzisław Krasnodębski. Według niego trudno powiedzieć, co wyniknie z powrotu Donalda Tuska do polskiej polityki.

Pytany o to, czy prawica, np. Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy (EKR), może skorzystać na przejściu Tuska do krajowej polityki, Krasnodębski odparł, że nie potrafi jednoznacznie powiedzieć, czy kryzys tożsamościowy w Europejskiej Partii Ludowej, do której podziałów Tusk w jego opinii się przyczynił, jest dobry dla EKR.

„My też mamy przed sobą okres pełen wyzwań, bo byliśmy przed brexitem trzecią co do wielkości frakcją Parlamentu Europejskiego. Teraz musimy dążyć do stworzenia jak najszerszego sojuszu prawicowego w Europie” – powiedział Krasnodębski. Według niego należy przy tym brać pod uwagę także konserwatywne skrzydło EPL.

Europoseł przyznał, że nie było łatwo doprowadzić do podpisania na początku lipca deklaracji przez grupę partii, w tym PiS, Braci Włochów, włoską Ligę czy rządzący na Węgrzech Fidesz. „Jesteśmy na początku tego procesu” – ocenił.

Przypomniał, że w Polsce PiS był krytykowany przez niektórych za podpisanie wspólnego dokumentu z „przyjaciółmi Putina” i „siłami skrajnymi”. „Ale powoli te argumenty się zbanalizowały. Moim zdaniem istota kryje się w tym, że znajdujemy fundament wartości, które wszyscy dzielimy. Są nim suwerenność i ochrona naszych kompetencji narodowych, poszanowanie obecnych ram traktatów podstawowych UE i pielęgnowanie chrześcijańskiego dziedzictwa Europy” – zaznaczył Krasnodębski.

Jego zdaniem ze wspomnianej deklaracji wynika, że ani Węgry, ani Polska nie są w stanie bronić Europy w pojedynkę. Zastrzegł jednak, że liczą się także rachuby polityczne, np. szybsze podpisanie deklaracji przez francuskie Zjednoczenie Narodowe mogłoby poprawić jego wynik w wyborach regionalnych.

Prawica potrzebuje odwagi 

„Jest moim zdaniem oczywiste, że europejskiej prawicy potrzeba więcej odwagi. W tym duchu musimy się przygotowywać do wyborów do Parlamentu Europejskiego w 2024 roku. – ocenił europoseł.

Pytany, czy PiS powinien się obawiać powrotu Tuska do krajowej polityki, Krasnodębski odparł: „Zobaczymy. Tusk może w pewnej mierze przynieść korzyści polskiej opozycji. Już dawniej byłem pewien, że jest w stanie zmobilizować niektóre grupy”.

W opinii Krasnodębskiego istnieją jednak wcale nie marginalne kwestie, za sprawą których więź Tuska z Polską jest „bardzo złożona”. Ocenił np., że w okresie, gdy Tusk był premierem, w społeczeństwie polskim powstały podziały, które „dziś wielu spisuje na nasze konto”, zaś on sam „nie okazywał litości ani opozycji, ani prasie”. „Osobiście jestem przekonany, że Tusk jest destrukcyjnym politykiem” – powiedział.

Krasnodębski wyraził przekonanie, że „złożonym zjawiskiem” związanym z Tuskiem jest też to, iż „zawsze stał dostrzegalnie blisko Niemiec”. „Samo w sobie nie jest to złe, warto jednak jednocześnie pamiętać, że w żadnym przemówieniu jako premier nie odniósł się do polskiej historii czy polskiej kultury.(…) Zamiast patriotycznej, romantycznej wizji Polski uprawiał politykę podporządkowaną liberalnym, wielkomiejskim wymogom” - ocenił europoseł.

Teraz natomiast Tusk głosi „politykę miłości” w opozycji do „złych partii rządzących. „Jest to swoista postpolityka. Zobaczymy, do czego ona doprowadzi” – powiedział prof. Krasnodębski.

Z Budapesztu Małgorzata Wyrzykowska (PAP)