Majerski piąty na 100 m stylem motylkowym. "Brak medalu nie boli, cieszy kolejny rekord"

2021-07-31 07:43 aktualizacja: 2021-07-31, 11:25
Fot. PAP/EPA/NIC BOTHMA
Fot. PAP/EPA/NIC BOTHMA
Piąty w finale 100 m st. motylkowym w igrzyskach w Tokio Jakub Majerski był zadowolony ze swojego występu i czasu 50,92. "Nie boli mnie jakoś bardzo brak medalu. Najbardziej cieszy zaś kolejny rekord życiowy" - przyznał pływak, który poprawił własny rekord Polski.

Majerski już po raz drugi na olimpijskim basenie w Tokio poprawił należący do niego rekord kraju. W eliminacjach uzyskał 50,97. W sobotę do medalu brakło mu 0,18 sekundy.

"Niby niedużo, ale jednak brakło. Nie boli mnie to jednak jakoś bardzo. Najbardziej zaś cieszy mnie, że się udało pobić znów rekord życiowy i poprawić czas z eliminacji" - zaznaczył niespełna 21-letni zawodnik.

Jak dodał, popłynął w finale tak, jak sobie to wcześniej zaplanował. Towarzyszyło mu nastawienie, że nie ma nic do stracenia.

"Starałem się z luźną głową przystąpić do tego wyścigu. W wodzie też czułem taki luz, to mnie poniosło" - stwierdził.

Majerski przyznał, że zaliczył w sobotę późny start

"Na pewno jakieś znaczenie to miało, ale na koniec udało się poprawić rekord" - wskazał.

Jak dodał, w pierwszej połowie dystansu starał się kątem oka zerkać w lewo na najgroźniejszych rywali.

"Ale robiłem to tylko przez chwilę. Przez większość dystansu skupiałem się na sobie i płynąłem po prostu do mety" - relacjonował.

Po złoto sięgnął Amerykanin Caeleb Dressel, który ustanowił rekord świata - 49,45.

"To był bardzo szybki finał" - przyznał Polak.

Do finału  50 m st. dowolnym awansowała z kolei Katarzyna Wasick, uzyskując piąty wynik w półfinale - 24,26. 29-letnia zawodniczka po raz czwarty występuje w igrzyskach, ale w finale wystąpi po raz pierwszy.

"Jestem bardzo zadowolona. Pracowałam na to kilkanaście lat. To finał olimpijski, a w nim każdy będzie walczył o medal. Cieszę się, że mam taką szansę" - podkreśliła.

Wicemistrzyni Europy z ubiegłego roku w tej konkurencji przestrzegała jednak przed hurraoptymizmem.

"Nikt tego medalu mi nie poda na tacy. Będę musiała ciężko na niego zapracować. Jestem na to gotowa i pewna siebie. Chcę popłynąć na 100 procent i włożę w to całe serce, a jaki będzie rezultat to okaże się jutro" - zaznaczyła.

Z Tokio Agnieszka Niedziałek (PAP)

io/