Mieszkańcy Bogatyni: sprawa Turowa bezpośrednio nas dotyczy, ale toczy się na szczytach władzy

2021-09-24 15:19 aktualizacja: 2021-09-24, 16:08
Fot. PAP/ EPA/MARTIN DIVISEK
Fot. PAP/ EPA/MARTIN DIVISEK
Sprawa Turowa bezpośrednio nas dotyczy, ale dzieje się na górach władzy, jest poza nami – to jedna z opinii mieszkańców Bogatyni, na której terenie znajdują się kopalnia i elektrownia Turów.

Mieszkańcy leżącej na trójstyku granic Bogatyni z emocjami wypowiadają się na temat konfliktów wokół kopalni Turów. Wskazują z rozgoryczeniem, że sprawa turowskiego kompleksu bezpośrednio ich dotyczy, ale dzieje się poza nimi. "My nie mamy na to wpływu; ja już nawet przestałam słuchać wiadomości na ten temat; to się rozgrywa na szczytach władzy" - powiedziała PAP pani Anna.

Zamknięcie kopalni oznacza katastrofę nie tylko dla Bogatyni

Taksówkarz, pan Józef, który mieszka w Bogatyni od 40 lat, podkreślił, że zamknięcie kopalni oznacza katastrofę nie tylko dla Bogatyni, ale też dla oddalanego od niej o 20 kilometrów Zgorzelca. "To oznacza bezrobocie i zamknięcie sklepów; młodzi ludzie stąd wyjadą" - powiedział. Wskazał przy tym na "niesprawiedliwe" traktowanie  Polski. "Przecież w Czechach i w Niemczech, niedaleko od naszej granicy działają kopalnie odkrywkowe i nikomu to nie przeszkadza" - mówił.

Z kolei pani Katarzyna, sprzedawczyni w jednej z bogatyńskich drogerii, wskazała, że zamknięcie kopalni i w konsekwencji elektrowni Turów oznacza bankructwo lokalnych przedsiębiorców. "To pogrzebanie Bogatyni żywcem" - mówiła. Podkreśliła przy tym, że to sprawa władzy, a mieszkający przy granicy Czesi "niczego nie są winni". "Oni do nas przyjeżdżają na zakupy, a wielu ludzie jeździ tam do pracy" - powiedziała. Dodała, że dziś cieszy się, że jej mąż, który przez lata pracował w kopalni Turów jest już na emeryturze.

W kopalni Turów przez 40 lat pracowała też pani Stanisława. "Tak, kopalnia od tylu lat działa, dając ludziom pracę i nikomu to nie przeszkadzało do dziś" - mówiła z rozgoryczeniem. Wskazała przy tym, że wielu pracowników elektrowni i kopalni z Bogatyni i Zgorzelca wzięło kredyty na budowę domów. "I co oni zrobią, jak zostaną zwolnieni?" - pytała.

Wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE odnośnie Turowa

Trybunał Sprawiedliwości UE postanowił w poniedziałek, że Polska ma płacić Komisji Europejskiej 500 tys. euro dziennie za niewdrożenie środków tymczasowych i niezaprzestanie wydobycia węgla brunatnego w kopalni Turów.

Pod koniec lutego Czechy wniosły skargę przeciwko Polsce ws. rozbudowy kopalni węgla brunatnego Turów do TSUE wraz z wnioskiem o zastosowanie środków tymczasowych, czyli o nakaz wstrzymania wydobycia.

W maju TSUE nakazał Polsce wstrzymać wydobycie do czasu merytorycznego rozstrzygnięcia sprawy. Gdy Polska nie zastosowała się do decyzji, Czechy wystąpiły o nałożenie na nią kary. Domagały się 5 mln euro kary dziennie.

We wtorek premier Mateusz Morawiecki powiedział, że "polski rząd nie wyłączy kompleksu Turów, a decyzja o nałożeniu kary jest pozbawiona adekwatności i proporcjonalności". Jak dodał, "zobaczymy", czy Polska będzie musiała płacić kary.

W piątek w Pradze ma się odbyć kolejna, 13. już runda rozmów z Czechami w sprawie Turowa. (PAP)

autor: Piotr Doczekalski

kgr/