Joanna Lichocka o demonstracji na Placu Zamkowym: Tusk próbuje dzielić ludzi, mamy do czynienia z wielkim kłamstwem

2021-10-12 07:11 aktualizacja: 2021-10-12, 10:03
Posłanka PiS, członkini Rady Mediów Narodowych Joanna Lichocka. Fot. PAP/Albert Zawada
Posłanka PiS, członkini Rady Mediów Narodowych Joanna Lichocka. Fot. PAP/Albert Zawada
Mamy do czynienia z wielkim kłamstwem. Donald Tusk wymyślił, że rząd PiS chce wyprowadzić Polskę z Unii Europejskiej i tym kłamstwem próbuje walczyć i dzielić ludzi - powiedziała PAP posłanka PiS Joanna Lichocka o niedzielnych prounijnych protestach opozycji.

W niedzielę na placu Zamkowym w Warszawie odbyła się manifestacja zwołana przez lidera PO Donalda Tuska w reakcji na czwartkowy wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który orzekł o niezgodności z konstytucją niektórych przepisów Traktatu o Unii Europejskiej. Czuję się zobowiązany podnieść alarm spowodowany decyzjami "pseudo-Trybunału" i partii rządzącej, która już bez "owijania w bawełnę" podjęła decyzję o wyprowadzeniu Polski z Unii Europejskiej; oni chcą wyjść z UE, by bezkarnie gwałcić prawa obywateli i zasady demokracji – mówił podczas manifestacji Tusk.

"Donald Tusk, próbuje utrzymać swoją chwiejną pozycję polityczną"

"Mamy do czynienia z wielkim kłamstwem. Donald Tusk, próbując utrzymać swoją pozycję polityczną - która jest chwiejna - na agresji, nienawiści, bo to ma wypróbowane, jako pewne spoiwo swojego obozu politycznego - próbuje rozpętać wojnę polsko-polską, jak zawsze opartą na kłamstwie. Wymyślił, że rząd PiS chce wyprowadzić Polskę z Unii Europejskiej i tym kłamstwem teraz próbuje walczyć" - powiedziała PAP Joanna Lichocka.

Według niej, "bardzo widoczna jest teatralność tych działań". "Kłamstwo jest bardzo jasno widoczne - i stąd ta frekwencja nie za wysoka. Przyszedł aparat Platformy Obywatelskiej i ci, którzy zawsze byli zwożeni autobusami, a na przykład Warszawa - po prostu nie przyszła. Z całą pewnością ta frekwencja nie spełniła oczekiwań organizatorów" - oceniła.

"Kłamstwa są zresztą stałym elementem PO. Wypowiedzi warszawskiego ratusza, że było 100 tys. osób, już wyśmiewają na Twitterze internauci, zestawiając zdjęcia z innymi manifestacjami, gdy ten sam ratusz mówił, że taka sama liczba osób to było 30 tys. Wiadomo zresztą, że Plac Zamkowy po prostu nie mieści 100 tys. osób" - zauważyła Lichocka. "Kłamstwo jest więc stałą metodą Donalda Tuska uprawiania polityki. Tu nic się nie zamienia. To jest cały czas ta sama, jałowa już metoda walki, w związku z tym Tusk przegrywa. A Polacy, cokolwiek skołowani przez tę propagandę platformerskich mediów - myślę, że czują niewiarygodność tych wypowiedzi p.o. lidera Platformy" - dodała.

Według posłanki "całkowita odpowiedzialność za to spada na PO i pana Donalda Tuska, który inaczej nie umie, i niestety na część mediów służących PO". "Ta trucizna jest rzeczywiście bardzo męcząca i zatruwająca życie publiczne. Co jest smutne, to to, że polskie życie publiczne jest ciągle zatruwane nienawiścią, szczuciem i kłamstwem." - podkreśliła.

Manifestacje jak ta na Placu Zamkowym "metoda rozhuśtania emocji społecznych"

Zdaniem posłanki PiS takie manifestacje jak ta na Placu Zamkowym to "metoda rozhuśtania emocji społecznych". Dodała, że to "zatruwanie życia publicznego poprzez te wypowiedzi o złych ludziach i dobrych ludziach - takie dzielenie Polaków przez Donalda Tuska". "Polacy, którzy są po stronie Platformy - to są według Tuska dobrzy ludzie. Ludzie, którzy są po stronie PiS - to są źli ludzie. To jest dzielenie Polaków i dążenie do tego, żeby Polacy siebie nawzajem nienawidzili" - zauważyła Lichocka.

"Widać tu wyraźnie metodę 'ulica i zagranica'. Próba organizowania tych manifestacji jest jakby odpowiedzią na zapotrzebowanie z zagranicy na stworzenie takiego ruchu, takich manifestacji, najlepiej może jeszcze zamieszek. Widać wyraźnie, że część polityków z Komisji Europejskiej, z Niemiec, bardzo wyraźnie panu Donaldowi Tuskowi w tym kibicuje. Wręcz są wypowiedzi: protestujcie dalej, buntujcie się dalej. Zewnętrzne siły są zainteresowane tym, żeby tutaj były niepokoje. To widać bardzo wyraźnie - także to, że Donald Tusk jest wykonawcą takiego zapotrzebowania" - zaznaczyła Lichocka.

Odnosząc się do zarzutów opozycji, że obóz rządzący chce wyprowadzić Polskę z Unii Europejskiej Lichocka podkreśliła, że polexit to zagrożenie "wymyślone przez PO na potrzeby szczucia i dzielenia Polaków". "Nie ma mowy o żadnym polexicie. My jesteśmy w Unii Europejskiej i będziemy w Unii Europejskiej. To jest taka oczywista oczywistość" - podkreśliła.

Lichocka zwróciła również uwagę na kwestię odpowiedzialności mediów i dziennikarzy, "żeby umieli to odróżnić, żeby wiedzieli, co jest propagandowym kłamstwem, co jest metodą polityczną stosowaną przez opozycję, a co leży w strefie faktów". Dodała, że "w sferze faktów nie ma żadnych działań, żadnych zapowiedzi, żadnych wypowiedzi polityków obozu rządzącego, które mogłyby dawać podstawę jakiemuś mówieniu o polexicie". "To jest wymyślone, całkowicie wymyślone, od A do Z" - zaznaczyła. (PAP)

Autor: Mikołaj Małecki

kgr/