Siemoniak: działania Łukaszenki to wyraz jego desperacji i głębokiego kryzysu

2021-11-12 09:59 aktualizacja: 2021-11-12, 11:52
Poseł KO Tomasz Siemoniak. Fot. PAP/Paweł Supernak
Poseł KO Tomasz Siemoniak. Fot. PAP/Paweł Supernak
Działania Alaksandra Łukaszenki to wyraz jego desperacji i głębokiego kryzysu - ocenił wiceszef PO Tomasz Siemoniak. Zaznaczył, że sytuacja jest poważna, nie można wykluczyć żadnego scenariusza, potrzebne więc jest tu NATO i rząd powinien w końcu wystąpić o konsultacje.

Siemoniak pytany był w piątek w rozmowie z portalem Onet.pl jak ocenia ostatnią aktywność Łukaszenki oraz jego groźby i zapowiedzi.

Głęboki kryzys reżimu Łukaszenki

"Nie ma wątpliwości, że od ponad roku reżim Łukaszenki jest w głębokim kryzysie - sfałszowane wybory, brak uznania międzynarodowego, coraz bardziej zacieśniająca się pętla Rosji, plany współpracy, wspólnego państwa, więc to, co robi Łukaszenka jest wyrazem jego desperacji i głębokiego kryzysu" - ocenił wiceszef PO.

Według niego, Łukaszenko stał się groźny dla Polski i dla Unii Europejskiej, "bo granie imigrantami jest wyraźnie jednym elementem; mówi już o innych rzeczach, mówi o sprawach wojskowych, mówi o gazie, szantażuje".

Siemoniak podkreślił, że sytuacja jest bardzo poważna, "bo świat i Polska trafnie ją zdiagnozowały jako nie kryzys uchodźczy, tylko po prostu hybrydowy konflikt i grę Łukaszenki, która niekoniecznie jest wyłącznie nakierowana na atakowanie Polski, Litwy czy Unii Europejskiej". "Ale też jest taką specyficzną grą jego z Rosją, która w ostatnich tygodniach podpisała nowy pakiet porozumień z Białorusią. I ta sytuacja niewątpliwie też bardzo wpływa na to, co się dzieje na linii prezydent Putin - prezydent Łukaszenka" - powiedział wiceszef PO.

Na uwagę, że Łukaszenka tworzy taką atmosferę możliwego starcia, konfliktu wojennego między Polską, a Białorusią, b. szef MON odparł, że na razie nie ma to cech zbliżającego się konfliktu o charakterze zbrojnym, "więc ta retoryka Łukaszenki służy temu, żeby podbić napięcie".

"Natomiast ponieważ my nie możemy żadnego scenariusza wykluczyć, tu potrzebne jest NATO. Domagamy się, prosimy o to, żeby w końcu rząd wystąpił do Rady Północnoatlantyckiej Sojuszu o konsultacje w trybie artykułu 4 (Traktatu Północnoatlatyckiego), gdy państwo czuje się zagrożone, na wzór roku 2014, wtedy nasz rząd zwrócił się do NATO" - powiedział Siemoniak.

Odzew z zagranicy w odpowiedzi na sytuację

Przyznał, że "w tym tygodniu Rada Północnoatlantycka została poinformowana przez ambasadora", ale - jak podkreślił - "trzeba robić więcej". Według niego, "na pewno jest tak, że ten tydzień z punktu widzenia zaangażowania się Europy i świata w te kwestie jest przełomowy".

"NATO zdecydowanie się odezwało, Unia Europejska, Rada Bezpieczeństwa ONZ obradowała w ciągu ostatnich kilkunastu godzin. Więc sądzę, że to, co powinno być naszym celem dawno - wbrew takiej retoryce: +sami sobie radzimy, nasza sprawa, tutaj nikt nie będzie nam pomagał, ani mówił, co mamy robić+, to dobrze, że świat zobaczył, być może te poniedziałkowe zdjęcia setek imigrantów przy granicy i zachowania białoruskich służb na to wpłynęły" - powiedział Siemoniak.

Według niego, "nikt na świecie nie ma wątpliwości, że to reżim gra tą sprawą, wykorzystuje biednych oszukanych ludzi i próbuje destabilizować sytuację na granicy w Polsce, w Unii Europejskiej". "Jest to tak grubymi nićmi już szyte, iż myślę, że nikt co do tego wątpliwości nie ma" - podkreślił polityk PO.

Kwatera Główna NATO przekazała PAP, że „Polska poinformowała Radę Północnoatlantycką w środę 10 listopada o sytuacji na granicy polsko-białoruskiej". "Kraje sojusznicze NATO są w pełni solidarne z Polską i innymi sojusznikami, dotkniętymi instrumentalizacją migrantów przez Białoruś. Sojusznicy jasno dali do zrozumienia, że Białoruś ponosi odpowiedzialność za kryzys, a wykorzystywanie migrantów przez reżim Łukaszenki jako taktyka hybrydowa jest nieludzkie, nielegalne i niedopuszczalne" - podała Kwatera Główna Sojuszu.

Szef Rady Europejskiej Charles Michel, który w środę w Warszawie spotkał się z premierem Mateuszem Morawieckim mówił o tym co dzieje się na granicy z Białorusią, że to brutalny, hybrydowy, gwałtowny i niegodny atak, w obliczu którego trzeba działać stanowczo, z jednością, a także w oparciu o nasze podstawowe wartości. Zaznaczył, że sankcje wobec Białorusi są już na stole i trwają rozmowy wśród państw członkowskich.

W czwartek odbyła się debata w Radzie Bezpieczeństwa ONZ o sytuacji na polsko-białoruskiej granicy. Członkowie UE zasiadający w Radzie Bezpieczeństwa, USA, Wielka Brytania, a także Albania, która wkrótce zostanie niestałym członkiem RB, przyjęli rezolucję, w której solidaryzują się z Polską i Litwą, wyrażają gotowość podjęcia debaty w jaki sposób je wesprzeć i za celowe uważają wprowadzenie sankcji wobec osób popierających działania białoruskiego reżimu ułatwiające nielegalne przekraczanie granic z UE.

W rezolucji oświadczono, że Białoruś kierując się względami politycznymi naraża na niebezpieczeństwo życie i dobro zgromadzonych na granicy imigrantów i wezwano "władze białoruskie do położenia kresu tym nieludzkim działaniom i nie narażania ludzi na niebezpieczeństwo". W rezolucji podkreślono, że "organizacje międzynarodowe muszą otrzymać natychmiastowy i nieskrępowany dostęp do migrantów, aby mogły im udzielić humanitarnej pomocy". (PAP)

autor: Edyta Roś

kgr/