Szef MSWiA: słowa Bidena o kryzysie na granicy są ważne,pójdą za nimi dalsze działania

2021-11-13 09:29 aktualizacja: 2021-11-13, 19:01
Minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Kamiński. Fot. PAP/Piotr Nowak
Minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Kamiński. Fot. PAP/Piotr Nowak
Słowa prezydenta USA Joe Bidena ws. kryzysu na polsko-białoruskiej granicy są ważne i pójdą za nimi dalsze działania; Stany Zjednoczone bardzo uważnie przyglądają się temu, co się dzieje w naszym regionie - podkreślił w sobotę szef MSWiA Mariusz Kamiński.

Prezydent USA Joe Biden powiedział w piątek, że sytuacja na granicy polsko-białoruskiej jest powodem wielkiego zaniepokojenia. Zaznaczył, że Waszyngton przekazał swoje zaniepokojenie zarówno Rosji, jak i Białorusi.

"To ważne słowa. To pokazuje, że Stany Zjednoczone bardzo uważnie przyglądają się temu, co się dzieje w naszym regionie, co więcej - są gotowe działać" - mówił w sobotę szef MSWiA w radiu RMF FM.

"Mamy zapowiedź sankcji amerykańskich na Białoruś, mamy bardzo dużą aktywność amerykańską w relacjach z Rosją. W ostatnich dniach w Rosji miała miejsce wizyta szefa Centralnej Agencji Wywiadowczej, który spotykał się z szefami rosyjskich służb specjalnych i przekazywał im pewne przesłanie" - powiedział Kamiński.

Zapowiedział, że w przyszłym tygodniu będzie gościł w Polsce amerykańską koordynatorkę służb specjalnych Avril Haines.

"Za tymi słowami pójdą dalsze działania. One mogą eskalować, jeśli druga strona będzie eskalowała z powodów politycznych, z wykorzystaniem również migrantów, swoje działania. Stany Zjednoczone zapowiadają, że włączą się w sankcje, które Unia Europejska w najbliższym czasie nałoży na reżim Łukaszenki. Tu jest pełna współpraca, pełna wymiana informacji i będą wspólne działania" - zapewniał szef MSWiA.

Kamiński mówił, że mamy do czynienia z atakiem na całą Unię Europejską i wspólnotę zachodnią i że "jest to atak motywowany politycznie, z wykorzystaniem sztucznie wykreowanego strumienia nielegalnych migrantów, który napływa do Europy".

"Jeśli nasza granica będzie granicą miękką, jeśli każdy, kto będzie chciał, będzie tę granicę przekraczał, będziemy mieli do czynienia z gigantycznym problemem politycznym i społecznym. Nie będziemy mieli kilkunastu tysięcy migrantów na Białorusi, którzy chcą nielegalnie wkroczyć do Unii Europejskiej, ale setki tysięcy tych migrantów" - mówił minister spraw wewnętrznych i administracji.

Od wiosny gwałtownie wzrosła liczba prób nielegalnego przekroczenia granicy Białorusi z Litwą, Łotwą i Polską przez migrantów z krajów Bliskiego Wschodu, Afryki i innych regionów. UE i państwa członkowskie podkreślają, że to efekt celowych działań reżimu Alaksandra Łukaszenki, który instrumentalnie wykorzystuje migrantów w odpowiedzi na sankcje. Od 2 września, w związku z presją migracyjną w przygranicznym pasie z Białorusią w 183 miejscowościach woj. podlaskiego i lubelskiego obowiązuje stan wyjątkowy. (PAP)

autorka: Aleksandra Rebelińska

kgr/