Kolejne prowokacje na granicy. Uszkodzono wojskowy samochód, rzucano szklanymi butelkami

2022-01-15 12:04 aktualizacja: 2022-01-15, 12:16
Fot. PAP/Wojtek Jargiło
Fot. PAP/Wojtek Jargiło
Minionej doby doszło do agresywnych prowokacjach służb białoruskich na odcinkach granicy w okolicach Czeremchy, Michałowa i Szudziałowa. Tym razem nikt nie został ranny, jednak uszkodzono wojskowy samochód - przekazała w sobotę rzeczniczka Straży Granicznej por. Anna Michalska.

Rzeczniczka SG poinformowała, że minionej doby 54 osoby próbowały nielegalnie przedostać się z Białorusi do Polski, a wśród nich była grupa 31 obywateli Iranu, którą zatrzymali funcjopnariusze Straży Granicznej z Narewki, wsi w powiecie hajnowskim w woj. podlaskim.

Jak relacjonowała, Irańczycy przeszli na polską stronę obok bagien. "Obserwowaliśmy tych mężczyzn, gdy przez ostatnie dni podchodzili pod granicę mniejszymi grupkami. Wczoraj zdecydowali się na przekroczenie granicy i zostali zatrzymani w dużej grupie" - powiedziała. Dodała, że "osoby te nie chciały ochrony międzynarodowej w Polsce, więc zostały pouczone o obowiązku opuszczenia terytorium Polski i doprowadzone do linii granicy".

Por. Michalska poinformowała także o agresywnych prowokacjach służb białoruskich na odcinkach granicy w okolicach Czeremchy, Michałowa i Szudziałowa. Tym razem nikt nie został ranny, jednak uszkodzono wojskowy samochód.

Do pierwszej prowokacji doszło w piątek ok. godz. 21.25 w okolicach Czeremchy, gdzie - jak opisała - "pięciu pograniczników białoruskich rzucało kamieniami w polskie patrole".

"Cięto concertinę, oślepiano polskie patrole latarkami. Podczas tego zdarzenia została wybita szyba w wojskowym samochodzie" - poinformowała. Dodała, że w pobliżu białoruskich pograniczników nie było innych cudzoziemców, a po pewnym czasie służby białoruskie wycofały się.

Do drugiej prowokacji doszło w okolicach Michałowa w pow. białostockim przy drodze wojewódzkiej nr 686, gdzie - jak relacjonowała porucznik SG - w piątek ok. godz. 22.25 "zaobserwowano żołnierzy białoruskich, którzy próbowali uszkodzić concertinę, a w stronę polskich patroli zaczęły być rzucane gałęzie, kamienie, ale też szklane butelki".

"Jednocześnie próbowali uszkodzić concertinę, ale wycofali. Widzieliśmy, że z tyłu stała grupa kilkunastu migrantów, która oczekiwała pod ścianą lasu pewnie na ewentualną próbę przekroczenia granicy. Wszyscy po jakimś czasie się wycofali" - relacjonowała.

Do trzeciej prowokacji doszło w okolicach Szudziałowa w pow. sokólskim. Tam w piątek ok. godz. 23.30 "doszło do próby przecięcia concertiny przez białoruskiego żołnierza". "Nie widzieliśmy tam cudzoziemców" - dodała.

Por. Michalska zaznaczyła, że wszystkie uszkodzenia na granicy są na bieżąco naprawiane, także po kolejnych próbach przecinania concertiny, np. w okolicach Czeremchy, gdzie w ostatnich dochodziło do tego wielokrotnie.

"Nie jest to naturalna migracja"

Z informacji przekazanych PAP przez rzeczniczkę SG wynika ponadto, że funkcjonariusze Strażnicy Straży Granicznej w Nowym Dworze (w pow. sokólskim nad Biebrzą) wraz z policjantami zatrzymali samochód, którym podróżowało czterech obywateli Iraku. "Byli przewożeni przez obywatela Ukrainy" - sprecyzowała. Dodała, że w piątek zatrzymano w tamtych okolicach także obywatela Kuby, który nielegalnie przekroczył granicę z Polską.

"Taki mix różnych narodowości migrantów, bo przecież z Iranu i Kuby - pokazuje, że nie jest to naturalna migracja, że są oni na Białoruś sprowadzani sztucznie" - oceniła por. Michalska. Zwróciła także uwagę, że do tej pory żołnierze białoruscy nie rzucali w Polaków szklanymi butelkami, co - w jej ocenie - "pokazuje, że te służby są bardzo zdeterminowane".

W styczniu doszło już do 461 prób nielegalnego przekroczenia granicy z Białorusi do Polski - poinformowała porucznik.

W ub. roku Straż Graniczna zanotowała 39,7 tys. prób. W grudniu odnotowano ich ponad 1,7 tys., w listopadzie - 8,9 tys., w październiku - 17,5 tys., we wrześniu - 7,7 tys., zaś w sierpniu - 3,5 tys.

Na granicy dochodzi do siłowych prób forsowania granicy i prowokacji ze strony białoruskich służb. (PAP)

Autor: Mieczysław Rudy

mmi/