PE negatywnie ocenia negocjacje w sprawie Brexitu

2017-10-03, 15:28 aktualizacja: 2018-09-26, 20:05
Michel Barnier, the European Chief Negotiator of the Task Force for the Preparation and Conduct of the Negotiations with the United Kingdom under Article 50, delivers his speech at the European Parliament in Strasbourg, France, 03 October 2017. The Members of Parliament together with Barnier and European Commission president Jean-Claude Juncker discuss the progress made in talks with the UK government on the terms of withdrawal by the UK from the EU, dubbed the 'Brexit'. Fot. PAP/EPA/PATRICK SEEGER
Michel Barnier, the European Chief Negotiator of the Task Force for the Preparation and Conduct of the Negotiations with the United Kingdom under Article 50, delivers his speech at the European Parliament in Strasbourg, France, 03 October 2017. The Members of Parliament together with Barnier and European Commission president Jean-Claude Juncker discuss the progress made in talks with the UK government on the terms of withdrawal by the UK from the EU, dubbed the 'Brexit'. Fot. PAP/EPA/PATRICK SEEGER
Parlament Europejski przyjął we wtorek rezolucję, w której krytycznie ocenia dotychczasowe negocjacje ws. Brexitu. Według europosłów rozmowy nie przyniosły "wystarczającego postępu". Oznacza to negatywną opinię w sprawie przejścia do drugiej fazy rokowań.

PE uważa, że szefowie państw i rządów, czyli Rada Europejska, powinni uznać na październikowym szczycie, iż podczas dotychczasowych rund negocjacyjnych nie nastąpił "znaczący postęp", dlatego trzeba odłożyć decyzje o przejściu do drugiej fazy rozmów. Europosłowie zostawiają jednak furtkę dla ewentualnego "prawdziwego przełomu" w kolejnej, piątej rundzie rozmów, która odbędzie się jeszcze przed szczytem.

Rezolucja, która nie jest wiążąca dla Rady Europejskiej, mówi o ochronie praw obywateli UE oraz Wielkiej Brytanii, zobowiązaniach finansowych Wielkiej Brytanii wobec UE oraz granicy między Irlandią a Irlandią Północną. We wszystkich tych kwestiach nadal utrzymują się rozbieżności między Brukselą i Londynem.

Stanowisko PE skrytykowane przez EKR

Stanowisko Parlamentu Europejskiego, które zyskało poparcie zdecydowanej większości eurodeputowanych, zostało skrytykowane przez Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, do której należą rządzący w Wielkiej Brytanii torysi, a także europosłowie PiS. "Opóźnianie startu drugiej fazy negocjacji z Wielką Brytanią nie jest odpowiedzią i stwarza ryzyko dalszego skomplikowania sytuacji" - ocenił europoseł EKR, Włoch Raffaele Fitto.

Krasnodębski: polska delegacja w większości była za rezolucją

Polscy europosłowie z tej frakcji w większości poparli jednak krytyczną ocenę stanu rozmów. "Stanowisko grupy było podzielone. EKR był przeciwko tej rezolucji, natomiast polska delegacja w większości była za. Polski rząd uważa, że postawa UE powinna być jednolita" - powiedział PAP eurodeputowany PiS Zdzisław Krasnodębski.

Jak zaznaczył, sam wstrzymał się od głosu, bo uważa, że po niedawnym przemówieniu premier Wielkiej Brytanii Theresy May z Florencji UE powinna zrobić krok do przodu, także dla dobra unijnych obywateli. Szefowa brytyjskiego rządu deklarowała 22 września, że jej kraj uszanuje zobowiązania podjęte w trakcie członkostwa w UE.

Jednak w trakcie ubiegłotygodniowych negocjacji okazało się, że gotowość ta dotyczy tylko lat 2019-2020. Tymczasem rozliczenie wieloletniego budżetu, które wiąże się z koniecznością wpłat do unijnej kasy, sięga 2023 roku. Z funduszy przyznanych w ramach perspektywy finansowej 2014-2020 faktycznie korzystać można bowiem do 2023 roku.

PE wskazał, że oczekuje konkretnych propozycji rządu brytyjskiego w sprawie rozliczeń finansowych. Europosłowie skrytykowali Londyn za to, że nie przedstawił "jasnych propozycji" w tej kwestii. Wskazali, że utrudnia to negocjacje.

"Zjednoczone Królestwo musi w pełni przestrzegać zobowiązań finansowych, które przyjęło jako państwo członkowskie Unii Europejskiej (...); wykluczone, by zobowiązania podjęte przez 28 państw członkowskich realizowało tylko pozostałe 27 państw członkowskich" - oświadczyli eurodeputowani.

Europarlament upomniał się o prawa rodzin obywateli UE mieszkających w W. Brytanii

"Rezydenci będący obywatelami UE i dzieci urodzone po wystąpieniu Zjednoczonego Królestwa (z UE) powinni zostać objęci zakresem umowy o wystąpieniu jako członkowie rodziny, a nie jako niezależne podmioty" - czytamy w rezolucji.

Europosłowie chcą, by przyszli członkowie rodziny (np. w przypadku ślubu już po Brexicie) korzystali z prawa pobytu na mocy tych samych przepisów, co obecni członkowie rodziny. PE chce też, by Trybunał Sprawiedliwości UE był jedynym organem dokonującym wykładni prawa unijnego i umowy o wystąpieniu Wielkiej Brytanii z UE (na co nie chce się zgodzić Londyn).

W sprawie Irlandii i Irlandii Północnej PE zwrócił uwagę, że to Wielka Brytania odpowiada za znalezienie jedynego w swoim rodzaju, skutecznego i wykonalnego rozwiązania, które zapobiegnie "usztywnieniu" granicy, będzie zgodne z prawem UE i w pełni zagwarantuje integralność rynku wewnętrznego i unii celnej. W rezolucji wyrażono ubolewanie, że przedstawione dotychczas propozycje Londynu nie spełniają tych wymogów.

Europosłowie zauważyli przy tym, że May w swoim przemówieniu z Florencji wykluczyła stworzenie fizycznej infrastruktury na granicy między Irlandią i Irlandią Północną. Ich zdaniem oznacza to, że Zjednoczone Królestwo pozostanie na rynku wewnętrznym i w unii celnej lub że Irlandia Północna pozostanie w jakiejś formie na rynku wewnętrznym i w unii celnej.

Kolejna runda negocjacji ma się rozpocząć 9 października

Będzie to ostatnia okazja przed jesiennym szczytem UE na wypracowanie postępu, który mógłby umożliwić przejście do drugiej fazy rozmów, dotyczącej przyszłych relacji UE i Wielkiej Brytanii.

Krzysztof Strzępka (PAP)

stk/ akl/ kar/