Minister finansów Mnuchin: USA wciąż są zwolennikiem wolnego handlu

2018-01-24, 15:25 aktualizacja: 2018-10-05, 21:31
epa06075524 US Treasury Secretary Steven Mnuchin attends the morning working session on the second day of the G20 economic summit in Hamburg, Germany 08 July 2017. The G20 Summit (or G-20 or Group of Twenty) is an international forum for governments from 20 major economies. The summit is taking place in Hamburg 07 to 08 July 2017.  EPA/SEAN GALLUP / POOL 
Dostawca: PAP/EPA. PAP/EPA © 2018 / SEAN GALLUP / POOL
epa06075524 US Treasury Secretary Steven Mnuchin attends the morning working session on the second day of the G20 economic summit in Hamburg, Germany 08 July 2017. The G20 Summit (or G-20 or Group of Twenty) is an international forum for governments from 20 major economies. The summit is taking place in Hamburg 07 to 08 July 2017. EPA/SEAN GALLUP / POOL Dostawca: PAP/EPA. PAP/EPA © 2018 / SEAN GALLUP / POOL
Minister finansów USA Steven Mnuchin na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos odpierał zarzuty, jakoby jego kraj powrócił do protekcjonizmu. Zapewnił, że USA "są otwarte na robienie interesów" i w pełni zaangażowane na rzecz wolnego i uczciwego handlu.

Na konferencji prasowej Mnuchin ocenił, że nie ma sprzeczności między programem prezydentury Donalda Trumpa "America First" (Ameryka przede wszystkim) a zamiarem zawierania przez Stany Zjednoczone dwustronnych porozumień handlowych.

"+America First+ oznacza współpracę z resztą świata" - powiedział minister.

W tym roku Amerykanie wysłali do Davos jedną ze swych największych delegacji w historii forum; w jej skład wchodzi 10 członków administracji Trumpa. W czwartek do szwajcarskiego kurortu przyleci prezydent USA, który w piątek wygłosi tam przemówienie.

Jak pisze agencja AP, wielu uczestników forum wyraża obawy w związku z "America First" i tym, czy program zwiastuje początek nowej ery protekcjonizmu.

Uczestniczący wraz z Mnuchinem w konferencji prasowej amerykański minister handlu Wilbur Ross ocenił, że niektórzy partnerzy handlowi USA to protekcjoniści.

Według Rossa wojny handlowe toczą się od dawna, a "dzisiaj różnica polega na tym, że to żołnierze amerykańscy idą na front". We wtorek Trump podpisał zarządzenie nakładające nowe cła na importowane panele słoneczne i duże pralki.

Mnuchin przekonywał, że Trump broni interesów amerykańskich pracowników i konsumentów, czego oczekuje się od każdego przywódcy.

Oznajmił też, że nie jest "szczególnie zaniepokojony" doniesieniami, iż Chiny przygotowują się do ograniczenia kupna amerykańskich obligacji, częściowo z powodu stanowiska USA w sprawie wolnego handlu.

Z kolei Ross przyznał, że w odwecie Chiny mogą wprowadzić własne cła na amerykańskie produkty. "Zawsze jest potencjał dla odwetu, a decyzja należy do Chińczyków" - powiedział.

Jeśli chodzi o kurs amerykańskiej waluty minister finansów zauważył, że rynek dolara "to jeden z najbardziej płynnych rynków na świecie i to, co dzieje się w krótkim okresie nas nie martwi". Słaby dolar, jak mówił, jest korzystny dla handlu, a w dłuższym terminie siła waluty to sygnał siły gospodarki.

Mnuchin nie chciał komentować tego, czy mamy do czynienia w USA z bańką inwestycyjną. Nikt, "nawet eksperci w Davos", nie może przewidzieć zachowania rynków - dodał.

Minister zignorował też obawy o ewentualne protesty antyglobalistów w Davos. "Nie musimy się martwić tym tłumem" - powiedział. Dotychczas zapowiedziana wizyta Trumpa wywołała w Szwajcarii niewielkie protesty.

Podpisując zarządzenie nakładające nowe cła na importowane panele słoneczne i duże pralki Trump podkreślał, że ma to na celu "ochronę amerykańskich miejsc pracy i amerykańskich pracowników". Chodzi o 30-procentowe cło na większość importowanych paneli słonecznych, które ma stopniowo spadać i zostać zniesione po czterech latach. W przypadku dużych pralek jest to cło do 50 proc., które ma być zniesione po trzech latach. (PAP)

jhp/ ap/