Premier Morawiecki: USA także uważają Nord Stream 2 za zagrożenie

2018-01-24, 19:46 aktualizacja: 2018-09-26, 18:34
A special crane stacks pipes weighing several tons each which will be used for the construction of the Nord Stream gas pipeline in the Sassnitz-Mukran harbour in northeastern Germany, 06 December 2016.  Foto. PAP /EPA/JENS BUETTNER
A special crane stacks pipes weighing several tons each which will be used for the construction of the Nord Stream gas pipeline in the Sassnitz-Mukran harbour in northeastern Germany, 06 December 2016. Foto. PAP /EPA/JENS BUETTNER
Zgadzamy się, że gazociąg Nord Stream 2 jest zagrożeniem dla bezpieczeństwa w regionie - powiedział w środę PAP premier Mateusz Morawiecki, po spotkaniu w Davos z sekretarzem energii USA Rickiem Perry.

"Rozmawialiśmy o tym, by Polska stawała się coraz bardziej bezpiecznym węzłem dystrybucji gazu - w tym również amerykańskiego" - powiedział Morawiecki o spotkaniu z Perrym, dodając, że mowa była także o tym, "by wspomóc polskie działania związane z zapobieżeniem budowie Nord Stream 2". "Podobnie jak my, sekretarz Perry uznaje, że jest to zagrożenie dla bezpieczeństwa w regionie" - podkreślił szef polskiego rządu. Zaznaczył, że "rozmowy te były bardzo owocne".

Nord Stream 2 to projekt liczącej 1200 km dwunitkowej magistrali gazowej z Rosji do Niemiec przez Morze Bałtyckie. Jego moc przesyłowa to 55 mld metrów sześciennych surowca rocznie. Gazociąg ma być gotowy do końca 2019 roku, gdyż potem Rosja zamierza zaprzestać przesyłania gazu rurociągami biegnącymi przez terytorium Ukrainy. Polska, kraje bałtyckie i Ukraina sprzeciwiają się temu projektowi. Rząd Niemiec wspiera Nord Stream 2, utrzymując, że projekt ten ma charakter biznesowy, a nie polityczny.

Premier Morawiecki przebywa w Davos na Światowym Forum Ekonomicznym. Bierze tam udział w debatach dotyczących przyszłości Europy oraz spotyka się z szefami rządów i państw. W środę rozmawiał także m.in. z Rickiem Perry.

Rozmawiano o dostawach gazu z USA

Szef rządu poinformował także, że z sekretarzem energii USA "bardzo szczegółowo" rozmawiał na temat dostaw amerykańskiego LNG. Jak mówił, w polskim interesie jest "trzymać rękę na pulsie i dbać o pewność dostaw". "Sytuacja jest dynamiczna, ale chcemy pracować nad kolejnymi kontraktami średnioterminowymi" - dodał, zastrzegając, że część takich rozmów ma charakter handlowy i będą toczone przez firmy gazowe z obu krajów.

"Nie jest wykluczone, że pewne kolejne kontrakty będą podpisane" - zaznaczył Morawiecki. Jak dodał, amerykański gaz mógłby być przeznaczony nie tylko dla Polski, ale i na rynek europejski, gdyby potraktować Polskę jako hub gazowy.

Amerykański LNG po raz pierwszy dotarł do Polski w czerwcu 2017 r. Była to pojedyncza dostawa, ładunek został kupiony przez PGNiG na rynku spot od amerykańskiej firmy Cheniere, właściciela pierwszego w USA terminala eksportowego Sabine Pass. Jednocześnie była to pierwsza w historii dostawa gazu z USA w basenie Morza Bałtyckiego. W lipcu prezydent USA Donald Trump zadeklarował w Warszawie, że Ameryka jest gotowa pomóc Polsce i innym krajom Europy w zdywersyfikowaniu dostawców energii. W listopadzie 2017 r. PGNiG podpisało średnioterminowy, pięcioletni kontrakt z firmą Centrica LNG na dostawy gazu LNG z Sabine Pass. Umowa obejmuje dostawę do terminala LNG w Świnoujściu dziewięciu transportów. Od 2018 r. w ramach tego kontraktu do gazoportu będą zawijały średnio dwa gazowce rocznie.

Premier ujawnił też, że podczas swojego czwartkowego spotkania z premierami Norwegii i Danii będzie poruszał kwestie budowy połączenia międzysystemowego Polski ze złożami gazu na szelfie norweskim. "Będzie rozmowa o gazociągach i o tym, w jaki sposób wzmocnić bezpieczeństwo energetyczne poprzez zróżnicowanie źródeł dostaw" - wyjaśnił.

"Kiedy Niemcy czy Austriacy mówią, że dostawy (gazu - PAP) będą szły z różnych kierunków: północnego, środkowego czy południowego przez Turcję, ale wszystkie od jednego dostawcy, od Gazpromu, to można się tylko uśmiechnąć, gdyby to było śmieszne. Należy to sceptycznie skomentować" - mówił Morawiecki, dodając, że Polska stoi na stanowisku, iż prawdziwa dywersyfikacja oraz podniesienie konkurencyjności na tym obszarze "musi się wiązać z różnymi dostawcami, z różnych części świata".

Podkreślił jednocześnie, że choć współpraca polskich, duńskich i norweskich firm przebiega bardzo dobrze, to konieczne jest dla niej wsparcie polityczne. "Gaz nie jest jedynie towarem strategicznym. To jest również towar polityczny" - ocenił w rozmowie z PAP.

Po 2022 r., kiedy skończy się długoterminowy kontrakt na dostawy rosyjskiego gazu - tzw. kontrakt jamalski, Polska chce zabezpieczać swe potrzeby wydobyciem krajowym, maksymalnym wykorzystaniem możliwości terminala LNG w Świnoujściu i dostawami z kierunku północnego przez planowany gazociąg Baltic Pipe. Baltic Pipe to strategiczny projekt infrastrukturalny, dzięki któremu powstanie nowy korytarz dostaw gazu na rynku europejskim. Umożliwi on transport gazu ze złóż w Norwegii na rynki duński i polski, jak również do odbiorców w sąsiednich krajach. Gazociąg Baltic Pipe, łączący polski i duński system przesyłu gazu z systemem norweskim, ma mieć przepustowość rzędu 10 mld m sześc. rocznie. Inwestycja ma być gotowa do października 2022 r. (PAP)

autor: Małgorzata Dragan

edytor: Jacek Ensztein