Rząd odrzucił zarzuty KE ws. praworządności, ale gotowy do wspólnej pracy

2018-03-20, 14:10 aktualizacja: 2018-10-05, 21:58
Warszawa, 20.03.2018. Premier Mateusz Morawiecki (C) przed posiedzeniem rządu, 20 bm. (cat) Fot. PAP/Paweł Supernak
Warszawa, 20.03.2018. Premier Mateusz Morawiecki (C) przed posiedzeniem rządu, 20 bm. (cat) Fot. PAP/Paweł Supernak
Rząd Polski nie wycofuje się z żadnych przyjętych rozwiązań dotyczących wymiaru sprawiedliwości i odrzuca zarzuty stawiane przez KE, ale jest gotowy do wspólnej oceny rezultatów przyjętych zmian - wynika z odpowiedzi Warszawy na rekomendacje KE, do których dotarła PAP.

"Polska zwraca się do Komisji o wstrzemięźliwość w dokonywaniu przedwczesnych ocen wprowadzanych zmian do czasu ich pełnej implementacji. Strona polska wyraża gotowość do wspólnej ewaluacji z Komisją Europejską rezultatów przyjętych rozwiązań" - czytamy w piśmie, jakie ma zostać przekazane do Brukseli. Władze w Warszawie deklarują też chęć kontynuowania dialogu z KE, by wypracować rozwiązania satysfakcjonujące obie strony.

"Komisja Europejska twierdzi, że zmiany wprowadzane przepisami ustaw kompleksowo reformujących wymiar sprawiedliwości stanowią zagrożenie dla niezależności sądownictwa w Polsce. Nie bierze jednak pod uwagę faktu, że konstytucyjność żadnej z wprowadzanych zmian nie została podważona" - podkreślono w odpowiedzi polskiego rządu.

W 13 punktach zawartych w kilkunastostronicowym dokumencie szczegółowo odniesiono się do zarzutów podnoszonych przez Komisję. Wskazano, że są one nieuprawnione, a wyjaśnienia polskich władz zawierają argumenty przeczące tezie o "znacznym pogorszeniu się sytuacji systemowego zagrożenia dla praworządności w Polsce". "W ocenie rządu RP, przyjęte ustawy reformujące wymiar sprawiedliwości podnoszą standardy funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości" - podkreślono.

Rząd: reforma SN ogranicza kompetencje ministra sprawiedliwości/prokuratora generalnego

Zdaniem polskich władz, reforma Sądu Najwyższego, przeprowadzona z inicjatywy prezydenta, ogranicza kompetencje ministra sprawiedliwości/prokuratora generalnego w stosunku do SN i przekazuje szersze uprawnienia w tym zakresie na rzecz prezydenta.

W ustawie o Sądzie Najwyższym - czytamy - odstąpiono również od rozwiązania polegającego na automatycznym wygaszeniu kadencji wszystkich sędziów Sądu Najwyższego na rzecz obiektywnego kryterium wieku (osiągnięcie 65. roku życia jako moment przejścia sędziego SN w stan spoczynku) oraz wycofano się z zapisu stanowiącego, że powołanie prezesa SN, kierującego pracą Izby Dyscyplinarnej, nie wymaga zasięgnięcia opinii pierwszego prezesa SN. Zrezygnowano także z rozwiązania przyznającego grupie posłów lub senatorów uprawnienia do wnoszenia skargi nadzwyczajnej do SN.

Polskie władze argumentują, że kwestionowane przez KE przepisy, dotyczące stanu spoczynku sędziów SN dostosowują rozwiązania do tych z powszechnego systemu emerytalnego z 2016 r. oraz rozwiązań przyjętych względem sędziów sądów powszechnych. Zwrócono uwagę, że przewidują one przechodzenie w stan spoczynku sędziów kobiet po ukończeniu 60. roku życia i sędziów mężczyzn po ukończeniu 65. roku życia.

Władze Polski odnoszą się też do zarzutów w sprawie podważania legitymacji Trybunału Konstytucyjnego i rekomendacji w sprawie opublikowania wszystkich jego wyroków. W piśmie podkreślono, że rząd "w żaden sposób nie podważa legitymacji TK", a działania większości parlamentarnej doprowadziły do normalnego funkcjonowania tej instytucji. W odpowiedzi na rekomendacje zaznaczono, że orzeczenia, których opublikowania domaga się KE, i tak odnoszą się do ustaw, które już nie obowiązują. "Publikacja tych wyroków nie powodowałaby jakichkolwiek skutków prawnych" - czytamy.

W dokumencie napisano, że ocena KE, iż trzech sędziów wybranych przez Sejm poprzedniej kadencji w październiku 2015 r. zostało wybranych zgodnie z prawem, jest "nieprawdziwą tezą". "W momencie przeprowadzania wyboru sędziów TK przez Sejm (...) nie było jeszcze żadnych wolnych stanowisk w Trybunale" - zaznaczono. Przyznano jednocześnie, że nowa kadencja Sejmu rozpoczęła się po wygaśnięciu mandatu trzech sędziów TK, ale w teorii wcale tak nie musiało być (wówczas wszystkie pięć miejsc w TK zwolniłoby się w obecnej kadencji Sejmu).

Rząd: reformy zostały zainicjowane w reakcji na społeczne oczekiwania w tym zakresie

Podobnie jak w tzw. białej księdze, również w odpowiedziach na rekomendacje strona polska wskazała, że reformy odnoszące się do wymiaru sprawiedliwości zostały zainicjowane "w reakcji na społeczne oczekiwania w tym zakresie", a przyjęte rozwiązania "nie odbiegają w istotnym stopniu od tych, które od lat funkcjonują w innych państwach członkowskich Unii Europejskiej" i "nie wzbudzały dotąd żadnych zastrzeżeń Komisji Europejskiej".

Władze w Warszawie zaznaczają, że zasadniczym motywem działań, jakie podjęły w związku z przeprowadzeniem reformy wymiaru sprawiedliwości, była niska społeczna ocena funkcjonowania sądownictwa. Dla poparcia tej tezy przytoczono dane z badań przeprowadzonych jeszcze przed reformą w 2017 r., według których w ocenie jedynie 24 proc. obywateli sądy są niezależne, a sędziowie niezawiśli "zawsze" lub "w zdecydowanej większości orzeczeń".

Komisja Europejska, podejmując w grudniu decyzje o uruchomieniu wobec Polski procedury z art. 7 Traktatu o UE, dała Polsce trzy miesiące na wprowadzenie w życie rekomendacji dotyczących praworządności. Wśród nich były zmiany w ustawie o Sądzie Najwyższym, w tym o niestosowanie zapisu o obniżonym wieku emerytalnym wobec obecnych sędziów. KE domagała się też zmiany w ustawie o Krajowej Radzie Sądownictwa. Chciała, by nie przerywano kadencji sędziów członków Rady, oraz by zapewniono, by nowy system gwarantował wybór sędziów członków przez przedstawicieli środowiska sędziowskiego. KE zapowiadała możliwość wycofania art. 7, jeśli polskie władze spełnią jej postulaty. Termin na to, a także na przekazanie odpowiedzi na rekomendacje, został wyznaczony na wtorek 20 marca.

Z Brukseli Krzysztof Strzępka, Grzegorz Paluch (PAP)

stk/ gpal/ akl/ mal/ js/