Sejm powołał Adama Glapińskiego na prezesa NBP

2016-06-10, 14:10 aktualizacja: 2018-10-05, 16:59
Warszawa, 10.06.2016. Adam Glapiński na sejmowej galerii, podczas posiedzenia Sejmu, 10 bm. Sejm, który w piątek wznowił obrady, ma powołać nowego prezesa Narodowego Banku Polskiego. Kandydatem na tę funkcję jest Adam Glapiński, który ma zastąpić Marka Belkę (cat)
PAP/Leszek Szymański ***Zdjęcie do depeszy PAP pt. Sejm kontynuuje posiedzenie*** PAP © 2016 / Leszek Szymański
Warszawa, 10.06.2016. Adam Glapiński na sejmowej galerii, podczas posiedzenia Sejmu, 10 bm. Sejm, który w piątek wznowił obrady, ma powołać nowego prezesa Narodowego Banku Polskiego. Kandydatem na tę funkcję jest Adam Glapiński, który ma zastąpić Marka Belkę (cat) PAP/Leszek Szymański ***Zdjęcie do depeszy PAP pt. Sejm kontynuuje posiedzenie*** PAP © 2016 / Leszek Szymański
Sejm powołał w piątek prof. Adama Glapińskiego na prezesa Narodowego Banku Polskiego. Wnioskował o to prezydent Andrzej Duda. Glapiński zastąpi prof. Marka Belkę. Kadencja szefa banku centralnego trwa sześć lat.

Za powołaniem Glapińskiego opowiedziało się 284 posłów, przeciw - 124, a wstrzymało się 34. Poparły go kluby PiS, Kukiz'15 i PSL, a także jeden poseł PO - Zbigniew Pawłowicz oraz jeden z N - Michał Stasiński. Przeciw była zdecydowana większość klubu PO, choć sześciu jego posłów wstrzymało się od głosu: Jerzy Borowczak, Jolanta Hibner, Joanna Mucha, Dorota Niedziela, Krystyna Skowrońska i Marek Sowa. Wstrzymał się od głosu także prawie cały klub Nowoczesnej.

Przedstawiając prezydenckiego kandydata, szefowa Kancelarii Prezydenta Małgorzata Sadurska przekonywała, że Glapiński to człowiek doskonale przygotowany do nowej funkcji, a gwarantuje to jego wykształcenie ekonomiczne, a także dorobek naukowy.

Występujący w poprzedzającej głosowanie debacie w imieniu klubu PiS Jacek Sasin przypominał, że Glapiński miał zawsze poglądy liberalno-konserwatywne, że w latach 90. był zwolennikiem powszechnego uwłaszczenia, przeciwstawianego "nomenklaturowej prywatyzacji" w wykonaniu byłych elit PZPR, wypowiadał się też za powszechną reprywatyzacją.

Miał poglądy wolnorynkowe, prokapitalistyczne, ale nie był zwolennikiem kapitalizmu "krwiożerczego" i "drapieżnego" - mówił też szef sejmowej komisji finansów. Był też zwolennikiem społecznej gospodarki rynkowej, bliskie mu były zasady ordoliberalizmu i poglądy Josepha Schumpetera (austriacki ekonomista z początków XX wieku, autor teorii cyklów koniunkturalnych w gospodarce pobudzanych przez innowacje - PAP). "Poza tym pan profesor Glapiński zna bank centralny od podszewki" - przekonywał Sasin.

Wójcikowski: "liczymy, że zadba pan o to, by marże nie były tak wysokie"

Izabela Leszczyna (PO) wyrażała natomiast obawy, czy pod kierownictwem Glapińskiego NBP zachowa swoją niezależność, bo "instytucje niezależne, to ginący gatunek w Polsce pod rządami PiS". Posłanka PO powątpiewała, czy Glapińskiego, przez lata jednego z najbliższych współpracowników Jarosława Kaczyńskiego, stać będzie na tę niezależność.

Z Leszczyną polemizował w tej sprawie Rafał Wójcikowski (Kukiz'15), zwracając uwagę, że dotychczasowi prezesi NBP - Hanna Gronkiewicz-Waltz, Leszek Balcerowicz i Marek Belka - byli ściśle związani ze środowiskami partii politycznych. Odpowiadających - jak mówił - m.in. za to, że marże bankowe są dziś wyjątkowo wysokie.

"Panie prezesie Glapiński, liczymy, że zadba pan o to, by marże nie były tak wysokie" - zwracał się do kandydata na prezesa. Przekonywał, że jeżeli marże te nie byłyby wysokie, nie byłoby problemu kredytów walutowych. Wójcikowski apelował także do Glapińskiego, by reagował na sygnały, nadchodzącej jego zdaniem, drugiej fali kryzysu banków komercyjnych.

Ryszard Petru (Nowoczesna) przypominał, że były czasy PRL, gdy bank centralny był "zbrojnym ramieniem partii" i ta partia decydowała, czy NBP ma drukować pieniądze. Skończyło się - mówił - galopującą inflacją i pustymi półkami.

Petru: "Oczekuję jednoznacznej deklaracji od PiS, że nie będziecie drukować pieniędzy"

Teraz, według Petru, jest wiele podobieństw do czasów PRL, bo rząd i rządząca partia, tak jak wtedy, zrzucają winę za swoje porażki na opozycję i zagranicę. Może się też pojawić - dowodził polityk - zagrożenie drukowania pieniędzy, bo "niedługo kasa będzie pusta" i obecny rząd nie będzie miał pieniędzy na program 500 plus, na niższy wiek emerytalny czy wyższą kwotę wolną od podatków.

Przestrzegł, że "rząd, który zmusi NBP do drukowania pieniędzy, będzie rządem zdrady narodowej". "Oczekuję jednoznacznej deklaracji od PiS, że nie będziecie drukować pieniędzy" - powiedział Petru. Dodał zarazem, że jego ugrupowanie wstrzyma się od głosu przy wyborze Glapińskiego. "Nie jesteśmy opozycją totalną" - uzasadnił.

Na jego wystąpienie zareagował prezes PiS Jarosław Kaczyński, zwracając się do marszałka Marka Kuchcińskiego, by "strofował nieco aroganckie wypowiedzi". "Rozumiem, że są jedynie słuszne interesy, które pan Petru tu reprezentuje, tylko, że one z reprezentacją interesów polskiego społeczeństwa, Polski i narodu polskiego nic nie mają wspólnego" - powiedział prezes PiS.

Wystąpienie Petru skomentował też Jacek Sasin: "Można wyjść z banku, ale bank z człowieka nie wychodzi nigdy".

Glapiński zapewniał, że jeśli dane mu będzie być prezesem NBP, będzie pilnował, by bank centralny był niezależny

Z kolei Robert Winnicki (niez.) zwracał uwagę kandydatowi na prezesa NBP, że "międzynarodówka lichwiarska wyznania handlowego" będzie zwalczać wszystkie próby wybijania się państw na ekonomiczną niepodległość. Apelował też o deklarację, że złotówka nigdy nie zostanie zastąpiona przez euro, "ani inną kosmopolityczną walutę".

W ostatnich wypowiedziach Glapiński zapewniał, że jeśli dane mu będzie być prezesem NBP, będzie pilnował, by bank centralny był niezależny, zaś obecny poziom stóp procentowych uznał za odpowiedni.

Opowiedział się również za włączeniem KNF w struktury NBP. "Wszystko wskazuje na to, że w 2-3 lata to nie poziom stóp procentowych będzie przyciągał uwagę, ale restrukturyzacje banków i stabilność sektora bankowego, finansowego" - argumentował.

Glapiński w lutym został powołany na członka zarządu NBP przez prezydenta Andrzeja Dudę; wnioskował o to prof. Marek Belka. Od 2009 r. był doradcą ekonomicznym prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który w lutym 2010 r. wskazał go jako jednego z trzech swoich przedstawicieli w RPP.

Gdy prezydent Andrzej Duda w maju zgłosił kandydaturę Glapińskiego na szefa NBP, ekonomiści, z którymi rozmawiała PAP, ocenili ją pozytywnie. Także Marek Belka mówił, że wskazanie Glapińskiego to dobry wybór i tak też jest on oceniany przez rynki. (PAP)

pś/ mmu/ son/ je/