Piłka ręczna - Polska - Słowenia 20:25

2016-08-15, 18:43 aktualizacja: 2018-09-27, 02:38
epa05486564 Slovenia's Vid Kavticnik (B) in action with Poland's Kamil Syprzak (T) during their Rio 2016 Olympic Games men's match at the Future Arena in the Olympic Park in Rio de Janeiro, Brazil, 15 August 2016. EPA/MARIJAN MURAT  Fot. PAP/EPA
epa05486564 Slovenia's Vid Kavticnik (B) in action with Poland's Kamil Syprzak (T) during their Rio 2016 Olympic Games men's match at the Future Arena in the Olympic Park in Rio de Janeiro, Brazil, 15 August 2016. EPA/MARIJAN MURAT Fot. PAP/EPA
Polscy piłkarze ręczni przegrali ze Słowenią 20:25 (13:13) w swoim ostatnim meczu grupy B turnieju olimpijskiego w Rio de Janeiro i nie są pewni awansu do ćwierćfinału. Zadecyduje o tym spotkanie Egipt - Niemcy. Zwycięstwo mistrzów Afryki eliminuje biało-czerwonych.

W poprzednich meczach biało-czerwoni ulegli ekipie gospodarzy 32:34 oraz przegrali z Niemcami 29:32, a następnie pokonali Egipt 33:25 i Szwecję 25:24. Spotkanie Niemcy - Egipt rozpoczęło się o 16.30.

Polska: Polska: Sławomir Szmal, Piotr Wyszomirski 2 - Krzysztof Lijewski 2, Mateusz Jachlewski 1, Przemysław Krajewski 1, Karol Bielecki 4, Adam Wiśniewski 2, Mariusz Jurkiewicz 1, Bartosz Jurecki, Kamil Syprzak 2, Michał Daszek 2, Mateusz Kus, Michał Szyba 3.

Słowenia: Gorazd Skof, Urban Lesjak - Blaz Blagotinsek 2, Vid Kavticnik 4, Blaz Janc 1, Jure Dolenec 2, Darko Cingesar 1, Vid Poteko, Matej Gaber 1, Uros Zorman 3, Marko Bezjak 2, Simon Razgor 2, Miha Zarabec 7, Dean Bombac.

Bardzo słaba skuteczność podopiecznych trenera Tałanta Dujszebajewa w drugiej połowie zadecydowała o wysokiej porażce z drużyną z Bałkanów. Do przerwy mecz był w miarę wyrównany, a bramkarz Piotr Wyszomirski dwukrotnie wpisał się na listę strzelców, oddając celne rzuty do pustej bramki przez całe boisko.

Początek spotkania był obiecujący - Polacy po siedmiu minutach prowadzili 4:1. Jednak gdy Słoweńcy zaczęli grać wysoką obroną, zaczęły się kłopoty ze zdobywaniem bramek. Po chwili to rywale wygrywali 7:5. Od tej pory gole padały na zmianę po obydwu stronach. Dopiero tuż przed przerwą ostatnie słowo należało do biało-czerwonych, a wynik do przerwy ustalił Wyszomirski, który skorzystał z tego, że przeciwnicy grając w osłabieniu wycofali bramkarza. Taki manewr jest coraz częściej stosowany w piłce ręcznej.

W drugiej połowie polscy szczypiorniści razili nieskutecznością - w tej części gry zdobyli zaledwie siedem goli. Drugie trafienie po przerwie zaliczyli dopiero w 42. minucie. Jeszcze w 44. min, po trzech bramkach z rzędu, przegrywali zaledwie 17:18, ale potem Słoweńcy całkowicie opanowali sytuację. Grali uważnie w obronie, mając ogromne wsparcie w osobie swojego bramkarza Gorazda Skofa. Z kolei w ataku raz po raz gładko wchodzili w polską defensywę, a i Wyszomirski nie imponował skutecznością. W dodatku w 49. min czerwoną kartką za brutalny faul ukarano Mariusza Jurkiewicza. (PAP)

co/ cegl/

TEMATY: