Premierzy V4 i Ukrainy: UE jest wartością, ale wymaga zmian

2016-09-07 00:05 aktualizacja: 2018-10-05, 17:26
Krynica-Zdrój, 06.09.2016. Od lewej: premier Słowacji Robert Fico, premier Ukrainy Wołodymyr Hrojsman, premier RP Beata Szydło, premier Węgier Viktor Orban i premier Czech Bohuslav Sobotkapodczas sesji plenarnej „Środkowa i Wschodnia Europa – czy możemy mówić jednym głosem?”, z udziałem premierów Grupy Wyszehradzkiej oraz Ukrainy, w pierwszym dniu XXVI Forum Ekonomicznego w Krynicy, 6 bm. (mr) Fot. PAP/Darek Delmanowicz
Krynica-Zdrój, 06.09.2016. Od lewej: premier Słowacji Robert Fico, premier Ukrainy Wołodymyr Hrojsman, premier RP Beata Szydło, premier Węgier Viktor Orban i premier Czech Bohuslav Sobotkapodczas sesji plenarnej „Środkowa i Wschodnia Europa – czy możemy mówić jednym głosem?”, z udziałem premierów Grupy Wyszehradzkiej oraz Ukrainy, w pierwszym dniu XXVI Forum Ekonomicznego w Krynicy, 6 bm. (mr) Fot. PAP/Darek Delmanowicz
Premierzy państw Grupy Wyszehradzkiej (V4) wskazywali podczas 26. Forum Ekonomicznego w Krynicy na wartość, jaką stanowi UE, zgadzając się co do tego, że Unia wymaga zmian. Deklarowali współpracę z Ukrainą, która - jak zapewnił szef jej rządu - nie zmienia proeuropejskiego kursu.

Premierzy: Polski - Beata Szydło, Węgier - Viktor Orban, Słowacji - Robert Fico, Czech - Bohuslav Sobotka i Ukrainy - Wołodymyr Hrojsman uczestniczyli we wtorek w dyskusji panelowej pt. "Europa środkowa i wschodnia - czy może mówić jednym głosem?". Debatę moderował prezes TVP Jacek Kurski.

Głównymi wątkami w dyskusji były zagrożenia i wyzwania stojące przed Unią w czasie obecnej, słowackiej prezydencji we wspólnocie, problemy wynikające z kryzysu migracyjnego, a także możliwości wsparcia proeuropejskich aspiracji Ukrainy. Dyskutowano też o agendzie zbliżającego się unijnego szczytu w Bratysławie.

Szydło: jeśli UE się nie zmieni, będzie organizacją schyłkową

Premier Beata Szydło podkreśliła, że choć w ramach Grupy Wyszehradzkiej nie zawsze wszyscy mają takie samo zdanie, to państwa V4 potrafią "wypracować kompromis i mówić jednym głosem". Rolę Grupy w przedstawianiu wizji zmian w UE podkreślał też premier Słowacji Robert Fico.

"Różnimy się między sobą, ale zdajemy sobie sprawę z tego, jakie znaczenie ma UE, a także z tego, że jeśli czegoś nie zrobimy, to wartości związane z Unią mogą zatracić się w stosunkowo niedługim czasie - może nastąpić fragmentacja Europy, rozpad scen politycznych. Dlatego tak ważne jest, żebyśmy jako Grupa Wyszehradzka prezentowali nasze wyobrażenia, nasze wizje" - powiedział słowacki premier.

Szefowa polskiego rządu oceniła, że "UE dla nas jest zbyt wielką wartością, aby pozwolić, że zostanie zmarnowana". "Jeśli nie zmieni się, UE będzie organizacją schyłkową" - powiedziała Szydło. "Jeśli nie znajdziemy w sobie odwagi i odpowiedzi na pytania, które dzisiaj stawia nam opinia publiczna, nie tylko w kraju, ale i w Europie odpowiedź znajdzie ktoś inny - to może być nowotwór polityczny bez jakiejkolwiek bazy, to może być produkt medialny, to mogą być półwariaci albo wariaci" - wtórował jej premier Fico.

Premier Czech za wzmocnieniem bezpieczeństwa w Europie

Słowacki premier podkreślił, że kraje V4 to państwa - jak mówił - niezwykłego sukcesu, który zawdzięczają m.in. członkostwu w UE. O korzyściach płynących z integracji europejskiej i mocnych podstaw, na jakich jest oparta, przekonywał też premier Czech Bohuslav Sobotka, podkreślając przy tym konieczność zmian w Unii.

"Jeżeli Europa ma sobie z tą sytuacją (kryzysem - PAP) poradzić, to musi się zmienić - jesteśmy tu zgodni w ramach Grupy Wyszehradzkiej. Jeśli chodzi o czeskie spojrzenie, uważamy, że Europa powinna być bardziej efektywna, bardziej zdolna do działania, lepsza dla swoich obywateli" - ocenił Sobotka, opowiadając się za "wzmocnieniem pomysłu bezpieczeństwa w Europie". Czeski premier uznał za ciekawą inicjatywę powołania wspólnej europejskiej armii. Szef słowackiego rządu uważa, że może być ona omawiana podczas szczytu w Bratysławie.

"Niedawno premierzy naszych krajów poruszyli temat powstania sił zbrojnych UE, które mogłyby reagować w razie ewentualnych konfliktów. Jednak nie potrafimy osiągnąć konsensusu w tej sprawie, co w pewien sposób nas osłabia. Wierzę więc, że w Bratysławie nie będziemy rozmawiać tylko o tematach, które są +jazdą obowiązkową+, ale również o tematach, o których do tej pory nie mieliśmy odwagi mówić" - powiedział Fico.

Z kolei czeski premier do kluczowych wyzwań dla UE zaliczył też wyrównywanie poziomu życia w krajach Unii. "Powinniśmy wykorzystać wszystkie zalety, które daje nam strefa Schengen i wspólny rynek; wszystkie cztery wolności, na których stoi UE. Ważna jest też polityka inwestycyjna i bardziej skuteczne wykorzystanie funduszy UE" - podkreślił.

Zdaniem premier Szydło UE musi zacząć reprezentować interesy Europejczyków, a nie elit. "Musi zapewnić pracę i godne wynagrodzenia, musimy mówić o wspólnych inwestycjach, zacząć myśleć, jak łączyć państwa. Być może trzeba zacząć mówić o zmianach traktatów. Nie boimy się o tym mówić" - zaznaczyła, wskazując, iż V4 wie, w jakich kierunkach powinny pójść zmiany w UE. Wymieniła wśród nich m.in. większą rolę parlamentów narodowych i skupienie się na sprawach obywateli. Natomiast - zdaniem premier - Komisja Europejska nie powinna zajmować się polityką, tylko realizować programy.

Orban: musimy pomagać uchodźcom, ale i chronić granice

Premier Węgier Viktor Orban, nawiązując do genezy europejskiego kryzysu, wskazał m.in. na nieudaną próbę odejścia od narodowych tożsamości na rzecz "tożsamości europejskiej".

"Nie ma takiej tożsamości europejskiej, która mogłaby zastąpić fakt, że ktoś jest Czechem, Węgrem, Słowakiem; tożsamości nie można zastąpić marzeniami europejskimi. Kraje, które mają silną tożsamość, osiągają sukces; te, które jej nie mają, są skazane na niepowodzenie" - podkreślił Orban.

Szef węgierskiego rządu wskazał potrzebę ochrony europejskich granic w związku z falą uchodźców. Zaznaczył, że potrzebna jest - jak mówił - "dobra pomoc" dla migrantów, kierowana do miejsc, skąd przybywają oni do Europy.

"Musimy dobrze pomagać, czyli pomagać tam, gdzie jest kłopot, a nie przyprowadzać ten kłopot tutaj. Europa dzisiaj źle pomaga, bo przyprowadza tu problem, zamiast tam wysyłać pomoc" - powiedział Orban, ostrzegając w kontekście kryzysu migracyjnego, że "jeżeli nie będziemy bronić tego, co mamy, jeżeli nie będzie jasne, że obowiązuje prawny porządek przybywania do Europy, to utracimy wszystko, na co pracowaliśmy w ostatnim okresie".

Premier Szydło mówiąc o problemie imigrantów w Europie zaznaczyła, że od czasu stworzenia rządu PiS państwa V4 mówią w tej kwestii jednym głosem. "Polska, jak każdy kraj z V4, ma jasno określoną politykę migracyjną. Każde państwo musi realizować politykę migracyjną w ten sposób, jaki jest dla niego najlepszy. My musimy zapewnić bezpieczeństwo naszych obywateli" - dodała.

"Rację miał Jarosław Kaczyński, który w ubiegłym roku, kiedy poprzedni rząd brnął w te niepotrzebne deklaracje UE, powiedział jasno - pomagajmy tam, gdzie są i rodzą się problemy. Przeznaczmy odpowiednie środki na ten cel, ale nie wprowadzajmy tego problemu do nas" - przypomniała premier, wskazując, że Polska uczestniczy w wielu akcjach humanitarnych na rzecz uchodźców. Zapowiedziała, że w przyszłym roku rząd przekaże na ten cel jeszcze więcej pieniędzy.

"Mówiąc o polityce imigracyjnej kraje tzw. starej UE traktują nas (Grupę V4), jako krnąbrnych. Państwa, które nie chcą realizować szczytnej idei, którą oni wprowadzają w życie. Natomiast my jesteśmy krajami, które pomagają" - powiedziała Szydło. Podkreśliła, że w Polsce mieszka i pracuje "wiele tysięcy Ukraińców", którzy uciekli przed trudną sytuacją w ich kraju. "Chcemy ich wspierać i tutaj znajdują pomoc" - powiedziała Szydło.

Premier Ukrainy: nie zmieniamy europejskiego kursu

Premier Ukrainy Wołodymyr Hrojsman zapewnił, że jego kraj nie zmienia proeuropejskiego kursu. Wyraził przekonanie, że UE wyjdzie z obecnego kryzysu wzmocniona; Ukraina chce być jej silnym partnerem, a w przyszłości członkiem. "Kiedy ludzie (na Ukrainie - PAP) widzieli, że jest zagrożenie wprowadzenia dyktatury i deptania ich praw obywatelskich, wtedy mówili +nie+. Jesteśmy Europejczykami, chcemy żyć w jednej europejskiej rodzinie" - zapewnił Hrojsman.

Ukraiński premier przypomniał słowa prezydenta Lecha Kaczyńskiego, które wygłosił w gruzińskim Tbilisi w 2008 r. "Prezydent Kaczyński mówił wówczas, że agresja Rosji dotyczy Gruzji, ale jutro może dotyczyć Ukrainy, a kiedyś Polski. To były słowa, które w ciągu 8 lat stały się prorocze" - powiedział Hrojsman.

Dodał, że Ukraina oczekuje od państw V4 wsparcia i "wywierania nacisków na agresora", a także pomocy w przeprowadzaniu reform wewnętrznych. "Liczymy na ściślejszą współpracę transgraniczną, na pomoc w sektorze obronnym i bezpieczeństwa wewnętrznego oraz na wspólne inwestycje" - mówił.

Premier Czech podkreślił, że Ukraina może liczyć na taką pomoc, jaką V4 udzielała jest do tej pory. Wymienił m.in. wymianę bilateralną. "W kwestii agresji na Ukrainę kluczowa jest realizacja porozumień mińskich" - dodał. Premier Szydło podkreśliła z kolei, że Europa musi zrozumieć, iż suwerenna i bezpieczna Ukraina gwarantuję bezpieczną Europę. "I to jest też interes Polski" - powiedziała.

Szydło zaznaczyła, że Ukraina może liczyć na wspólne inwestycje oraz na pieniądze z funduszu wyszehradzkiego. Premier Słowacji zaznaczył, że Ukraina zawsze może liczyć na współpracę z jego krajem w sektorze energetyki. Natomiast premier Węgier zwrócił uwagę, że jeśli Europa chce pomóc Ukrainie, to musi się zreformować. "Musimy odzyskać decyzyjność" - dodał.

Szef ukraińskiego rządu wyraził przekonanie, że Europa przezwycięży trudności, a Ukraina będzie jej silnym partnerem, a w przyszłości silnym członkiem UE.

Na zakończenie dyskusji prezes TVP Jacek Kurski poprosił premierów o doniesienie do pomysłu utworzenia wspólnej, anglojęzycznej telewizji, która - jak zaznaczył - miałaby przedstawiać punkt widzenia oraz promować kulturę, przyrodę krajów V4. Premier Słowacji odpowiedział, że do dobry pomysł, ale zaznaczył, że "diabeł tkwi w szczegółach".

Optymistycznie do tego pomysłu odniosła się premier Szydło. Dodała, że w ramach reform UE jest potrzebna nowa forma komunikacji i ten pomysł wpisuje się w to. "Prezes Kurski to człowiek, który pokonuje wszystkie przeszkody i za dwa lata, a może wcześniej tę telewizję otworzy" - powiedziała. Natomiast premier Orban przypomniał, że jest szefem rządu od 11 lat i żałował, że taka telewizja nie powstała szybciej. "Czekam na numer konta, na które trzeba wpłacić składkę" - powiedział. Premier Czech zadeklarował, że jeśli taki projekt zostanie uzgodniony przez państwa V4, to jego kraj się do niego włączy. (PAP)

mab/ huk/ as/ gma/