Rosyjskie MSZ: groźby wobec Moskwy ws. Syrii to wspieranie terrorystów

2016-09-29 15:10 aktualizacja: 2018-10-05, 17:32
A handout photo released on 25 September 2016 by the official Syrian Arab News Agency (SANA) showing Syrian soldiers at Handarat camp in the north of Aleppo, Syria, 24 September 2016. According to SANA, government troops recaptured Handarat camp.  EPA/SANA HANDOUT  HANDOUT EDITORIAL USE ONLY/NO SALES Fot. PAP/EPA
A handout photo released on 25 September 2016 by the official Syrian Arab News Agency (SANA) showing Syrian soldiers at Handarat camp in the north of Aleppo, Syria, 24 September 2016. According to SANA, government troops recaptured Handarat camp. EPA/SANA HANDOUT HANDOUT EDITORIAL USE ONLY/NO SALES Fot. PAP/EPA
Wiceszef MSZ Rosji Siergiej Riabkow oświadczył w czwartek, że dochodzi do "nieskrywanych cynicznych gróźb" pod adresem Rosji w związku z sytuacją w Syrii; groźby te są - jak dodał - "faktycznie wspieraniem terrorystów" ze strony USA.

"Oburzenie budzi ton ultimatum w tych sygnałach, jakie słyszymy. Dochodzi do nieskrywanych cynicznych gróźb pod naszym adresem i pod adresem tych, którzy w praktyce prowadzą wojnę z terroryzmem w Syrii. Nie możemy ich scharakteryzować inaczej, jak de facto wspieranie terrorystów ze strony USA" - powiedział Riabkow.

"Na tle niezdolności Waszyngtonu do realizowania porozumień zabrzmiały nieakceptowalne groźby, próby postawienia nas w sytuacji tych, którzy się usprawiedliwiają; zabrzmiało ultimatum. To nie jest ten język, w którym można z Rosją rozmawiać" - oznajmił wiceszef rosyjskiego MSZ. Dodał, że jeśli wsłuchać się w oświadczenia przedstawicieli strony amerykańskiej, to "dochodzi się do wniosku, że dostarczają oni wodę na młyn terrorystów, okazują im jawne poparcie".

Riabkow powiedział również, że Moskwa nie zgodzi się na 7-dniowy rozejm w Syrii, jako że ten czas zostanie wykorzystany przez terrorystów na przegrupowanie. Wskazał, że Rosja proponowała dotąd "48-godzinne przerwy", jednak USA nalegają wyłącznie, by był to siedmiodniowy termin.

Rosyjski dyplomata oznajmił, że propozycje 48-godzinnych przerw pozostają aktualne. Zastrzegł jednak, że nie wie, czy będzie na nie zapotrzebowanie, bowiem Moskwa "słyszy sygnały", którymi są "niekończące się próby grożenia wszystkim, że dialog i współpraca między Moskwą i Waszyngtonem mogą zostać przerwane".

Jak podaje agencja TASS, wypowiedzi wiceministra odnosiły się do słów rzecznika Departamentu Stanu USA Johna Kirby'ego. Mówił on w środę o potencjalnych skutkach załamania się rozmów USA z Rosją w sprawie Syrii. Kirby powiedział m.in., że ekstremiści mogliby nadal dążyć do zapełnienia próżni w Syrii w celu rozszerzenia swych operacji, którymi byłyby - jego zdaniem - również ataki "przeciwko interesom rosyjskim, być może nawet w rosyjskich miastach".

Na tę wypowiedź zareagowała też rzeczniczka MSZ Rosji Maria Zacharowa. Zarzuciła ona Kirby'emu, że jego słowa o aktach terrorystycznych przeciwko Rosji "bardziej przypominają komendę +bierz!+ niż komentarz dyplomaty".

Departament Stanu USA poinformował w środę, że USA podejmują kroki w celu zawieszenia współpracy z Rosją w kwestiach dotyczących operacji w Syrii, jeśli Rosja i Syria nie przerwą działań ofensywnych w Aleppo. Szef amerykańskiej dyplomacji John Kerry, który rozmawiał telefonicznie z ministrem spraw zagranicznych Rosji Siergiejem Ławrowem, powiedział, że USA "uznają Rosję za odpowiedzialną" za użycie na terenach miejskich w Syrii bomb zapalających i burzących bunkry.

Po rozmowie Kerry'ego i Ławrowa Kirby powiedział dziennikarzom, że administracja prezydenta Baracka Obamy omówiła ewentualne "niedyplomatyczne metody reagowania" na dramatyczną sytuację w Syrii po zerwaniu rozejmu. (PAP)

awl/ mal/