Mowa nienawiści i wolność słowa na Facebooku - debata u RPO

2016-11-19 09:05 aktualizacja: 2018-10-05, 17:49
Warszawa, 18.11.2016. Rzecznik praw obywatelskich dr Adam Bodnar (2P) i członek Rady Społecznej RPO mec. Jacek Taylor (P) podczas debaty "Facebook - mowa nienawiści - wolność słowa. Wyzwania cywilizacyjne i prawnicze czy kryzys wartości?", zorganizowanej przez RPO w Warszawie, 18 bm. (zuz) PAP/Rafał Guz PAP © 2016 / Rafał Guz
Warszawa, 18.11.2016. Rzecznik praw obywatelskich dr Adam Bodnar (2P) i członek Rady Społecznej RPO mec. Jacek Taylor (P) podczas debaty "Facebook - mowa nienawiści - wolność słowa. Wyzwania cywilizacyjne i prawnicze czy kryzys wartości?", zorganizowanej przez RPO w Warszawie, 18 bm. (zuz) PAP/Rafał Guz PAP © 2016 / Rafał Guz
Filtrowanie napastliwych treści na Facebooku jest nieskuteczne, kryteria kasowania profili niejasne, być może proces jest zautomatyzowany, powstają też kwestie prawne - to niektóre wnioski z debaty zorganizowanej w piątek przez RPO.

W debacie "Facebook - mowa nienawiści - wolność słowa. Wyzwania cywilizacyjne i prawnicze czy kryzys wartości?" wzięli udział przedstawiciele administracji publicznej, aktywiści na rzecz wolności w internecie, działacze organizacji praw człowieka, zabiegających o wolność słowa i reprezentujących prawa mniejszości, a także ruchów nacjonalistycznych, których profile na FB były ostatnio kasowane, oraz naukowcy.

Krzysztof Bosak z Ruchu Narodowego przekonywał, że dla jego ugrupowania „moderacja nie jest niczym nowym”, na stronach Ruchu "obowiązuje regulamin, nikt tam nie szerzy mowy nienawiści, sami skasowaliśmy dziesiątki komentarzy".

Zarzucił Facebookowi, że nie reaguje na „ataki na chrześcijaństwo, wybielanie komunizmu", co świadczyłoby o przychylnym nastawieniu firmy do postaw liberalno-lewicowych. "Nie ma żadnego automatyzmu w zdejmowaniu profili, tam siedzi grupa osób o określonych poglądach" – ocenił.

Feministka Agnieszka Grzybek zaprzeczyła, by na FB "można zaobserwować przechył i promowanie lewicowych wartości". "Moi koleżanki i koledzy wielokrotnie próbowali blokować treści podżegające do nienawiści, bardzo często dostawaliśmy odpowiedź, że nasza prośba nie spełnia kryteriów" – powiedziała.

Sylwia Czubkowska z "Dziennika Gazety Prawnej", która występowała do FB o zamknięcie profilu szkalującego Jana Pawła II, upatrywała problemu "w tym, że nie wiemy, na jakiej zasadzie dochodzi do blokad, wszystko jedno jakich treści, podejrzewam, że jednak jest robotyzacja" – powiedziała.

Jedna z kwestii dotyczyła tego, czy Facebook może się kierować tylko własnym regulaminem, czy musi się dostosować do europejskich i polskich przepisów. Zwracano uwagę, że prywatne przedsiębiorstwa zyskują coraz większy wpływ na codzienne życie obywateli, często większy niż rządy. Podkreślano, że debata dotyczy jednego konkretnego portalu społecznościowego, a nie całej sieci.

Prawnik Kampanii Przeciw Homofobii Paweł Knut zwrócił uwagę, że "polityka zwalczania mowy nienawiści, którą oferuje Facebook, pozwala na wyższy stopień ochrony" niż zapewniają polskie instytucje. "Jest wiele treści, które wpadają w sito Facebooka, a nie wpadają w sito policji i prokuratury" – powiedział.

Spór wzbudziła sama kwestia mowy nienawiści. Zdaniem Łukasza Moczydłowskiego ze stowarzyszenia Marsz Niepodległości, jest to pojęcie wykorzystywane przez FB, "by łamać wolność słowa", nie można za nią uznać treści, które były blokowane przed 11 listopada. Zdaniem Bosaka określenie "mowa nienawiści" to "slang ideologiczny".

"Należę do osób, które uważają, że trzeba walczyć z mową nienawiści; słowa mają konsekwencje – przemoc" – podsumował Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar. Dodał, że średnio co trzy dni trafia do niego sprawa kogoś, kto został pobity ze względów narodowościowych lub rasistowskich.

Mimo odmiennych poglądów dyskutanci zgadzali się, że procedury usuwania treści z FB są niewystarczające, rozważali m.in. stosowanie ostrzeżeń, trybu odwoławczego i włączenia w procedurę wymiaru sprawiedliwości, w tym stosowanie przepisów karnych.

"To, co nas różni, to kwestia stosowania prawa; niezależnie od tego apeluje do wszystkich osób, które mają jakikolwiek poziom odpowiedzialności, o wrażliwość, edukację, poszanowanie godności ludzkiej, myślenie, że po drugiej stronie jest człowiek, który może się poczuć dotknięty taką czy inną wypowiedzią" – powiedział Bodnar.

W debacie nie wziął udział przedstawiciel FB, firma przysłała RPO list, w którym przypomniała, że zakazuje publikowania treści atakujących kogokolwiek ze względu na rasę, płeć czy niepełnosprawność. Bodnar zapowiedział, że przekaże portalowi swoje stanowisko po debacie.(PAP)

brw/ woj/

TEMATY: