Debata w PE o bezpieczeństwie energetycznym po odcięciu przez Rosję dostaw gazu Polsce i Bułgarii

2022-05-19, 15:03 aktualizacja: 2022-05-19, 15:21
© European Union 2019 - Source : EP
© European Union 2019 - Source : EP
Zakręcając gaz Polsce i Bułgarii, Rosja pokazała, że nie jest wiarygodnym partnerem handlowym - oświadczyła w czwartek w Parlamencie Europejskim unijna komisarz ds. energii Kadri Simson.

"Trzy tygodnie temu Rosja zakręciła kurek Bułgarii i Polsce. Wszyscy odczuwamy tego skutki. Rosja nie jest wiarygodnym partnerem handlowym. Wczoraj (w środę - PAP) Komisja przedstawiła plan REPowerEU, który proponuje, jak wycofać się z używania rosyjskich paliw kopalnych w naszym systemie i przejść na czystą energię" - mówiła Simson w trakcie debaty poświęconej bezpieczeństwu i solidarności energetycznej w obliczu rosyjskiej agresji na Ukrainę i w kontekście odcięcia przez Gazprom dostaw surowca do Polski i Bułgarii.

"Nie jest dobrym pomysłem przejście z jednego importu na drugi. Nie o to chodzi. Musimy inaczej podejść do naszych surowców. Musimy także pamiętać, że nasza polityka to coś, co bardzo mocno wpływa na Ukrainę i nasze bliskie sąsiedztwo. (...) Musimy być panami naszego systemu energetycznego, za niego odpowiadać i być też wzorem dla reszty świata. To jest nasz cel. Obecne wydarzenia są nieprzewidywalne, więc trzeba działać szybko" - postulowała Estonka.

Europoseł PO Jerzy Buzek przekonywał, że Polska i Bułgaria mogą się dzisiaj czuć bezpiecznie.

"Dlaczego tak jest? Bo mamy wspólny rynek energii. Bo mamy rozporządzenie o bezpieczeństwie dostaw gazu i solidarność energetyczna została podniesiona do rangi mocy prawnej" - podkreślił były premier RP.

Eurodeputowana PiS Beata Szydło zwróciła jednak uwagę, że regulacje, by były skuteczne, należy rzeczywiście stosować.

"Przyjmowaliśmy już kilka pakietów sankcji przeciwko Rosji, a ciągle spotykamy się i mówimy, że to nie działa. W związku z tym potrzebujemy przede wszystkim skuteczności i właśnie solidarności. Solidarność jest obecnie kluczowym słowem i kluczowym działaniem. Nie może być tak, że niektórzy przywódcy państw europejskich zachowują się tak, jakby bardziej zależało im na wspieraniu Putina niż Ukrainy i wypełnianiu tych zobowiązań, które w Unii podejmujemy. Nie może być tak, że są podejmowane kolejne kroki, kolejne projekty sankcji i nie są one dotrzymywane. To jest praca nas wszystkich, abyśmy konsekwentnie i szybko wdrażali te projekty i te pomysły, które są przygotowywane" - apelowała była szefowa polskiego rządu.

Łukasz Kohut z Nowej Lewicy apelował z kolei o urzeczywistnienie unii energetycznej.

"Pokonaliśmy w Unii Europejskiej już wiele nacjonalizmów. Nie wszystkie, ale wiele. Jednym z tych, z którym wciąż mamy do czynienia i musimy pokonać, jest nacjonalizm energetyczny. Wspólna odpowiedzialność za unijnych obywateli i za ich bezpieczeństwo energetyczne jest równie ważna jak wspólny rynek. Unia energetyczna musi w końcu stać się faktem i dzieje się na naszych oczach. Wspólne zakupy gazu i paliw, wspieranie się państw i koniec z projektami typu Nord Stream 2. To jest najlepszy moment" - przekonywał Kohut.

Eurodeputowany PiS Grzegorz Tobiszowski przypomniał, że kryzys energetyczny nie rozpoczął się wraz z atakiem Rosji na Ukrainę, lecz wcześniej.

"Dziś rozmawiamy o kryzysie energetycznym w kontekście agresji Rosji na Ukrainę, ale kryzys rozpoczął się przed agresję i musimy zdiagnozować, co było tego powodem(...). Problem jest głębszy" - ocenił europoseł.

asc/ tebe/ kic/

 
 

Materiał powstał w ramach projektu EuroPAP News, realizowanego przez Polską Agencję Prasową przy wsparciu finansowym Unii Europejskiej za pośrednictwem dotacji Parlamentu Europejskiego.