8 krajów, w tym Polska i Włochy, przeciw mandatowi dot. prawa autorskiego

2019-07-21, 22:56
© European Union 2012 - EP/THIERRY ROGE
© European Union 2012 - EP/THIERRY ROGE
W piątkowych negocjacjach osiem krajów, w tym Polska i Włochy, opowiedziało się przeciwko propozycji kontrowersyjnych regulacji dot. prawa autorskiego. To pokazuje, że propozycja budzi w UE wciąż dużo wątpliwości - informują polscy dyplomaci.

Późnym wieczorem w piątek w Brukseli przedstawiciele krajów UE porozumieli się ws. kontrowersyjnych regulacji dot. prawa autorskiego. Dotyczą one treści w internecie. Przeciwnicy tych regulacji określają je mianem "ACTA2". Trilog, czyli negocjacje nad ostatecznym kształtem przepisów między krajami członkowskimi, Parlamentem Europejskim i Komisją Europejską, rozpocznie się w najbliższy wtorek.

Jak powiedziały PAP dwa źródła dyplomatyczne, w głosowaniu przeciwko regulacjom w proponowanym kształcie było osiem państw członkowskich. "Wśród nich między innymi Polska, Włochy i Holandia. Słowenia wstrzymała się od głosu" - wskazał dyplomata. Z nieoficjalnych informacji wynika, że przeciwne były też Szwecja, Finlandia, Luksemburg, Malta i Słowacja.

"W efekcie piątkowego głosowania jest konkretna różnica między tym, co proponuje w mandacie Rada UE (kraje członkowskie - PAP), a tym, co proponuje Parlament Europejski. Trudno oceniać dziś, jaki rozwinie się scenariusz w kwestii propozycji. Nie można wykluczać jej zmiany. Sprawa budzi ogromne polityczne zainteresowanie wśród europosłów" - powiedział PAP unijny dyplomata.

Służby prasowe Rady UE ani prezydencji rumuńskiej nie poinformowały, jakie są szczegóły kompromisowej propozycji.

Nowa dyrektywa ma zmienić zasady publikowania i monitorowania treści w internecie. Przepisy wzbudzają sporo kontrowersji. Przeciwnicy tych regulacji ostrzegają przed cenzurą w internecie i końcem wolności w sieci, zwolennicy wskazują natomiast, że zmiana prawa jest konieczna, by chronić twórców i dostosować przepisy do rzeczywistości.

Szczególne zastrzeżenia budzą dwa artykuły projektu. Chodzi o art. 13, który wprowadza obowiązek filtrowania treści pod kątem praw autorskich, oraz art. 11, dotyczący tzw. praw pokrewnych dla wydawców prasowych.

Proponowane przepisy przewidują, że giganci internetowi, np. platformy takie jak Facebook, będą musiały płacić, jeśli korzystają z pracy artystów i dziennikarzy.

PE podkreśla, że wiele wprowadzonych przez niego zmian ma na celu zagwarantowanie, że artyści, zwłaszcza muzycy, wykonawcy i autorzy scenariuszy, a także wydawcy wiadomości i dziennikarze, otrzymają wynagrodzenie za swoją pracę, gdy inni korzystają z niej za pośrednictwem takich platform jak YouTube lub Facebook oraz agregatorów wiadomości, takich jak Google News.

Stanowisko europarlamentu zaostrzyło proponowane przez Komisję Europejską rozwiązania w sprawie odpowiedzialności platform internetowych i agregatorów za naruszenia praw autorskich. Dotyczyć ma to również fragmentów, gdzie wyświetlana jest tylko niewielka część tekstu wydawcy wiadomości.

W tekście uściślono również, że niekomercyjne encyklopedie online, takie jak Wikipedia, oraz platformy oprogramowania open source, takie jak GitHub, będą automatycznie wyłączone z wymogu przestrzegania praw autorskich.

Europosłowie opowiedzieli się też za wzmocnieniem pozycji autorów i wykonawców, umożliwiając im żądanie dodatkowego wynagrodzenia od strony wykorzystującej ich prawa, jeśli początkowo uzgodnione wynagrodzenie stało się "nieproporcjonalnie" niskie w stosunku do generowanych wpływów.

W tekście dodano również, że korzyści powinny obejmować "przychody pośrednie". Umożliwiłoby to również autorom i wykonawcom cofnięcie lub wypowiedzenie wyłączności licencji na eksploatację ich utworów, jeżeli uznaje się, że strona posiadająca prawa do eksploatacji nie respektuje ich praw.

Europoseł Ryszard Czarnecki (PiS) powiedział w sobotę PAP, że decyzja Rady UE nie kończy prac nad wprowadzeniem takich regulacji.

"To jedna z nie tak wielu spraw - którymi zajmują się zarówno PE, jak i Rada UE i KE - a które wywołują tak olbrzymi oddźwięk społeczny. Codziennie dostaję maile, informacje na Twitterze czy Facebooku na ten temat. Sprawa jest też elementem gry największych państw w UE. Poparcie Francji dla Nord Streamu 2 nastąpiło za poparcie propozycji francuskich przez Niemcy w tej sprawie. Widać, jak to jest bardzo ważne" - powiedział PAP.

Jego zdaniem kampania społeczna w tej kwestii, której przedsmak można było zobaczyć w 2018 r., rozpocznie się po ustaleniach w ramach trilogu. "Na pewno będzie to gorący przełom zimy i wiosny. Będzie to jedno z największych wyzwań dla Parlamentu Europejskiego" - wskazał. Jego zdaniem sprawa może być tez "dodatkową amunicją" dla eurosceptyków w kampanii wyborczej do PE.

Europoseł Michał Boni (PO) napisał w piątek późnym wieczorem na Twitterze, że kraje UE przyjęły "najgorszą wersję art. 13 dyrektywy". To jeden z dwóch wzbudzających największe kontrowersje artykułów projektu.

"Kilka krajów: Holandia, Malta, Szwecja, Luksemburg, i m.in. Polska były przeciwne. Rada tego nie uwzględniła! Walka musi trwać" – dodał Boni w następnym wpisie na Twitterze.

Wiceszef KE Andrus Ansip cieszy się z kolei, iż kraje UE "po raz kolejny znajdują wspólny głos w sprawie reformy prawa autorskiego".

"Dziękuję rumuńskiej prezydencji za pracę i mam nadzieję na ostateczne porozumienie w przyszłym tygodniu. Europejczycy zasługują na prawa autorskie odpowiadające epoce cyfrowej. Jest to dobre dla twórców, platform i zwykłych użytkowników Internetu" – napisał Ansip na Twitterze.

Przyjęcie mandatu przez kraje członkowskie oznacza, że w następnym kroku mogą rozpocząć się negocjacje z Parlamentem Europejskim i Komisją nad ostatecznym kształtem nowych regulacji. Te negocjacje określane są właśnie jako trilog. Jeśli strony porozumieją się, wówczas przepisy będą mogły wejść w życie.

Parlament Europejski ma już mandat do negocjacji, po tym jak we wrześniu ub.r. poparł projekt dyrektywy o prawie autorskim. Za propozycją opowiedziało się wtedy 438 europosłów, przeciw było 226, a 39 wstrzymało się od głosu.

luo/   js/
 

EUROPARLAMENT