27 listopada PE ma głosować nad składem KE, ale nie wiadomo, czy zdąży

2019-10-31, 14:27 aktualizacja: 2019-10-31, 14:29
© European Union 2019 - Source: EP/Daina Le Lardic
© European Union 2019 - Source: EP/Daina Le Lardic
Na 27 listopada Parlament Europejski zaplanował finalną prezentację przez Ursulę von der Leyen składu nowej Komisji Europejskiej, a następnie - głosowanie w sprawie jej zatwierdzenia. Jednak termin ten jest pod znakiem zapytania, gdyż przewodniczącej-elekt ciągle rzucane są kłody pod nogi.

Przez komisje parlamentarne ciągle nie przeszło 4 kandydatów na komisarzy - z Węgier, Francji, Rumunii i Wielkiej Brytanii. Poprzednia rumuńska kandydatka, podobnie jak francuska oraz kandydat z Węgier, nie zostali przepuszczeni przez komisje PE. Paryż i Budapeszt przedstawiły nowych nominatów, ale rumuński kandydat nie został zaakceptowany w Brukseli. Dodatkowo, z uwagi na potencjalne przedłużenie brexitu na nowy rok, konieczny będzie kandydat brytyjski.

Wydaje się, że najmniej problemów będzie z kandydatem z Węgier, którym jest stały przedstawiciel tego kraju przy UE Oliver Varhelyi. Po rozmowie kwalifikacyjnej von der Leyen potwierdziła jego kwalifikacje. Nie podała natomiast jaką miałby on otrzymać tekę. Poprzedni desygnowany przez Budapeszt miał zajmować się polityką sąsiedztwa i rozszerzenia, co wywoływało krytykę w europarlamencie.

Jeśli chodzi o Francję, to wysunęła ona obecnie kandydaturę byłego ministra finansów i dyrektora generalnego firmy technologicznej Atos Thierry'ego Bretona. Ma on być komisarzem ds. rynku wewnętrznego, a w jego kompetencji ma być również obronność. Na koniec ubiegłego roku Breton miał udziały Atosa warte 34 mln euro. Komisja prawna PE będzie musiała rozstrzygnąć, czy nie oznacza to konfliktu interesów.

Francuscy europosłowie socjalistów już ostrzegli, że wbrew sugestiom prezydenta Macrona, przesłuchanie Bretona nie będzie formalnością. Wskazali na związki Bretona ze aferą Rhodii, oszustwami francuskiej firmy chemicznej w latach 1999-2004. Przypomnieli, że firma Atos korzystała ze znacznego wsparcia z funduszy UE (107 mln euro w 2018 roku).

Nowy wybór Macrona spotkał się jednak z pozytywną reakcją członków Europejskiej Partii Ludowej. Wcześniej sprzeciw EPL doprowadził do odrzucenia kandydatury Sylvie Goulard.

Rumunia czeka na nowy rząd. Na początku miesiąca parlament Rumunii przegłosował wniosek o wotum nieufności dla socjaldemokratycznego rządu premier Vioricy Dancili. Po jego przegłosowaniu prezydent Klaus Iohannis poinformował o desygnowaniu na szefa rządu lidera opozycyjnej Partii Narodowo-Liberalnej (PNL) Ludovica Orbana. Ma on utworzyć przejściowy rząd do czasu zaplanowanych na przyszły rok wyborów parlamentarnych. Nie jest jednak jasne, kiedy rząd w tym kraju może powstać. Teoretycznie 4 listopada ma się odbyć głosowanie nad jego powołaniem, ale rezultat jest niepewny, bo PNL nie ma większości.

Kandydatura z Bukaresztu nadeszła - byłego europosła Victora Negrescu - ale von der Leyen musiała ją odrzucić ze względu na sprzeciw prezydenta Rumunii. Negrescu zgłosiła p.o. premiera Dancila, ale otwarcie sprzeciwił się jej prezydent Iohannis, który jest w opozycji do socjaldemokratów. Jak podkreślił, p.o. premier nie miała prawa nominować kandydata, dlatego powinna zatrzymać cały proces. I von der Leyen musi poczekać.

Przyszła szefowa Komisji Europejskiej zapowiedziała wcześniej, że jeśli termin brexitu zostanie przesunięty i w listopadzie Wielka Brytania będzie nadal członkiem UE, to wystąpi o oddelegowanie brytyjskiego komisarza.

Dotychczas Wielka Brytania nie wskazała kandydata, ponieważ według wcześniejszych założeń kraj miał opuścić Wspólnotę 31 października. Jednak we wtorek 27 krajów członkowskich UE formalnie zaakceptowało przedłużenie procesu wyjścia Wielkiej Brytanii z UE do końca stycznia 2020 roku. Zamieszanie z brytyjską kandydaturą potęguje fakt, że formalnie wyjście Zjednoczonego Królestwa ze Wspólnoty może nastąpić wcześniej; możliwe daty to 1 grudnia br. lub 1 stycznia 2020 roku, jeżeli obie strony ratyfikują wcześniej porozumienie.

Wszystko to stawia pod znakiem zapytania deklarację przewodniczącego PE Davida Sassolego, że nowa Komisja Europejska rozpocznie prace 1 grudnia.

woj/

 

EUROPARLAMENT