Media: Niemieckiemu rynkowi samochodów grozi najsłabszy rok od 30 lat

2020-07-03, 11:36 aktualizacja : 2020-07-03, 11:51
Dla niemieckiego rynku samochodów bieżący rok może się okazać najgorszym od zjednoczenia Niemiec 30 lat temu. W czerwcu liczba nowych rejestracji pojazdów spadła w Niemczech o 40 proc. rdr. - podaje w piątek dziennik "Tagesspiegel" za organizacją branżową VDIK.

Z przytaczanych w piątkowym wydaniu gazety "Tagesspiegel" danych Międzynarodowego Związku Producentów Samochodowych (VDIK) wynika, że w czerwcu 2020 r. w Niemczech zarejestrowano 220 tys. nowych samochodów. W ujęciu skorygowanym o różnice kalendarzowe oznacza to spadek o 40 proc. względem analogicznego okresu w ubiegłym roku.

"Kumulatywny spadek do końca czerwca to -35 proc." - przekazał szef VDIK Reinhard Zirpel. Jak dodał, dla całego br. spodziewany jest spadek sprzedaży o 20 proc. rdr. do 2,8 mln pojazdów. Jak wskazuje "Tagesspiegel", ostatni raz tak niski wynik odnotowano w 1989 r., przed zjednoczeniem Niemiec. Zirpel przestrzegł jednak, że nawet podane liczby są optymistyczne i mogą być niemożliwe do osiągnięcia bez znacznego wzrostu popytu w drugiej połowie roku.

Branża motoryzacyjna na całym świecie mierzy się z konsekwencjami pandemii COVID-19 i spowodowanego przez nią kryzysu gospodarczego, które odbiły się na popycie na nowe pojazdy. Jak wskazuje agencja Reutera, dla niemieckich producentów nakłada się to na koszty związane ze zwrotem ku pojazdom bezspalinowym po serii skandali związanych z manipulowaniem wynikami emisji.

Auta niskoemisyjne i ich dostawcy mają przy tym powody do radości. VDIK szacuje, że w pierwszej połowie 2020 r. liczba rejestracji pojazdów zelektryfikowanych wzrosła o 90 proc. rdr. do 90 tys. sztuk. W większości były to hybrydy, samochody na baterie stanowiły jednak blisko połowę tej liczby.

Niemiecki rząd na początku czerwca uzgodnił korzystny dla pojazdów zelektryfikowanych pakiet stymulacyjny dla krajowej gospodarki. Obejmuje on m.in. obniżenie stawki VAT w okresie od lipca do grudnia 2020 r., zwiększone do nawet 9 tys. euro dopłaty do aut na baterie wycenionych na mniej niż 40 tys. euro oraz rozbudowę sieci ładowarek samochodowych i szerszej infrastruktury elektromobilności. Według brytyjskich mediów podobne działania rozważa także rząd Borisa Johnsona. (PAP)

mk/ mam/