Twitter chwilowo zawiesił konto sztabu Trumpa; Republikanie grożą pozwem

2020-10-16, 16:04 aktualizacja : 2020-10-16, 16:02
Twitter tymczasowo zablokował konto wyborcze urzędującego prezydenta USA, @TeamTrump, po tym jak opublikowano na nim wideo szkalujące syna jego kontrkandydata, Joego Bidena. Interwencja spotkała się z potępieniem ze strony Republikanów, którzy zagrozili koncernowi pozwem.

Chodzi o nagranie, które ukazało się na profilu @TeamTrump w czwartek i które poświęcone zostało Hunterowi Bidenowi - synowi Joego Bidena, kandydata Partii Demokratycznej na stanowisko prezydenta USA w tegorocznych wyborach. Wideo odwołuje się do opublikowanego w ubiegłą środę przez dziennik "New York Post" materiału zawierającego szczegółowe informacje o interesach Huntera Bidena z ukraińskim holdingiem gazowym Burisma, w które zaangażowany miał być również sam Joe Biden. W artykule informowano m.in., że były wiceprezydent spotkał się z doradcą koncernu.

Twitter uznał, że nagranie naruszyło zasady serwisu dotyczące materiałów przejętych przez hakerów oraz prywatnych informacji i zablokował zarówno konto sztabu Trumpa, jak i konta należące do rzeczniczki Białego Domu Kayleigh McEnany oraz dziennika "New York Post". Rzecznik firmy poinformował również, że konta zostaną odblokowane dopiero po usunięciu spornego materiału. Kilka godzin później odpowiedzialna za politykę serwisu Vijaya Gadde poinformowała jednak, że Twitter postanowił wprowadzić zmiany w regulacjach dotyczących zhakowanych treści.

"Postanowiliśmy nie usuwać już z serwisu tego typu treści, chyba że byłyby one publikowane bezpośrednio przez samych hakerów lub osoby z nimi współpracujące. W zamian za to będziemy je oflagowywać, tak żeby użytkownicy mieli świadomość co do ich kontekstu" - poinformowała we wpisie na Twitterze Gadde.

Serwis przekazał, że mimo wprowadzenia nowych zasad nie odblokuje wcześniej wstrzymanego materiału "New York Post". Rzecznik Twittera dodał też, że platforma nadal usuwać będzie materiały "naruszające regulacje o ujawnianiu prywatnych danych".

Nie jest jasne, co skłoniło serwis do wprowadzenia zmian w regulaminie. Wiadomo za to, że szef Twittera, Jack Dorsey, skrytykował wcześniejsze działania moderatorów platformy odnośnie artykułu w "New York Post". "Nasza reakcja i działania w odpowiedzi na artykuł w @nypost nie były dobre. Blokowanie linków do tekstu bez uprzedniego wyjaśnienia, skąd ta blokada, nie może być akceptowane" - napisał Dorsey.

Rzecznik Twittera odmówił odpowiedzi na pytanie agencji Reutera, czy to stanowisko Dorseya zadecydowało o zmianach w polityce firmy.

Twitter nie jest jedynym serwisem, który postanowił ograniczyć rozpowszechnianie artykułu "New York Post". Także Facebook ograniczył zasięgi materiału, a rzecznik firmy Andy Stone przyznał, że tekst poddawany jest teraz weryfikacji przez fact-checkerów.

Donald Trump zagroził platformom wytoczeniem procesu. Także Republikanie potępili blokowanie artykułu, mówiąc, że w Stanach Zjednoczonych nie ma miejsca na "policję zakazującą wolności słowa". Senacka Komisja Sądownictwa Stanów Zjednoczonych, na której czele stoi republikański polityk Lindsey Graham, poinformowała, że zamierza wystosować do szefa Twittera wezwanie do sądu, a także przesłuchać go w Senacie. Część senatorów chce również procesu dla Facebooka. (PAP)

jowi/ mk/