100 dni wojny USA i Izraela z Iranem. Konflikt pogłębił podziały w Zatoce Perskiej [ANALIZA]
Po 100 dniach wojny USA i Izraela z Iranem monarchie Zatoki Perskiej mierzą się z kosztami gospodarczymi konfliktu, rosnącymi podziałami wewnętrznymi i niepewnością co do przyszłej roli USA w regionie. Wojna osłabiła dotychczasowy system bezpieczeństwa oparty na amerykańskich gwarancjach.
Monarchie arabskie, z których część po cichu wspierała atak na Iran, poniosły znaczne straty gospodarcze w wyniku irańskich uderzeń i blokady morskiej w cieśninie Ormuz. Wojna zakłóciła transport i handel, a ataki na infrastrukturę cywilną – w tym zakłady odsalania wody, rafinerie i instalacje gazowe – spowodowały szkody, których usunięcie zajmie lata.
Konflikt wpłynął na wizerunek krajów Zatoki Perskiej
Konflikt podważył też wizerunek krajów Zatoki Perskiej jako bezpiecznego miejsca do inwestowania i podróżowania. Szczególnie odczuły to Zjednoczone Emiraty Arabskie (ZEA), których gospodarka w znaczącym stopniu opiera się na turystyce i usługach.
Mimo zawieszenia broni państwa regionu nadal muszą liczyć się z zagrożeniem ze strony Iranu i jego arsenału rakietowego. Teheran wciąż kontroluje Ormuz, blokując eksport ropy i gazu z Kuwejtu, Bahrajnu i Kataru oraz utrudniając handel Arabii Saudyjskiej i ZEA.
Źródłem ryzyka okazała się obecność amerykańskich baz wojskowych na terytorium państw Zatoki. W czasie konfliktu stały się one celami dla irańskich ataków odwetowych, co podważyło dotychczasową rolę USA jako gwaranta bezpieczeństwa.
Mimo że monarchie Zatoki poniosły znaczną część kosztów i ryzyka związanego z konfliktem, nie uczestniczyły w amerykańskich negocjacjach z Iranem.
Rywalizacja na linii Arabia Saudyjska - ZEA
Wojna pogłębiła istniejącą wcześniej rywalizację między Arabią Saudyjską i ZEA. Coraz wyraźniej rysuje się podział między Rijadem, który stawia na dyplomację i deeskalację napięć z Iranem, a Abu Zabi, które opowiada się za twardszą polityką wobec Teheranu i liczy na dalsze osłabianie irańskiego reżimu przez USA oraz Izrael.
Jednocześnie coraz bardziej samodzielna polityka zagraniczna ZEA, niekiedy rozbieżna z interesami sąsiadów, oraz bliskie relacje tego kraju z Izraelem budzą niechęć części opinii publicznej w państwach Zatoki i pogłębiają wrażenie regionalnej izolacji Abu Zabi.
Arabia Saudyjska znajduje się w korzystniejszej sytuacji gospodarczej niż większość państw Zatoki dzięki dostępowi do portów nad Morzem Czerwonym, które ograniczają jej zależność od Ormuzu.
Dodatkowym źródłem stabilnych dochodów pozostaje turystyka religijna. Tegoroczna muzułmańska pielgrzymka do Mekki (hadżdż) odbyła się bez większych zakłóceń, podczas gdy perspektywy odbudowy sektora turystycznego w Emiratach pozostają niepewne po pogorszeniu wizerunku kraju jako bezpiecznego celu podróży.
Rijad buduje też szeroką koalicję państw arabskich i muzułmańskich, obejmującą m.in. Turcję i Pakistan, choć pojawiają się doniesienia, że część saudyjskich elit nadal popiera utrzymywanie presji na Iran jako sposób na ograniczenie jego wpływów na Bliskim Wschodzie.
Podziały widoczne są w całym regionie
ZEA i Bahrajn należą do państw zajmujących najbardziej konfrontacyjne stanowisko wobec Iranu, podczas gdy część krajów Zatoki uważa, że większe bezpieczeństwo można osiągnąć przez ograniczanie napięć.
Istotnym elementem rywalizacji między Arabią Saudyjską a ZEA była decyzja Abu Zabi o opuszczeniu kartelu naftowego OPEC na początku maja. Emiraty od lat krytykowały limity wydobycia narzucane przez tę organizację, a ich relacje z Rijadem pogarszały się wraz ze wzrostem regionalnych ambicji ZEA oraz sporami dotyczącymi konfliktów w Sudanie i Jemenie.
Ostatecznym impulsem stała się jednak irańska blokada Ormuzu, która doprowadziła do wzrostu cen ropy. Władze w Abu Zabi uznały, że uwolnienie się od ograniczeń produkcyjnych pozwoli im zwiększyć wydobycie i lepiej wykorzystać sytuację na rynku.
Wydaje się, że większość krajów Zatoki bardziej obawia się wznowienia wojny niż zawarcia niepełnego lub tymczasowego porozumienia z Iranem. Mimo strat poniesionych podczas konfliktu żadna monarchia regionu nie zerwała relacji dyplomatycznych z Teheranem.
Katar pośrednikiem
Szczególną rolę odgrywa Katar, który mimo poważnych strat, jakie wskutek irańskich ataków poniósł jego sektor gazowy, pozostaje ważnym pośrednikiem w kontaktach między Teheranem a państwami zachodnimi, m.in. zarządzając zamrożonymi irańskimi aktywami o wartości około 6 mld dolarów.
W społeczeństwach regionu panuje przekonanie, że Izrael wciągnął Zatokę w konflikt, który przyniósł duże straty gospodarcze i osłabił bezpieczeństwo. Bliska współpraca wojskowa Izraela i ZEA budzi przy tym niepokój części sąsiadów.
Nie oznacza to zerwania kontaktów – część krajów regionu nadal utrzymuje nieformalne kontakty z Izraelem. Wskutek wojny wyhamowała jednak normalizacja relacji między Arabią Saudyjską a państwem żydowskim, a plany szerszej współpracy gospodarczej w ramach Porozumień Abrahamowych zostały odsunięte na dalszy plan.
Wojna znacząco osłabiła system bezpieczeństwa budowany pod przywództwem USA od lat 90. Państwa regionu coraz częściej zastanawiają się, jak zabezpieczyć się na wypadek ograniczenia amerykańskiego zaangażowania lub porozumienia USA z Iranem zawartego ich kosztem.
Szukając dodatkowych partnerów, rozważają bliższą współpracę z Turcją i rozwijają relacje gospodarcze z Chinami. Pekin jest jednak postrzegany przede wszystkim jako partner handlowy, a nie potencjalny gwarant bezpieczeństwa.
Mało prawdopodobne wydaje się wypracowanie wspólnej strategii przez wszystkie monarchie Zatoki Perskiej. Różnice interesów, rywalizacja między Arabią Saudyjską a ZEA oraz odmienne podejście do Iranu i Izraela utrudniają głębszą integrację.
Joanna Baczała (PAP)
baj/ akl/ sma/