86. rocznica pierwszej deportacji Polaków na Sybir. „Trafili do największego łagru świata”
Zrzeszeni w miejskim kole Związku Sybiraków w Koszalinie upamiętnili we wtorek 86. rocznicę pierwszej deportacji polskiej ludności w głąb Rosji. Modlili się na mszy w katedrze, a następnie wzięli udział w uroczystości przy Pomniku Ofiar Bolszewizmu.
Uroczystości przy stojącym obok katedry w Koszalinie (woj. zachodniopomorskie) Pomniku Ofiar Bolszewizmu odbyły się zgodnie z ceremoniałem wojskowym. Oprócz Sybiraków, 86. rocznicę pierwszej deportacji polskiej ludności na Sybir, upamiętnili także przedstawiciele władz wojewódzkich i miejskich, duchowieństwa, związków kombatanckich oraz koszalińskiego garnizonu.
Prezes zarządu koła miejskiego Związku Sybiraków w Koszalinie Anatol Gonczarewicz, który urodził się na zesłaniu w okolicy Irkucka, swoje wystąpienie rozpoczął odczytaniem wiersza „Białe krematoria” Mariana Jonkajtysa.
„Trafili do największego łagru świata”
- Masowa wywózka swym zasięgiem objęła dziesiątki tysięcy wielopokoleniowych rodzin polskich. Pamiętając dziś o nich, pamiętamy także o tych, którzy przed nimi, ale także i po nich trafili do największego łagru świata, więzienia bez murów, cel i krat, gdzieś na nieludzkiej ziemi, gdzie strażnikiem była surowa syberyjska natura - mówił Gonczarewicz.
Podkreślił, jak ważna jest pamięć o tych, co „wsiadając do bydlęcych wagonów, nigdy nie osiągnęli kresu swojej podróży, zmarli w drodze z głodu, wycieńczenia, chorób i zimna, a ich ciała wyrzucane w zwały śniegu wytyczyły najdłuższy szlak hańby nowożytnej Europy”, a także o tych, co na Sybir dotarli i tej zsyłki nie przeżyli.
- Ich mogiły rozsiane gdzieś w tajdze bądź na stepie nawiedza tylko syberyjski buran i nasza niezłomna pamięć – zaznaczył Gonczarewicz.
Dodał, że wielu Sybiraków po zesłaniu wróciło do ojczyzny, w różne zakątki Polski, w tym także do powojennego Koszalina. Zastępca prezydenta Koszalina Beata Górecka podkreśliła ich wkład w odbudowę miasta.
Transport na Sybir
90-letnia Leokadia Ciesielska miała niespełna 5 lat, gdy 10 lutego 1940 r. z matką, trzema siostrami i dwoma braćmi znalazła się w transporcie na Sybir. - Pamiętam głód, który nie dawał spać. Matka pracowała w lesie. Było strasznie ciężko. Sił dodawała nam modlitwa. Po sześciu latach wróciliśmy do Polski. Do Koszalina przyjechaliśmy 24 kwietnia 1946 r. – mówiła dziennikarzom pani Leokadia, która uczestniczyła w miejskich obchodach.
W koszalińskim kole Związku Sybiraków jest blisko 200 osób. Cztery lata temu było ich ok. 270. W 1989 r., gdy koło rozpoczynało działalność, zrzeszało ponad 1000 Sybiraków.
Pierwszą z czterech masowych deportacji obywateli polskich z ziem wschodnich RP, zaanektowanych przez ZSRR w wyniku agresji rozpoczętej 17 września 1939 r., władze sowieckie przeprowadziły 10 lutego 1940 r. Według danych NKWD do północnych obwodów Rosji i na zachodnią Syberię wywieziono wówczas około 140 tys. ludzi. Kolejne trzy wielkie wywózki były w kwietniu i czerwcu 1940 r. oraz w czerwcu 1941 r. (PAP)
ing/ dki/gn/