Andriejewa zwyciężczynią French Open. Ekspert: te aspekty zdecydowały o jej triumfie
Mirra Andriejewa zagrała jak karny żołnierz wykonujący rozkazy Conchity Marinez – uważa Siergiej Sobolew, trener i twórca sukcesów Marcina Matkowskiego. Jego zdaniem, to żelazne trzymanie się dyscypliny i taktyki zdecydowało o zwycięstwie Rosjanki nad Mają Chwalińską w finale French Open.
Urodzony w Sewastopolu na Krymie szkoleniowiec rozpoczął pracę z Matkowskim i doprowadził go do pozycji jednego z najlepszych deblistów świata. Trenował też m.in. Tomasza Badnarka czy Magdalenę Kiszczyńską.
Ekspert po finale French Open
Pytany przez PAP przed meczem finałowym komu będzie kibicował, odparł bez zastanowienia: - Oczywiście, że Mai. Wprawdzie nasze drogi tenisowe nie przecinały się, ale od lat tutaj mieszkam i jestem Polakiem. Ponadto Maja ma taki charakter, że nie da się jej nie kibicować.
Po finale przyznał, że główną architektką triumfu Andriejewej była hiszpańska trenerka, była znakomita tenisistka Conchita Martinez.
- Gdyby Hiszpanki nie było w boksie, to Aleksiej Watuin, którego dobrze poznaliśmy w Szczecinie (grał tu sześć razy – red.), nie byłby w stanie jej tak przygotować na mecz z Chwalińską. Andriejewa była bardzo zdyscyplinowała. Jak karny żołnierz wykonywała zalecenia Martinez. A sama Hiszpanka włożyła wiele pracy w zwycięstwo swojej zawodniczki. Oglądała z trybun mecz Chwalińskiej ze Sznajder, przygryzała paznokcie w pierszych gemach finału, denerwując się gdy mecz układał się równo – ocenił trener SKT Szczecin, wychowawca wielu mistrzów Polski w różnych kategoriach wiekowych.
Ekspert: u Chwalińskiej było widać dzisiaj zdenerwowanie
Potem jednak Rosjanka wygrała osiem gemów z rzędu, przejmując kontrolę na meczem.
- U Chwalińskiej było widać dzisiaj zdenerwowanie. Jak nie u niej. Wiatr powinien być jej sprzymierzeńcem, a nie był. Popsuła slajsy, co jej się zdarza raz na ruski rok. Jej dzisiaj po prosu źle się grało. Andriejewa za to potrafiła trzymać piłkę w korcie. Cierpliwie kontynuować wymiany, a gdy zaczęła przyspieszać, dało znać o sobie zmęczenie Mai długim turniejem – zauważył Sobolew.
Pytany o to, czy „sen Kopciuszka” Mai Chwalińskiej w światowym tourze będzie trwał, czy Paryż może być jednorazowym sukcesem, odpowiedział, że jeszcze polscy kibice nie raz będą cieszyć się jej zwycięstwami.
- Zaraz po finale wysłałem gratulacje do Piotra Szczypki, bez którego nie byłoby Mai tu, gdzie jest. Wierzę w jego mądrość i to, że nadal będzie doskonale prowadził karierę Chwalińskiej. Być może na początku, po French Open, będzie przegrywała, ale szybko się nauczy grać na najważniejszych turniejach świata – zakończył Sobolew.
W finale French Open Chwalińska przegrała z Andriejewą 3:6, 2:6. (PAP)
pż/ af/ ppa/