Paryska przygoda Chwalińskiej: 20 dni, 10 meczów, ponad 17 godzin na korcie
20 dni, 10 meczów, ponad 17 godzin na korcie - tak w skrócie wyglądała przygoda Mai Chwalińskiej w tegorocznym French Open, który przyniósł jej życiowy sukces w postaci wielkoszlemowego finału. W sobotnim meczu o tytuł polska tenisistka przegrała z Rosjanką Mirrą Andrijewą 3:6, 2:6.
Droga Polki do sobotniego finału była wyjątkowa i bez precedensu w historii zmagań na kortach im. Rolanda Garrosa, gdyż rozpoczęła się już w... kwalifikacjach. Pierwsze spotkanie tegorocznej edycji French Open rozegrała 18 maja, wygrywając z reprezentantką gospodarzy Alice Rame 6:0, 6:3.
By po raz pierwszy znaleźć się w zasadniczej części zmagań w stolicy Francji musiała wygrać w sumie trzy pojedynki eliminacyjne. Najtrudniejszą przeprawę miała w decydującej rundzie, gdy stoczyła trwający prawie dwie i pół godziny zacięty bój z Holenderką Suzan Lamens, zwyciężając 7:6 (7-4), 7:5.
Początek turnieju głównego był szybki w wykonaniu Polki, choć w pierwszej rundzie po drugiej stronie siatki była mistrzyni olimpijska z paryskich kortów Qinwen Zheng, jednak wskutek kłopotów zdrowotnych w dużo gorszej dyspozycji niż dwa lata temu.
Jej, jak i Belgijce Elise Mertens pozwoliła Chwalińska zdobyć jedynie po cztery gemy. Później nie zwalniała tempa, a wręcz można było mieć wrażenie, że im bardziej wymagająca przeciwniczka, tym lepsza gra podopiecznej czeskiego trenera Jaroslava Machovsky’ego.
W trzeciej rundzie poprzeczkę wysoko zawiesiła jej Maria Sakkari. Greczynka, półfinalistka z 2021 roku, wygrała pierwszego seta 6:1, ale później 24-latka z Dąbrowy Górniczej znalazła sposób, by odwrócić losy pojedynku.
Najbliżej zbliżona rankingowo do Polki, która zaczęła udział jako 114. zawodniczka listy światowej, była w 1/8 finału Diane Parry. Reprezentantkę gospodarzy pokonała pewnie 6:3, 6:2.
Na wyżyny umiejętności Chwalińska wzniosła się w ćwierćfinale i półfinale, kiedy jej rywalkami były Rosjanki, odpowiednio, Anna Kalinska i Diana Sznajder. Oba mecze miały podobny przebieg - wygrany przez Polkę pierwszy set w tie-breaku i spokojne, konsekwentne dokończenie dzieła w drugiej partii.
W finale za silna okazała się Andriejewa. 19-latka urodzona w Krasnojarsku już po raz trzeci z rzędu była w Paryżu w czołowej ósemce, ale po raz pierwszy zameldowała się w finale i po 82-minutowym meczu mogła wznieść Puchar Suzanne Lenglen, który wręczany jest triumfatorce rywalizacji singlistek na kortach im. Rolanda Garrosa.
Mecze Mai Chwalińskiej we French Open 2026:
1. runda kwalifikacji
Chwalińska - Alice Rame (Francja) 6:0, 6:3
2. runda kwalifikacji
Chwalińska - Carole Monnet (Francja) 6:0, 6:1
3. runda kwalifikacji
Chwalińska - Suzan Lamens (Holandia) 7:6 (7-4), 7:5
1. runda
Chwalińska - Qinwen Zheng (Chiny) 6:4, 6:0
2. runda
Chwalińska - Elise Mertens (Belgia, 23) 6:4, 6:0
3. runda
Chwalińska - Maria Sakkari (Grecja) 1:6, 6:3, 6:2
1/8 finału
Chwalińska - Diane Parry (Francja) 6:3, 6:2
ćwierćfinał
Chwalińska - Anna Kalinska (Rosja, 22) 7:6 (7-3), 6:3
półfinał
Chwalińska - Diana Sznajder (Rosja, 25) 7:6 (7-4), 6:4
finał
Chwalińska - Mirra Andriejewa (Rosja, 8) 3:6, 2:6
bilans: 10 meczów, 21 setów, 185 gemów, trzy tie-breaki
łączny czas spędzony na korcie: 17 godzin 6 minut
(PAP)
pp/ af/ ep/