Gwiazdy żegnają Edwarda Linde-Lubaszenkę
Edward Linde-Lubaszenko był bardzo zdyscyplinowany na planie, był aktorem idealnym. Grał szalenie oszczędnie, ascetycznie - powiedział PAP scenarzysta, reżyser filmów dokumentalnych i fabularnych Andrzej Titkow o zmarłym w niedzielę aktorze teatralnym, telewizyjnym i filmowym.
Edward Linde-Lubaszenko zagrał w ponad 70 filmach, ponad 110 przedstawieniach teatralnych i ponad 80 spektaklach teatru telewizji. Miał 86 lat.
W latach 70. zagrał główną rolę dr Romana Bognara w serialu Andrzeja Titkowa „Układ krążenia”. - Był wówczas aktorem znanym lokalnie. Rola ta to początek jego ogólnopolskiej kariery - powiedział PAP Titkow.
- Nie znałem go wcześniej osobiście, ale zachwycił mnie swoimi rolami w sztuce „Paternoster” Helmuta Kajzara w reżyserii Jerzego Jarockiego w teatrze we Wrocławiu i w filmie „Ktokolwiek wie...” Kazimierza Kutza. Bardzo chciałem, by zagrał tę rolę, nie wyobrażałem sobie by mógł ją zagrać ktoś inny. Uparłem się wręcz na niego, bo Janusz Gazda, który kierował wtedy redakcją w telewizji kontestował ten wybór i w roli głównej widział Krzysztofa Chamca. Byłem uparty i udało się - wspomina reżyser.
Linde-Lubaszenko był wtedy aktorem Teatru Starego. - Dyrektor Jan Paweł Gawlik nie chciał go urlopować, dlatego codziennie dojeżdżał na plan do Warszawy, a po kilku godzinach pracy wracał do Krakowa i wieczorem występował na scenie. Był bardzo zdyscyplinowany na planie, a w chwilach wolnych kładł się i spał po 15-20 minut. Praca nad serialem trwała wiele dni, a Edward był w nim aktorem idealnym - powiedział Titkow.
- Niedawno po latach obejrzałem „Układ krążenia". Zobaczyłem jak on fantastycznie w nim grał. Grał szalenie oszczędnie, ascetycznie. Z perspektywy ta jego metoda gry sprawdziła się, nadal świetnie się go ogląda - podsumował.
Aktor i reżyser spotkali się jeszcze dwa razy na planie filmowym - w filmie „Terrarium” w latach 70. i w „Wynajmę pokój...” w latach 90. - To były epizody, ale w nich też nie wyobrażałem sobie nikogo innego - powiedział Titkow.
Aktor współpracował z największymi postaciami polskiego teatru i filmu: Jerzym Jarockim, Konradem Swinarskim, Krystianem Lupą, Andrzejem Wajdą, Kazimierzem Kutzem i Krzysztofem Zanussim. Powszechnie znany był z takich ról jak „Psy”, „Róża” czy „Kroll”. W 1993 r. zagrał też u Stevena Spielberga w „Liście Schindlera”. W późniejszych latach swojej kariery był również znany z ról w popularnych serialach obyczajowych, takich jak „M jak miłość” czy „Barwy szczęścia”.
Tomasz Schuchardt: Linde-Lubaszenko był aktorem nienachalnym
Schuchardt, który był uczniem Linde-Lubaszenki w Akademii Sztuk Teatralnych im. Stanisława Wyspiańskiego w Krakowie, określił swojego nauczyciela jako „aktora nienachalnego, w którym była po prostu prawda”.
– Uczył nas, że przygotowując się do roli, na samym początku mamy dotrzeć do samej treści tekstu. A kiedy do niej dotrzemy, dotrzemy też do widza. Pierwszą granicą do przełamania było zrozumienie: zarówno tekstu, jak i tego, dlaczego chce się coś komuś powiedzieć – mówił PAP.
Linde-Lubaszenko – podkreślił Schuchardt – posiadał też cechę, która szczególnie widoczna była na deskach Teatru Nowego Proxima w Krakowie, gdzie zdarzało się mu występować. – Teatr Nowy charakteryzuje się odważnymi propozycjami, ale Edward nigdy nie mówił „nie”. Bardzo wielu aktorów z jego pozycją i wiekiem absolutnie nie chciałoby się w te propozycje angażować, ale on, mam wrażenie, nigdy nie oceniał. Jeśli ktoś się nim zainteresował i w czymś go widział, Edward zupełnie się oddawał, był gotowy na wchodzenie w nieznane – powiedział aktor.
Jak mówił, Linde-Lubaszenkę zapamięta przede wszystkim z dowcipu, żartów, często niecenzuralnych, których się nie bał. - Mnie, też poza samą sztuką, uczył też tego, że fajnie być człowiekiem z poczuciem humoru i błyskotliwym – wspominał.
Anna Polony: Linde-Lubaszenko był świetnym aktorem
Wieloletnia aktorka Starego Teatru w Krakowie, dla którego pracował zmarły aktor, zaznaczyła, że bardzo szanowała aktorstwo Linde-Lubaszenki i dobrze się z nim współpracowało. Jej zdaniem „był świetnym aktorem, miał intuicję aktorską, znakomicie radził sobie na scenie, mimo że nie ukończył aktorstwa, natomiast skończył studia reżyserskie, ale z dyplomu reżyserskiego nie korzystał”.
Linde-Lubaszenko od 1973 r. związany był ze Starym Teatrem w Krakowie, zagrał w ponad 70 filmach, ponad 110 przedstawieniach teatralnych i ponad 80 spektaklach Teatru Telewizji.
Aktor współpracował z największymi postaciami polskiego teatru i filmu: Jerzym Jarockim, Konradem Swinarskim, Krystianem Lupą, Andrzejem Wajdą, Kazimierzem Kutzem i Krzysztofem Zanussim. Powszechnie znany był z takich ról jak „Psy”, „Róża” czy „Kroll”. W 1993 r. zagrał też u Stevena Spielberga w „Liście Schindlera”. W późniejszych latach swojej kariery był również znany z ról w popularnych serialach obyczajowych, takich jak „M jak miłość” czy „Barwy szczęścia”.
Był wieloletnim wykładowcą Akademii Sztuk Teatralnych im. Stanisława Wyspiańskiego w Krakowie, gdzie pełnił między innymi funkcję dziekana Wydziału Aktorskiego. W roku 1991 z rąk prezydenta Lecha Wałęsy odebrał nominację profesorską. W roku 2024 został odznaczony Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”.(PAP)
bko/ from/ amac/ dsr/ rbk/ ep/