Bikini kończy 80 lat. Historia modowej rewolucji
5 lipca przypada 80. rocznica narodzin jednego z najbardziej ikonicznych elementów damskiej garderoby. Tego dnia w 1946 r. francuski projektant Louis Réard zaprezentował na paryskim pokazie dwuczęściowy kostium kąpielowy, dokonując swego rodzaju kulturowego przełomu. Z biegiem czasu ów skąpy strój plażowy stał się symbolem nie tylko letniej mody, lecz także dokonujących się na świecie przemian obyczajowych i emancypacji kobiet.
Początki bikini sięgają starożytności
Choć skonstruowanie bikini w połowie minionego stulecia było prawdziwą rewolucją, historia dwuczęściowych strojów kąpielowych sięga znacznie dalej. Kostiumy przypominające nieco dzisiejsze bikini kobiety nosiły już w starożytności, czego dowodem są choćby mozaiki odkryte w sycylijskiej Villa Romana del Casale. Czasy nowożytne pozbawiły kobiety ówczesnej swobody – aż do lat 40. XX wieku moda plażowa ściśle podporządkowana była wszak rygorystycznym normom obyczajowym.
Po zakończeniu II wojny światowej Europa zapragnęła powrotu do normalności i czerpania radości z życia, co znalazło swoje odzwierciedlenie w ubiorze. Naprzeciw tym oczekiwaniom wyszli francuscy designerzy, którzy dokonali swego rodzaju modowego przewrotu. Prekursorem był kreator haute couture Jacques Heim. Wiosną 1946 roku zaprezentował on dwuczęściowy, odsłaniający pępek kostium „L’Atome”. Zaledwie kilka tygodni później inżynier i projektant Louis Réard postanowił pójść o krok dalej. Zainspirowany kobietami podwijającymi kostiumy, by uzyskać bardziej równomierną opaleniznę, stworzył model składający się z kilku trójkątnych kawałków materiału połączonych sznurkami – „kostium mniejszy niż najmniejszy kostium”, jak określił swoje dzieło sam designer.
Nazwa nie była przypadkowa. Cztery dni przed premierą rewolucyjnego projektu Stany Zjednoczone przeprowadziły pierwszy test nuklearny w ramach operacji Crossroads na atolu Bikini na Oceanie Spokojnym. Réard najwyraźniej liczył, że jego projekt wywoła równie „wybuchowy” efekt w świecie mody, jak eksplozja atomowa w globalnych mediach. W istocie trafił w sedno – o bikini zaczął mówić cały świat.
Pierwszy publiczny pokaz
Skąpy strój plażowy był w owych czasach uważany za tak wyzywający, że żadna profesjonalna modelka nie chciała go zaprezentować na pokazie nad słynnym paryskim basenem Molitor. Réard zwrócił się więc do Micheline Bernardini, 19-letniej tancerki z Casino de Paris. To właśnie ona 5 lipca 1946 roku jako pierwsza wystąpiła publicznie w bikini. Zdjęcia z pokazu obiegły prasę na całym świecie, a Bernardini otrzymała około 50 tysięcy listów od wielbicieli.
Projektant doskonale rozumiał siłę marketingu. Reklamował swój wynalazek hasłem głoszącym, że prawdziwe bikini powinno być na tyle małe, aby można je było przeciągnąć przez obrączkę ślubną. Slogan ten przez lata towarzyszył kampaniom reklamowym marki i skutecznie budował legendę kostiumu.
Od kontrowersji do popkulturowej ikony
Droga bikini do statusu kultowego elementu damskiej garderoby nie była jednak prosta. W wielu krajach uznawano je za zbyt prowokacyjne, a na części europejskich plaż obowiązywały nawet zakazy noszenia tak skąpych strojów. Dopiero lata 50. i 60. przyniosły stopniową zmianę nastawienia do dwuczęściowego kostiumu. Ogromny wpływ na rozpropagowanie bikini miały gwiazdy Fabryki Snów. Jednym z przełomowych momentów była kultowa scena z filmu „I Bóg stworzył kobietę” z 1956 roku, w której wyobraźnię widzów rozpalała legendarna Brigitte Bardot. Sześć lat później biały kostium Ursuli Andress z filmu o Jamesie Bondzie „Doktor No” stał się jedną z najbardziej ikonicznych ekranowych stylizacji wszech czasów.
Z biegiem lat bikini przestało być modowym eksperymentem. Stało się symbolem wakacyjnej swobody, pewności siebie i emancypacji kobiet, uwalniając ich ciała z zabudowanych kostiumów, a zarazem zrywając z purytańskimi normami społecznymi. Projektanci nieustannie reinterpretują jego formę, proponując nowe fasony, jednak idea stojąca za projektem Louisa Réarda pozostała niezmienna. Choć początkowo wywoływało oburzenie, 80 lat po premierze trudno wyobrazić sobie letnią modę bez kultowego bikini. (PAP Life)
Iwona Oszmaniec
iwo/ag/ep/