Były reprezentant Polski: graliśmy za dobry mecz, żeby zapłacić tak wysoką karę
Jacek Ziober przyznał, że trudno pogodzić się z porażką polskich piłkarzy ze Szwedami 2:3 w finale baraży do mistrzostwach świata. – Przekonaliśmy się jak okrutny bywa futbol. Graliśmy za dobry mecz, żeby przegrać i zapłacić za to tak wysoką karę - powiedział PAP były reprezentant kraju.
Biało-czerwoni nie zagrają w wielkim turnieju po raz pierwszy od 2014 roku i mundialu w Brazylii. O tym, że zabraknie ich w mistrzostwach świata w USA, Kanadzie i Meksyku zdecydowała porażka w Sztokholmie ze Szwecją 2:3. Polacy dwukrotnie doprowadzili do remisu po golach Nikoli Zalewskiego i Karola Świderskiego, ale o awansie gospodarzy przesądziło trafienie Viktora Gyokeresa w 88. minucie.
Ziober w rozmowie z PAP ocenił, że porażka jest bardzo bolesna ze względu na jej okoliczności oraz fakt, że Polacy byli w tym spotkaniu lepszą drużyną.
Sprawili mnóstwo problemów gospodarzom. Prowadzili grę, mieli przewagę, dążyli do zwycięstwa, spychając Szwedów do obrony. Po tym, jak dwukrotnie odrobiliśmy straty wydawało się, że jesteśmy bliżej wygranej i awansu na mundial. W przeciwieństwie do naszych rywali nie byliśmy jednak wystarczająco skuteczni. W drugiej połowie długo wydawało się, że Szwedzi nie są w stanie zagrozić naszej bramce, a mimo to zostaliśmy z niczym, bo trudno pocieszać się piękną porażką
- Graliśmy za dobry mecz, żeby przegrać i zapłacić za to tak wysoką karę – podsumował.
Chwalił postawę polskich piłkarze w ofensywie za kreowanie ataków i odwagę, jednak w jego opinii na przeciwnym biegunie skali ocen była gra w defensywie. Jak mówił, w wśród reprezentantów Polski w obu formacjach była zbyt duża dysproporcja.
Szwedzi w tym spotkaniu mieli tylko momenty, ale idealnie je wykorzystali i one wystarczyły, żeby strzelić aż trzy gole. I nie doprowadziła do tego nie wiadomo jaka gra rywali. Niestety, ale w defensywie rozdawaliśmy prezenty i były one bardzo kosztowne. Poniżej możliwości zagrali Jakub Kiwor i Jan Bednarek. Do teraz nie wiem, co stało się przy trzeciej straconej bramce, bo katastrofa i dosłownie seria błędów nadeszły po bardzo dobrej interwencji Kamila Grabary. Zamiast uspokoić sytuację, sami napędziliśmy rywali
Ziober podsumował, że polscy piłkarze i kibice przekonali się, jak okrutny bywa futbol. – Ten mecz pokazał też, że w piłce nie liczy się większe posiadanie piłki, większa liczba podań, stworzonych sytuacji, strzałów, ale skuteczność. Szwedzi pod tym względem byli zimni jak lodówka, a nam zabrakło cwaniactwa – dodał.
Mimo braku awansu na mundial – jak zaznaczył - ostatnie miesiące pokazują, że kadra pod wodzą trenera Jana Urbana idzie w dobrym kierunku.
Gra naszej drużyny może się podobać i nie mam wątpliwości, że to zasługa selekcjonera. Pomógł jego sposób bycia, spokój i wiedza o piłce. Ten zespół wreszcie się rozwija i jest na czym budować dalej. W ofensywie mamy duży potencjał, do tego wreszcie nie brakuje nam odwagi. Ale żeby odnosić sukcesy trzeba jeszcze lepiej bronić. Potrafimy kąsać z przodu, dobrze wygląda też nasz środek pola, jednak w tyłach nasze zęby są bardzo tępe
bap/ sab/ sma/