Inwazja Rosji na Ukrainę wzmocniła Konfederację i Brauna
Cztery lata wojny zwiększyły napięcia związane z obecnością w Polsce uchodźców z Ukrainy, z czego skorzystały ugrupowania najbardziej populistyczne i nacjonalistyczne, przede wszystkim obie Konfederacje – wskazali w rozmowie z PAP eksperci: dr hab. Bartłomiej Biskup oraz prof. Wawrzyniec Konarski.
Początkowo wszyscy chętnie pomagali osobom uciekającym przed wojną z Ukrainy, ale z czasem nastroje uległy zmianie, co - jak powiedział Bartłomiej Biskup z Uniwersytetu Warszawskiego - było nieuniknione.
"Pojawiają się naturalne problemy asymilacyjne, bo uchodźcy to ludzie o innej narodowości i nieco innej mentalności, co rodzi różne napięcia, zwłaszcza gdy jest ich wielu".
– Siły polityczne, które te kwestie wykorzystują, zyskują. To najbardziej bezpośredni wpływ wojny na polską scenę polityczną – dodał.
Innym skutkiem jest zmiana dyskursu politycznego i poświęcanie znacznie większej uwagi tematyce bezpieczeństwa. Jako przykład politolog wskazał program SAFE, który znalazł się w centrum debaty politycznej.
– Cztery lata wojny pokazały, że należy liczyć się z ewentualną inwazją, co wpłynęło na retorykę polityków, ich działania oraz większą obecność kwestii bezpieczeństwa w programach partyjnych – ocenił Biskup.
Także politolog prof. Wawrzyniec Konarski, rektor Akademii Finansów i Biznesu Vistula, powiedział PAP, że wojna wpłynęła na wzrost tendencji określanych w nauce jako „etniczny ekskluzywizm”.
– Ukraińców postrzega się nie jako naród walczący z obcą agresją, lecz jako grupę, która stanowi pewien problem. Coraz mniej uwagi poświęca się temu, że uchodźcy w Polsce przyczyniają się do tworzenia PKB, a coraz bardziej patrzy przez pryzmat rosnących uprzedzeń. Stępia się też solidarność wobec Ukrainy jako państwa, które zostało zaatakowane – zaznaczył Konarski.
Nastroje te były i są wykorzystywane - zdaniem Konarskiego - przede wszystkim przez Konfederację Sławomira Mentzena i Krzysztofa Bosaka, jak i Konfederację Korony Polskiej Grzegorza Brauna.
Co jest w jakimś sensie naturalne - przyznał Konarski - bo obie formacje to „struktury neoendeckie i populistyczne”. Jak każdy ruch populistyczny i one są ruchami - dodał - które nie mają wielu pomysłów np. na gospodarkę i inne dziedziny życia, natomiast żerują na lękach społecznych, w tym przypadku na niechętnych Ukraińcom.
- Każdy populizm ma krótkie nogi i nie jest w stanie sprawnie rządzić, natomiast jest w stanie burzyć pewien porządek - powiedział Konarski. Dziś jednak - ocenił - zwłaszcza młodzi ludzie są słabo wyedukowani, więc manipulowanie poglądami politycznymi przez organizacje antysystemowe jest łatwiejsze. - Jak wiadomo, gdy rozum śpi, budzą się upiory - podkreślił politolog.
Zarazem - jego zdaniem - są w polskim społeczeństwie pewne uprzedzenia historyczne, na których takie ugrupowania żerują, ale których nie sposób zanegować.
"Powtarzam naszym partnerom na Ukrainie, że źle wybrali sobie bohaterów narodowych i nie jest to coś, co nas zbliża do siebie".
Choć, jak przyznał, można Ukraińców zrozumieć, że są w sytuacji ekstremalnej i szukają takich wzorców, które w obecnej sytuacji wojennej mogą być punktem odniesienia. Zaś polskie doświadczenia bycia ofiarą, też powinny powodować, że Polacy powinny rozumieć to bardziej, niż inne narody europejskie.
24 lutego mijają cztery lata od rozpoczęcia przez Rosję pełnoskalowej wojny przeciwko Ukrainie. (PAP)
pś/ bst/ ktl/ grg/