Dania ma kłopoty z doręczaniem listów. Kryzys po wycofaniu się poczty
W Danii, gdzie z początkiem roku państwowa poczta PostNord zrezygnowała z doręczania listów, jej następca, prywatny dystrybutor firma Dao nie radzi sobie z tym zadaniem – wynika ze środowej debaty w duńskim parlamencie.
Według statystyk, cytowanych przez polityków opozycji, w ciągu miesiąca ponad 15 tys. osób poskarżyło się na problemy związane z brakiem oczekiwanego listu lub opóźnieniami. Media donosiły o problemach placówek opieki zdrowotnej w kontakcie z pacjentami czy laboratoriami. Dłużej na karty płatnicze oczekują klienci banków. W większości punktów handlowych brakowało też znaczków. Nadawca publiczny DR poinformował o porzuconym stosie listów z wrażliwymi informacjami.
Opóźnienia w doręczaniu listów
Prezes firmy Dao, Hans Peter Nissen, przyznał w rozmowie z dziennikiem „Ekstra Bladet”, że nie może zagwarantować dostarczenia na czas kart do głosowania wszystkim uprawnionym w tegorocznych wyborach parlamentarnych. W Danii tego rodzaju dokumenty były do tej pory co cztery lata rozsyłane tradycyjną pocztą. Data wyborów nie jest jeszcze znana, muszą się one odbyć do jesieni.
Sprawa niskiej jakości usług pocztowych była w środę w duńskim parlamencie przedmiotem krytyki i zapytań do ministra transportu Thomasa Danielsena z Duńskiej Partii Liberalnej. Zdaniem Leili Stockmarr z partii Czerwono-Zieloni zagraża to demokracji. Minister Danielsen zapewnił, że rząd przygotowuje plan awaryjny na wypadek problemów Dao z dystrybucją kart do głosowania w oparciu o współpracę z innymi podmiotami, ale nie ujawnił szczegółów, co wywołało niezadowolenie posłów opozycji.
Należąca do wydawców prasy, firma Dao zajmuje się głównie dystrybucją gazet oraz usługami kurierskimi, a od 1 stycznia przejęła od PostNord doręczanie listów. W kioskach i sklepach znajdują się czerwone plastikowe kosze, do których można wrzucać listy. Tradycyjne metalowe skrzynki pocztowe zostały zdemontowane i sprzedane na cele charytatywne.
Od 2000 r. liczba listów wysyłanych przez Duńczyków spadła o 90 proc., a działalność w tym sektorze po 400 latach stała się dla PostNord nieopłacalna. Firma, która w 2024 r. odnotowała stratę w wysokości 248 mln koron (około 57 mln euro), od 1 stycznia br. zajmuje się jedynie dystrybucją paczek, uznając ją za dochodową.
Daniel Zyśk (PAP)
zys/ mal/ ppa/