Eksperci: w najbliższym czasie nie ma szans na ekstradycję zabójcy sierż. Sitka
Przekazanie Polsce zabójcy sierż. Mateusza Sitka jest mało realne, bo wymagałoby skomplikowanej operacji dyplomatycznej między Waszyngtonem a Mińskiem – uważa ekspert ds. bezpieczeństwa i NATO Aleksander Olech. W ocenie Kamila Kłysińskiego z OSW nawet włączenie do sprawy Amerykanów nie rokuje nadziei.
Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie Piotr Antoni Skiba poinformował w ostatni wtorek, że śledztwo w sprawie zabójstwa sierż. Mateusza Sitka w 2024 roku zostało 22 maja zawieszone, bo podejrzany o tę zbrodnię Marokańczyk ukrywa się na Białorusi.
Skiba informował, że w toku śledztwa, w trakcie którego przesłuchano ponad 140 świadków, polskie organy ścigania ustaliły, że sprawcą zabójstwa sierż. Mateusza Sitka jest obywatel Maroka Mohamed Addamrou. Prokuratura Okręgowa w Warszawie w lipcu 2025 r. wydała postanowienie o przedstawieniu mu zarzutu zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem, ale już wcześniej prokuratura skierowała do władz w Mińsku wniosek o tymczasowe aresztowanie Marokańczyka i jego ekstradycję.
Wykładowca na Baltic Defence College i redaktor naczelny Defence 24 Aleksander Olech przyznał w rozmowie z PAP, że na szybkie sprowadzenie Marokańczyka do Polski są niewielkie szanse. Na przykład ewentualna jego wymiana nie miałaby charakteru standardowej procedury stosowanej w przypadku szpiegów czy dziennikarzy.
Sprawca, który zabił na rzecz reżimu rosyjskiego lub białoruskiego, stanowi nie tylko bezpośrednie zagrożenie dla polskich żołnierzy, ale jest dla Mińska swoistym atutem. Dla Polski sprawa ma fundamentalne znaczenie, ponieważ dotyczy pierwszej ofiary wojny hybrydowej. Złapanie i osądzenie winnego pokazałoby, że państwo potrafi zawalczyć o sprawiedliwość.
Ocenił, że przekazanie go stronie polskiej wymagałoby silnego zaangażowania Amerykanów, którzy bardzo mocno naciskają na odmrażanie relacji z Białorusią. Aby taki układ doszedł do skutku, Stany Zjednoczone musiałyby dostać coś w zamian – na przykład odzyskać swojego wartościowego człowieka lub wynegocjować ustępstwa w działaniach wobec Mińska.
Pojawia się również kwestia Maroka, bo podejrzany jest obywatelem tego kraju.
– Warszawa ma dobre relacje z Rabatem, bo uznała status Sahary Zachodniej (jesienią ub. r. szef MSZ Radosław Sikorski ogłosił, że Polska uznaje marokański plan autonomii Sahary Zachodniej za „poważną, realistyczną i pragmatyczną podstawę” rozwiązania konfliktu – PAP). Maroko z pewnością stałoby się jedną ze stron w późniejszym procesie sądowym – zaznaczył.
W najbliższym czasie, przyznał Olech, nie ma jednak szans na realizację takiego scenariusza z dwóch powodów. Po pierwsze polski rząd nie jest zainteresowany ugięciem się przed białoruskim reżimem, który celowo doprowadził do eskalacji na granicy. Tego typu ustępstwo nie przyniosłoby Polsce żadnych korzyści politycznych, geopolitycznych, militarnych czy gospodarczych – wyjaśnił ekspert. Z kolei Białoruś, dodał, mając świadomość, jak bardzo Warszawie zależy na tej sprawie, wykorzystywałaby ją do podbijania stawki. Dodatkowo Mińsk musiałby całkowicie wygasić operację hybrydową, na co się nie zanosi.
W to, że uda się postawić zabójcę sierż. Sitka przed wymiarem sprawiedliwości nie wierzy również inny rozmówca PAP, Kamil Kłysiński, główny specjalista w Zespole Białorusi, Ukrainy i Mołdawii Ośrodka Studiów Wschodnich. Jego zdaniem trudno oczekiwać, aby podejmowane były negocjacje na styku reżimu totalitarnego i demokracji.
Ten człowiek uczestniczył w zorganizowanym przez Moskwę i Mińsk białorusko-rosyjskim ataku hybrydowym. Był wynajęty, opłacony i przeszkolony przez białoruskie, a być może również rosyjskie służby. Miał określone zadania i w tamtym czasie był po prostu ich człowiekiem wykonującym powierzoną mu misję. To nie jest przypadek, że znalazł się na Białorusi.
Przypomniał, że po białoruskiej stronie granicy jest więcej osób czekających na sprawiedliwość, jak choćby Tomasz Szmydt czy Daniel Mikusek.
W ocenie Kłysińskiego włączanie do tej sprawy strony amerykańskiej również nie rokuje nadziei. Jak wskazał, Amerykanie przede wszystkim patrzą na swoje interesy i to bardzo wyraźnie widać nie tylko na kierunku białoruskim, ale też w innych obszarach.
– Każdy kraj ma swoje interesy i formułuje je po swojemu. Obecna administracja Donalda Trumpa prowadzi politykę odmienną od poprzedniej, z czysto transakcyjnym podejściem. Nie sądzę więc, aby kwestia bolesna dla strony polskiej – choć ważna również dla Amerykanów jako sojuszników – była dla nich na pierwszym miejscu – wyjaśnił ekspert.
Zwrócił zarazem uwagę, że dialog amerykańsko-białoruski wyraźnie osłabł. Doszło w nim do zgrzytów i nieporozumień.
– Nie znamy wszystkich szczegółów, ale na przykład zapowiadana na maj br. wizyta specjalnego wysłannika Trumpa Johna Cole’a została odłożona na czas nieokreślony – przypomniał Kłysiński.
28 maja 2024 r. Mateusz Sitek, wówczas w stopniu szeregowego, został raniony nożem podczas pełnienia służby na odcinku granicy polsko-białoruskiej w okolicach Dubicz Cerkiewnych (woj. podlaskie). Ranił go jeden z mężczyzn, którzy w grupie próbowali sforsować stalową zaporę na granicy. Gdy żołnierz, używając tarczy ochronnej, blokował wyłom w zaporze, sprawca – po przełożeniu ręki przez płot – ugodził go nożem w klatkę piersiową. W stronę rannego i udzielającej mu pomocy funkcjonariuszki Straży Granicznej rzucano gałęzie i kamienie.
21-latek najpierw trafił do szpitala w Hajnówce, potem został przetransportowany do Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie, gdzie zmarł 6 czerwca 2024 r. Został pośmiertnie awansowany do stopnia sierżanta i odznaczony Złotym Medalem za Zasługi dla Obronności Kraju. (PAP)
gru/ pś/ grg/