Ekspert: w sprawie Iranu są trzy scenariusze
Umożliwienie komunikacji ze światem, groźba interwencji militarnej i zapowiedź zerwania stosunków handlowych to najlepsze możliwe reakcje Zachodu na wydarzenia w Iranie - powiedział PAP wiceszef American Foreign Policy Council Ilan Berman. Nie powinniśmy popełniać poprzednich błędów – dodał.
Berman, wiceprezes waszyngtońskiego think tanku American Foreign Policy Council, przyznał też w rozmowie z PAP, że irański reżim „boi się Stanów Zjednoczonych”, dlatego grożenie akcją militarną może zmusić władze do „ostrożniejszego” stosowania siły wobec demonstrantów.
– Pytanie brzmi, a ja nie znam na nie odpowiedzi, jaki poziom przemocy wobec protestujących sprawi, że administracja (prezydenta USA Donalda - PAP) Trumpa zacznie działać – zauważył Berman i podkreślił, że „znacznie skuteczniejszym środkiem nacisku” na irański reżim byłoby połączenie amerykańskich gróźb z komunikatem pozostałych krajów Zachodu, że władze Iranu, krwawo tłumiąc protesty, ryzykują całkowitym odcięciem od światowego handlu.
W opinii Bermana takie jasno sformułowane stanowisko całego Zachodu, że „prowadzenie biznesu z Iranem będzie zależeć całkowicie od tego, jak władze zachowają się wobec własnego narodu”, i że nie będzie powrotu do „business as usual”, mogłoby także wyperswadować reżimowi „zemstę”, jeśli protesty – tak jak to bywało w przeszłości - wygasną.
– Jeśli się nie powiodą, choć mam nadzieję, że tak nie będzie, nie powinniśmy popełniać poprzednich błędów i tym razem pamiętać o Iranie, nadal zwracać uwagę na to, co się tam dzieje i zastanawiać się, jak najlepiej pomóc protestującym, kiedy następnym razem wyjdą na ulicę – podkreślił ekspert.
Specjalista przyznał też, że w miarę przedłużania się protestów spodziewa się destabilizacji gospodarki Iranu i nacisków władz na fabryki i przedsiębiorstwa, aby zwalniały ludzi wychodzących na ulice, dlatego potrzebny jest fundusz zapewniający prześladowanym środki do życia.
Iranian women and girls, in memory of Mahsa Amini, demand justice, are burning a photo of Ayatollah Ali Khamenei as an act of defiance.
Mahsa's murder by Iran’s morality police sparked Iran's anti-impunity movement “Woman, Life, Freedom.” #3E #IranProtests #womenlifefreedom pic.twitter.com/aKJnvmUbn1— Anonymous (@YourAnonCentral) January 10, 2026
Ogólnokrajowe protesty na tle gospodarczym przeciw władzom Islamskiej Republiki Iranu rządzonej przez ajatollaha Alego Chameneiego trwają już dwa tygodnie. Reżimowe siły bezpieczeństwa strzelają do demonstrantów. Według amerykańskiej organizacji obrońców praw człowieka HRANA zabito dotąd 544 osób, a ponad 10 600 protestujących zostało aresztowanych. Władze odcięły Iran od internetu i zablokowały połączenia telefoniczne z zagranicą.
Prezydent USA Donald Trump powiedział w niedzielę, że Stany Zjednoczone rozważają szereg „zdecydowanych” odpowiedzi na brutalne tłumienie protestów przez władze Iranu. Według dziennika „Wall Street Journal” Amerykanie nie wykluczają opcji militarnej i użycia broni cybernetycznej, a także rozszerzenia sankcji przeciwko Iranowi.
Protesty w Iranie
Jak przypomniał Berman uliczne demonstracje w Iranie wybuchają cyklicznie i coraz częściej, a obecnie „średnio co dwa lata”.
W 2019 r. ludzie wyszli na ulice Iranu z powodu drastycznej podwyżki cen benzyny. W wyniku represji zginęło wtedy ponad 300 osób.
Kolejna fala protestów miała miejsce po śmierci Mahsy Amini w areszcie policyjnym w 2022 r., po tym jak została zatrzymana przez irańską policję moralności za nieprawidłowe noszenie hidżabu. Zginęło wówczas ponad 500 osób.
Islamskie władze za każdym razem odcinały Irańczyków od internetu. Mimo surowych sankcji związanych z irańskim programem nuklearnym, dzięki prywatnym sieciom można było jednak obchodzić ograniczenia i korzystać z aplikacji mobilnych oraz stron internetowych zablokowanych przez reżim.
Wprowadzony na czas obecnych protestów komunikacyjny blackout jest według Bermana nie tylko sposobem na odcięcie Irańczyków od świata, ale ma także na celu zapobieżenie rozprzestrzenianiu się informacji o protestach między poszczególnymi miastami. Jak podkreślił ekspert, „pomoc w zakresie komunikacji” jest więc teraz „prawdopodobnie najważniejszą rzeczą”, jaką USA i Zachód mogą zaoferować protestującym i nie powinna się ona ograniczać do uruchamiania łączności za pośrednictwem odbiorników Starlink.
Jak podkreślił Berman istnieją także inne sposoby, aby wesprzeć protestujących. Jego zdaniem trzeba poszerzyć możliwości komunikacji z Irańczykami.
– Administracja Trumpa, która zaczęła zamykać niektóre agencje rządowe, w tym amerykańskie publiczne kanały nadawcze adresowane do mieszkańców Iranu, powinna je przywrócić – zwrócił uwagę ekspert i dodał, że potrzebny będzie także specjalny fundusz na rzecz protestujących, na wzór tego, który funkcjonował w czasach zimnej wojny dla strajkujących Polaków i Czechów.
Reżim zapowiada przeciwko protestującym, których nazywa zdrajcami, bolesne represje. Prokurator generalny Iranu ostrzegł w sobotę w oświadczeniu nadanym przez irańską telewizję państwową, że każdy, kto weźmie udział w protestach, a także jego pomocnicy, zostanie uznany za „wroga Boga” i grozi mu kara śmierci.
Jednak w opinii rozmówcy PAP, takie zapowiedzi nie muszą wróżyć najgorszego, bo irańskie władze „nie są monolitem”. Berman przypomniał, że na razie władzę w Iranie sprawuje islamskie duchowieństwo, a kontrolujący „jedną trzecią” gospodarki Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej jest mu podporządkowany, ale to „nie musi być stan permanentny”. Jego zdaniem strażnicy rewolucji to „deep state” Iranu, bez którego zmiany nie będą możliwe, bo „nie można oczekiwać, że strażnicy po prostu odejdą z polityki i zrezygnują ze wszystkich swoich aktywów”.
– Słychać coraz więcej pogłosek, że urzędnicy, być może wojskowi, zastanawiają się, co można zrobić, aby złagodzić ostrze rewolucji, ale jednocześnie utrzymać władzę. Być może realny jest scenariusz przedstawiony przez tygodnik „The Economist”, wedle którego najwyższy przywódca zostaje poświęcony, aby system mógł przetrwać – powiedział Berman i dodał, że taką opcję uwiarygadnia fakt, że choć prezydent Trump sygnalizuje poparcie dla narodu irańskiego, „trudno wyobrazić sobie sytuację, w której Stany Zjednoczone zaangażują się (w Iranie) bardzo mocno, na długi czas”.
Berman nie wykluczył jednak, że tym razem irański reżim upadnie, co jego zdaniem biorąc także pod uwagę zmiany w Wenezueli, gdzie inwestowały zarówno Chiny jak i Rosja „fundamentalnie podważy kalkulacje Władimira Putina i prezydenta Chin Xi Jinpinga” i zmieni sytuację geopolityczną.
– A moim zdaniem największym wyzwaniem, przed którym stoją obecnie nie tylko Stany Zjednoczone, ale cały Zachód, jest rosnąca współpraca między Rosją, Chinami i Iranem – ocenił Berman zastrzegając jednak, że amerykańskie zaangażowanie na zachodniej półkuli, zgodnie z najnowszą strategią bezpieczeństwa USA „niekoniecznie oznacza silną obecność na Bliskim Wschodzie i w Europie”, dlatego, choć zanosi się na komplikacje w kalkulacjach Moskwy i Pekinu, nie musi dojść do „zupełnego przekreślenia ich planów”.
Anna Gwozdowska (PAP)
ag/ bst/ amac/ grg/