Ekspert: zintegrowane dowodzenie obroną przy zmasowanym ataku to dla Rosjan problem
Rosjanie są skuteczni w działaniach ofensywnych, ale zintegrowane dowodzenie obroną przy zmasowanym ataku stanowi dla nich problem – powiedział PAP ekspert ds. obronności Jakub Palowski, wyjaśniając, jak ukraińskie drony przedarły się przez obronę przeciwlotniczą Moskwy.
Przeprowadzony przez Ukraińców w ubiegłym tygodniu w nocy ze środy na czwartek atak powietrzny na Moskwę był największym tego typu nalotem na rosyjską stolicę od początku wojny – podał The Moscow Times. W operacji mogło zostać wykorzystane ok. 200 dronów. Rosyjskie władze informowały o zestrzeleniu ponad 190 bezzałogowców. Część maszyn przedarła się przez obronę powietrzną i uderzyła w cele w Moskwie i obwodzie moskiewskim.
Jednym z głównych trafionych obiektów – jak czytamy w The Moscow Times – była kluczowa dla zaopatrzenia stolicy w paliwa (ok. 40 proc. benzyny i 50 proc. oleju napędowego dla regionu) rafineria w dzielnicy Kapotnia. W wyniku nalotu doszło do pożarów i eksplozji instalacji oraz zbiorników, a nad miastem widoczne były gęste kłęby dymu. Uszkodzeniu uległy również inne obiekty infrastrukturalne oraz wystąpiły zakłócenia w funkcjonowaniu miasta, w tym czasowe ograniczenia transportu i pracy lotnisk.
Analityk ds. obronności, zastępca redaktora naczelnego Defence24 Jakub Palowski zapytany przez PAP o powody, dla których koncentracja rosyjskiej obrony przeciwlotniczej w Moskwie okazała się nieskuteczna, wymienił kilka czynników.
– Po pierwsze, Ukraina cały czas doskonali systemy dronowe i zdobywa doświadczenie bojowe. Nie jest to pierwszy atak w rejonie moskiewskim, natomiast jest to pierwszy atak tak spektakularny – wskazał.
Drugim z czynników jest — jego zdaniem — charakterystyka samych systemów dronowych. Palowski zwrócił uwagę, że są małe i wolne, a przez to trudne do wykrycia. W ataku, jak dodał, wykorzystano również systemy z napędem rakietowym, tak zwane hybrydy rakiet i dronów, i one również zaliczyły trafienia.
Trzeci czynnik to liczba dronów. – Według danych rosyjskich było ich około dwustu, a trafiło kilka. Nawet jeżeli faktycznie – bo Rosjanie zakłamują dane – zestrzeliwano, powiedzmy 180 dronów ze 190, to te kilka czy kilkanaście, które trafiły, mogły wyrządzić duże szkody – wyjaśnił.
Ekspert zwrócił też uwagę obciążenie rosyjskiej obrony przeciwlotniczej. Ta, jak wyjaśnił, jest od dłuższego czasu wykorzystywana do odpierania ataków, np. na Krymie, ale też w innych rejonach Rosji. Przez to jakość pocisków rakietowych jest niedostateczna. – To nie jest tak, że one się kończą, bo dla Rosji obrona Moskwy czy Petersburga to priorytety. Natomiast są nagrania, na których widać, że jeden z pocisków obrony przeciwlotniczej Pancyr trafił w element rafinerii i spowodował wybuch, co nie powinno mieć miejsca. – Gdy pocisk produkcji amerykańskiej spadł na dom w Wyrykach, nie eksplodował – przypomniał.
Produkcja wojenna w Rosji jest jednak szybka i wielkoskalowa, co musi wiązać się z kompromisami co do jakości — zaznaczył ekspert. Rosjanie mają więcej rakiet i nie zużywają się aż tak szybko, ale ich skuteczność jest mniejsza, a awaryjność większa.
Kolejnym czynnikiem mającym wpływ na skuteczność ukraińskiego ataku jest rozbudowanie terytorialne rosyjskiego systemu obrony. – Rosjanie są skuteczni, jednak w działaniach ofensywnych. Natomiast, w porównaniu z państwami zachodnimi, zintegrowane dowodzenie obroną przy tak zmasowanym ataku wciąż stanowi dla nich problem – wskazał.
Rozmówca PAP przypomniał też, że pokaźna część rosyjskiego lotnictwa jest zaangażowana w działania na froncie, gdzie zrzuca bomby kierowane. – To sprawia, że drony są w dużej części zwalczane dopiero pod Moskwą, a nie na trasie dolotu. Gdyby Rosjanie położyli większy nacisk na działania defensywne, mogliby użyć większej liczby swoich samolotów do zestrzeliwania tych dronów na trasie do Moskwy – wyjaśnił.
W związku z nasileniem ukraińskich ataków dronów dalekiego zasięgu system obrony powietrznej Moskwy od ub. r. jest sukcesywnie rozbudowywany i poddawany reorganizacji. Według doniesień The New Voice of Ukraine, w rejonie rosyjskiej stolicy powstają dodatkowe stanowiska przeznaczone do rozmieszczenia systemów obrony przeciwlotniczej krótkiego zasięgu. System obrony powietrznej wokół Moskwy ma charakter wielowarstwowy i obejmuje zestawy krótkiego, średniego i dalekiego zasięgu, w tym systemy rodziny Pancyr-S1 oraz systemy klasy S-300 i S-400.
Na szczeblu strategicznym obronę przed uderzeniami hipersonicznymi i balistycznymi zapewnia 1 Armia Obrony Powietrznej i Przeciwrakietowej operująca radarem Don-2N w mieście Puszkino, w aglomeracji moskiewskiej. Wokół stolicy formowane są jednak nowe pułki podlegające Dywizji Obrony Powietrznej w Pawszynie, które od ubiegłego roku mają otrzymywać zestawy dalekiego zasięgu S-500 Promietej. W analizie Center for European Policy Analysis (CEPA) wskazano, że masowe ściąganie systemów krótkiego zasięgu do osłony Moskwy i rezydencji państwowych odbywa się kosztem obrony jednostek na linii frontu oraz obiektów przemysłowych w głębi Rosji. (PAP)
gru/ pś/ mhr/ grg/