O PAP.pl

PAP.pl to portal PAP - największej agencji informacyjnej w Polsce, która zbiera, opracowuje i przekazuje obiektywne i wszechstronne informacje z kraju i zagranicy. W portalu użytkownik może przeczytać wybór najważniejszych depesz, wzbogaconych o zdjęcia i wideo.

Gdzie nas narty poniosą. O urokach skitouringu [WYWIAD]

Kiedy jeździmy na wyciągach, cały czas jest wokół nas dużo ludzi. Do tego hałas, muzyka w tle, knajpy po drodze. A w takim najczystszym skitouringu możemy sobie pójść tam, gdzie nas poniesie. Narty mogą zaprowadzić nas w niesamowite, piękne miejsca i to obcowanie z zimową przyrodą daje największą satysfakcję – mówi PAP Life przewodniczka tatrzańska, Agata Helena Cieślar.

Skitour w szwajcarskich Alpach, zdjęcie ilustracyjne, fot. PAP/EPA/GIAN EHRENZELLER
Skitour w szwajcarskich Alpach, zdjęcie ilustracyjne, fot. PAP/EPA/GIAN EHRENZELLER

PAP Life: W ostatnich tygodniach można było obejrzeć w mediach relacje z popularnych miejscowości górskich, gdzie tłumy narciarzy czekały w długich kolejkach pod wyciągami. Niektórzy z nich postanowili przerzucić się na skitouring, czyli samodzielne podchodzenie pod górę, a następnie zjeżdżanie. Mówi się nawet o modzie na skitouring.

Agata Helena Cieślar: Faktycznie, obserwujemy renesans skitouringu, bo to są przecież korzenie narciarstwa. W Skandynawii czy w Alpach od wieków narty skitourowe służyły do zimowego przemieszczania się w górach, dopiero potem stały się formą rekreacji. Jeśli chodzi o polskie Tatry, to na początku XX wieku, Stanisław Barabasz, który jest nazywany „ojcem polskiego narciarstwa” i inni pierwsi narciarze poruszali się na nartach, które tak naprawdę były nartami skitourowymi. Bo do góry na nich podchodzono, a potem na nich zjeżdżano. Wielki powrót do skitouringu rozpoczął się w czasach pandemii, kiedy wyciągi narciarskie były pozamykane. Wtedy każdy narciarz, który chciał zjeżdżać, przekształcił się w narciarza skitourowego.

PAP Life: Na czym dokładnie polega skitouring?

A.H.C.: Jest to rodzaj narciarstwa, który polega na tym, że siłą swoich mięśni podchodzimy do góry na nartach, na których mamy specjalny materiał, czyli fokę - uniemożliwia on ślizganie się nart w dół. Kiedy decydujemy, że chcemy zjechać, musimy tę fokę odkleić, przebudować nasze wiązanie z trybu podchodzenia, czyli luźnej pięty, na tryb narciarski. Przekręcamy wiązanie i wtedy but ma zapiętą tylną część, a my już możemy na tej narcie zjeżdżać w dół.

PAP Life: Czyli skitourowcy nie potrzebują wyciągów, ale za to potrzebują odpowiedniego sprzętu.

A.H.C.: Tak, segmentów nart skitourowych jest bardzo dużo. Różnią się wiązaniami, wagą, szerokością, miękkością, itd. Na początku warto wypożyczyć sprzęt i przekonać się, czy w ogóle ten sport nam się podoba, a dopiero potem można inwestować. Narty skitourowe z wiązaniem skitourowym i ze specjalnymi butami skitourowymi są znacznie droższe od nart zjazdowych.

PAP Life: Czy skitouring możemy podzielić na jakieś podkategorie?

A.H.C.: Tak, jedną z nich jest skitouring wysokogórski, czyli skialpinizm - kiedy wbiegamy na nartach na górę i szybko zjeżdżamy. Ta dyscyplina debiutuje właśnie na igrzyskach olimpijskich. Mamy polską parę, która się zakwalifikowała - Iwonę Januszyk i Jana Elantkowskiego. Warto im kibicować. Ale my teraz mówimy o rekreacji, czyli wchodzeniu i o zjeździe.

PAP Life: Kto może uprawiać skitouring?

A.H.C.: To jest pytanie, które często słyszę, bo jestem przewodnikiem tatrzańskim i organizuję dużo takich wyjść. Odpowiem w ten sposób: wszystkie osoby, które potrafią jeździć na nartach w stopniu dobrym. Co to oznacza? Bezpiecznie zjeżdżają minimum po czerwonych trasach. Oczywiście można też pójść na spacer skitourowy, np. dnem doliny. Wtedy podchodzimy po płaskim i zjeżdżamy po płaskim. I osoba, która jest nie tak bardzo zaawansowana w zjeździe, da sobie radę. Ale musimy mieć świadomość, że skitourowcy, którzy uprawiają ten rodzaj sportu w okolicy Tatr Zachodnich, Kasprowego Wierchu, będą zjeżdżali poza trasą, czyli w zmiennych warunkach śniegowych. Wtedy na tych nartach trzeba sobie umieć poradzić. W Polsce fajne miejsca do uprawiania skitouringu znajdziemy też w Beskidach, Karkonoszach i Gorcach. Także w Bieszczadach, jak jest śnieg.

PAP Life: Poza sprzętem i umiejętnościami narciarskimi, trzeba też mieć dobrą kondycję.

A.H.C.: To jest coś, co na pewno ten sport bardzo mocno odróżnia od narciarstwa zjazdowego. Przecież na nartach zjazdowych podjeżdżamy wyciągiem, więc - tak naprawdę - jeśli jesteśmy dobrymi narciarzami, w ciągu dnia w ogóle się nie męczymy. W skitouringu rzeczywiście czasem jest duża niespodzianka, bo często osoby, które są bardzo dobre na zjeździe, nie mają kondycji na podejściu. Dlatego ważne jest, żeby siły umiejętnie rozkładać. Czyli, żeby się nie dogrzać na podejściu, nie iść powyżej swojego tempa, bo po wyjściu musimy jeszcze zjechać.

PAP Life: Co ludzi przyciąga do skitouringu, skoro jest to tak wymagający sport?

A.H.C.: Wydaje mi się, że magia bycia w górach bez tej całej infrastruktury. Kiedy jeździmy na wyciągach, cały czas jest wokół nas dużo ludzi. Do tego hałas, muzyka w tle, knajpy po drodze. A w takim najczystszym skitouringu możemy sobie pójść tam, gdzie nas poniesie. Narty mogą zaprowadzić nas w niesamowite, piękne miejsca i to obcowanie z zimową przyrodą, to jest coś, co np. mnie - a sama uprawiam skitouring od kilkunastu lat - daje największą satysfakcję. Na pewno skitouring zapewnia dużo emocji, pozwala przesuwać własne granice. Często narciarze, którzy jeżdżą przez wiele lat, mówią, że już są znudzeni i potrzebują nowych wyzwań.

PAP Life: Czy skitouring jest bezpieczny?

A.H.C.: Ogólnie rzecz biorąc, jest to sport, który niesie ze sobą szeroko pojęte ryzyko. Zaczynając od tego, że przebywamy w górach zimą i nawet jeżeli uprawiamy turystykę górską, to np. będąc w Tatrach, stykamy się z zagrożeniem lawinowym. Jeżeli jeździmy na skitourach, to jesteśmy narażeni jeszcze bardziej - nie mamy przecież wyratrakowanych tras, oświetlenia. Często najfajniejsze zjazdy są w miejscach, które są bezpośrednio zagrożone, jeżeli chodzi o lawiny. Dlatego, chcąc uprawiać ten sport, warto od razu iść na kurs lawinowy, który organizują szkoły górskie. Tam dowiemy się o zagrożeniach, nauczymy minimalizować ryzyko. W Beskidach albo w Gorcach będzie bardziej bezpiecznie, ponieważ tam nie ma faktorów lawinowych. Ale jeżeli przyjeżdżamy na skitoury w Tatry, albo chcemy pojechać w Alpy, czy w inne góry świata, musimy brać pod uwagę, że bez przewodnika czy instruktora, który pomoże nam w doborze zjazdu, możemy bezpośrednio znaleźć się w bardzo ciężkiej sytuacji logistyczno-wypadkowej. Dlatego dla własnego bezpieczeństwa pierwsze wyjścia powinny odbywać się pod opieką przeszkolonych osób.

Na szczęście, wypadków z udziałem skitourowców nie ma dużo. Wydaje mi się, że skitourowcy są grupą, która jest bardzo dobrze przeszkolona, jeżeli chodzi o rozpoznanie terenu czy problemy lawinowe. Zdecydowana większość wypadków w Tatrach jest z udziałem pieszych, którzy bez żadnego sprzętu potrafią się wybrać na Rysy. (PAP Life)


Rozmawiała Iza Komendołowicz

ikl/ag/ sma/

Agata Helena Cieślar jest licencjonowaną przewodniczką tatrzańską III klasy, a także instruktorką narciarstwa/snowboardu. Ambasadorka marki Suunto. 

Serwisy ogólnodostępne PAP