Głosowanie ws. zmiany ustroju w Norwegii w cieniu doniesień o relacjach księżnej z Epsteinem
Parlament Norwegii zdecydowaną większością odrzucił we wtorek w głosowaniu propozycję wprowadzenia w kraju republiki. Decyzja zapadła w dniu rozpoczęcia procesu syna księżnej Mette-Marit i w czasie, gdy na jaw wychodzą doniesienia o jej relacjach z Jeffreyem Epsteinem.
Za utrzymaniem monarchii opowiedzieli się m.in. przedstawiciele ugrupowań, które w swoich programach politycznych deklarują poparcie dla jej zniesienia. Za wprowadzeniem republiki głosowali jedynie posłowie Partii Zielonych oraz radykalnie lewicowej Partii Czerwonej.
Parlament (Storting) zdecydował o utrzymaniu monarchii w czasie jej najpoważniejszego od lat kryzysu. Jego źródłem są zarzuty karne wobec Mariusa Borga Hoeiby’ego, syna księżnej Mette-Marit, oraz ujawniane w ostatnich dniach doniesienia o jej niejasnych relacjach z amerykańskim finansistą i przestępcą seksualnym Jeffreyem Epsteinem.
Badania opinii publicznej w Norwegii oraz wypowiedzi ekspertów wskazują na rosnące podziały społeczne w sprawie monarchii. W rozmowie z PAP politolog Craig Aaen-Stockdale z ruchu Norwegia Republiką podkreślił, że choć poparcie dla monarchii pozostaje wysokie, to między 2017 a 2024 rokiem spadło z 80 proc. do ok. 62 proc. Jak powiedział, ustrój republikański zyskuje zwolenników zwłaszcza wśród młodych wyborców i mieszkańców dużych miast.
- Dziedziczna głowa państwa jest sprzeczna z zasadami równości obywateli wobec prawa, a sam monarcha nie ponosi odpowiedzialności ani karnej, ani politycznej, a nawet może zwolnić z niej członków rodziny panującej. Wybieralny prezydent lepiej odpowiadałby współczesny oczekiwaniom wobec demokracji - ocenił Aaen-Stockdale.
Eksperci podkreślają jednak, że mimo obecnego kryzysu monarchia w Norwegii wciąż pełni stabilizującą rolę w systemie politycznym. Dla Tove Taalesen, wieloletniej szefowej służby w Pałacu Królewskim i autorki książek o kulisach życia norweskiej rodziny królewskiej, wtorkowe głosowanie pokazało, że Storting oddzielił ocenę bieżących problemów wizerunkowych rodziny królewskiej od samej instytucji monarchii. Taalsen w rozmowie z PAP nie miała jednak wątpliwości, że ostatnie wydarzenia zostawią głęboki ślad.
To nie jest tylko jeden z wielu problemów, to kryzys, który na zawsze zapisze się w historii norweskiej rodziny królewskiej
Z Oslo Mieszko Czarnecki (PAP)
cmm/ akl/ sma/