Igrzyska 2026. Medalowe szaleństwo we Włoszech
Samoloty zespołu akrobacyjnego Frecce Tricolori przeleciały w czwartek nad Dolomitami, by uczcić olimpijskie złoto, jaki zdobyła w narciarskim supergigancie Federica Brignone w supergigancie. Zawody w Cortinie d'Ampezzo oglądał prezydent Sergio Mattarella. W kraju trwa medalowe szaleństwo.
Maszyny włoskiego lotnictwa, których piloci słyną na całym świecie z widowiskowych akrobacji, podrywane są tylko z wyjątkowych okazji i największych świąt państwowych. Tym razem na niebie nad sercem Dolomitów uświetniły triumf Brignone oraz obecność prezydenta.
Jej sukces ma szczególne znaczenie, bo zdobyła go 315 dni po poważnej kontuzji - podkreślają zgodnie media.
„To marzenie stało się prawdą”
„To marzenie stało się prawdą” - zaznaczyła „La Gazzetta dello Sport”. Dziennik dodał, że „Fede”, jak jest nazywana, jechała perfekcyjnie, jakby nie musiała stawić czoła najtrudniejszej próbie w karierze.
Prosto z trybuny rozentuzjazmowany 84-letni prezydent Sergio Mattarella z córką Laurą udał się do wioski olimpijskiej w Cortinie d’Ampezzo, gdzie zjedli obiad z włoskimi sportowcami. Byli wśród nich inni medaliści igrzysk.
Rośnie euforia w całym kraj
Z każdym medalem zdobytym przez reprezentację gospodarzy rośnie euforia w całym kraju.
W wypowiedziach dla włoskich mediów niektórzy kibice przyznają, że powoli tracą już rachubę, ile medali mają na koncie „Azzurri”, bo kolejne zdobywają w zawrotnym tempie.
- Czego chcieć więcej? Jesteśmy mocni, jesteśmy Włochami i wygrywamy - tak pasmo sukcesów na igrzyskach podsumował prezes włoskiego Komitetu Olimpijskiego Luciano Buonfiglio w wypowiedzi dla telewizji RAI.
Podkreślił, że olimpijczycy startujący w igrzyskach w swojej ojczyźnie znajdują się pod ogromną presją.
- Aby odizolować się od niej, trzeba być fenomenalnym, a my mamy właśnie wielu takich zawodników - dodał Buonfiglio i zapewnił, że jeszcze nikt nie zmęczył się zwycięstwami.
W czwartek, po triumfie Brignone, Włochy znalazły się na drugim miejscu klasyfikacji medalowej; mają już ich 14, w tym pięć złotych.
- Ale nie przywiązujmy się tej liczby, ona ciągle rośnie - zażartował jeden z włoskich sprawozdawców.
- Andiamo avanti (idziemy naprzód) - dodał.
Z Rzymu - Sylwia Wysocka (PAP)
sw/ pp/gn/