Igrzyska 2026 - trener Semirunnija: stres był do końca
Roland Cieślak, trener srebrnego medalisty olimpijskiego w łyżwiarskim biegu na 10000 m Władimira Semirunnija, do końca nie był pewny miejsca na podium swojego podopiecznego. - Stres już zszedł, ale był do końca - przyznał.
Szkoleniowiec wyjaśnił, że jadący w ostatniej parze Norweg Sander Eitrem i Francuz Timothy Loubineaud mogli pojechać szybciej od popularnego „Władka” jak w kadrze polskiej nazywają go koledzy. Tak się jednak nie stało. Reprezentanta Polski wyprzedził jedynie Czech Metodej Jilek.
- Złoto było w zasięgu i jest niedosyt. Lód nie był taki jak wcześniej na treningach. Nie ślizgał tak dobrze. Początkowo „Władek” jechał zgodnie z planem, ale potem nie było już tak dobrze. Cieszmy się z tego co jest - powiedział Cieślak w rozmowie z Eurosportem.
Szkoleniowiec zakładał przed rywalizacją, że medal powinien zapewnić czas jaki osiągnął Jilek - 12.33,43. Okazało się, że to wynik zapewniający jeszcze więcej - pierwsze miejsce. Semirunnij przegrał z Czechem o 5,65 s.
Cieślak określił swojego podopiecznego jako solidnego zawodnika.
- Takiego życzę każdemu trenerowi. To perfekcjonista na treningu i poza nim. Potrafi się cieszyć sportem - dodał.
Szkoleniowiec zaznaczył, że jest zachowana granica między nim a zawodnikiem. Stara się mu pomagać w życiu codziennym w Polsce.
- On już w Mediolanie swoje zrobił. Szkoda, że zabrakło go na starcie 5000 m (był pierwszym rezerwowym - PAP). Był przygotowany, żeby w tej konkurencji też walczyć o podium. Ok, mamy jeden medal, za cztery lata powalczymy o więcej - podsumował. (PAP)
mask/ cegl/ grg/