Kamil Białaszek: Hamlet jest synem CEO wielkiej korporacji
Hamlet jest synem CEO wielkiej korporacji, na którego spada odpowiedzialność za przejęcie tej firmy - mówi PAP Kamil Białaszek, reżyser. Premiera tragedii Szekspira w Teatrze Powszechnym im. Zygmunta Hübnera w Warszawie - w sobotę.
- Akcja naszego „Hamleta” rozgrywa się w niedalekiej przyszłości. Jest to projekcja niedalekiej przyszłości, którą wyobrażamy sobie na podstawie tego, co teraz dzieje się w Stanach Zjednoczonych, gdzie władzę przejmują technokratyczni oligarchowie; ludzie, którzy nie zostali wybrani przez żadnego z obywateli, a mimo to mają ogromny wpływ na decyzje polityczne - wyjaśnił Kamil Białaszek.
Przyszłość, którą sobie wyobrażamy, zdominowana jest właśnie przez tych technokratów, którzy właściwie rządzą państwami jak korporacjami
Reżyser przyznał, że w jego spektaklu Hamlet jest synem jednego z takich technokratów. - Właściwie jest synem CEO wielkiej korporacji, na którego spada odpowiedzialność za przejęcie tej firmy, przejęcie tej spółki. Jednocześnie zmaga się z rozterkami etycznymi wynikającymi z tego, że dobrze wie, że cała ta spółka i cała ta firma jest po prostu nieetyczna - tłumaczył Białaszek.
Hamlet jest młodzieńcem zagubionym w rzeczywistości, w której dużo więcej do powiedzenia mają znacznie bardziej doświadczeni politycznie gracze. Jest nastolatkiem, który nie godzi się na okrucieństwo świata, a z drugiej strony wypiera ze świadomości fakt, że jest beneficjentem tego okrucieństwa, że sam ma w nim udział
- Jest reprezentantem generacji Z - zaznaczył.
Zwrócił uwagę, że duża część spektaklu, sposobu prowadzenia aktorów, opiera się na pokazywaniu różnic pomiędzy millenialsami a generacją Z. - Próbujemy wskazać te momenty, w których komunikacja nie zachodzi albo takie, o których myślimy, że się rozumiemy - wyjaśnił Kamil Białaszek.
Poprowadziłem przedstawienie w stronę bardzo współczesną, ale uważam, że przyjęliśmy dosyć uczciwą strategię pracy nad tym spektaklem, to znaczy nie wycięliśmy żadnej sceny. My te sceny tylko reinterpretujemy. Mówimy tekstem Barańczaka, czyli dosyć współczesnym tłumaczeniem, ale nadal jest to Szekspir
- Pojawiają się także elementy mojej dramaturgii, pojawiają się wrzutki czy docinki aktorów ze sceny, na które mogą sobie pozwolić. Zezwalam na taką naturalność sceniczną - mówił. - Niemniej staramy się jednak uczciwie opowiedzieć tę historię Hamleta od początku do końca - wyjaśnił twórca przedstawienia.
Przestrzeń proscenium i sceny wypełniona jest wizerunkami banknotów, tzw. babocoinów. - Ten kapitalizm i fakt, że u podstawy całej tej władzy znajduje się pieniądz, to jest może nawet nadto oczywista konkluzja - ocenił reżyser.
To, co jest dla mnie ciekawe, to jest wykorzystanie pisuaru jako elementu tronu. Rozmawialiśmy o tym dużo ze scenografką Olą Wasilkowską. Na początku miał być to uniwersalny tron, z którego może skorzystać także kobieta, ale doszliśmy do wniosku, że tron jednak ma ściśle określoną płeć i że pisuar dużo mocniej przystaje do pewnej koncepcji, którą mamy na temat władzy niż tron uniwersalny
Dodał, że w centrum sceny umieścił konstrukcję złożoną z czterech pisuarów. -
- To jest taka centralna figura, że tak powiem. Wokół niej wszystko się kręci - wyjaśnił reżyser.
- Na pewno częścią tego dialogu pomiędzy generacją Z i millenialsami jest wykorzystanie memu, wykorzystanie śmiechu jako sposobu rozumienia rzeczywistości - mówił. - Choć często jest tak, że to, co bawi jednych, zupełnie nie bawi drugich. Mimo to śmiech jest bardzo silnym środkiem dramaturgicznym, który służy ukazaniu różnic między pokoleniami - zaznaczył Kamil Białaszek.
Pytany o wykorzystanie multimediów w spektaklu reżyser powiedział: - Nasze przedstawienie jest także opowieścią o livestreamingu; o tym, że wszystko teraz leci na żywo, wszystko jest nagrywane, do wszystkiego można mieć dostęp w każdym momencie.
Jest to też opowieść o zakodowanej w tej sztuce inwigilacji, bo jednym z głównych motorów akcji dramaturgicznej w „Hamlecie” jest to, że wszyscy wszystkich nawzajem podsłuchują i podglądają. My tym wielkim ekranem staramy się ujawnić ten mechanizm
Kamil Białaszek przyznał, że w finale na scenie pojawia się Fortynbras. - To jest coś, co chciałbym zostawić jeszcze w tajemnicy. Chciałbym, żeby widzowie sami skonfrontowali się z tym, co wkracza po upadku królestwa - powiedział twórca przedstawienia.
Reżyseria – Kamil Białaszek. Scenografię zaprojektowała Aleksandra Wasilkowska, a kostiumy – Sławomir Blaszewski. Multimedia – Michał Mitoraj i Hubert Kozarzewski. Muzyka – Bartłomiej Gargula (Barto Katt). Choreografię opracował Bartosz Dopytalski. Za reżyserię świateł odpowiada Jędrzej Jęcikowski.
Występują: Grzegorz Artman, Mamadou Góo Bâ, Arkadiusz Brykalski, Michał Czachor, Grzegorz Falkowski, Anna Ilczuk, Andrzej Kłak, Mateusz Łasowski, Ewa Skibińska, Natalia Szczypka, Antek Sztaba, Adam Szustak, Wojan Trocki i Olivier Woodcock.
Premiera „Hamleta” - 16 maja o godz. 19 na Scenie Dużej Teatru Powszechnego im. Zygmunta Hübnera w Warszawie. Kolejne przedstawienia - 17 oraz 19-22 maja.
Autor: Grzegorz Janikowski (PAP)
gj/ aszw/ kgr/