Katar. Prezydent Duda: nie wolno dopuścić do zwycięstwa Rosji w Ukrainie

2024-05-14 10:55 aktualizacja: 2024-05-14, 12:54
Wizyta prezydenta RP w Katarze. fot. PAP/Marcin Obara
Wizyta prezydenta RP w Katarze. fot. PAP/Marcin Obara
Nie wolno dopuścić do tego, aby Rosja zwyciężyła w Ukrainie - podkreślił prezydent RP Andrzej Duda podczas Katarskiego Forum Ekonomicznego. Przestrzegał przy tym przed możliwością rozpoczęcia w ciągu najbliższych tygodni rosyjskiej ofensywy.

Podczas sesji "Head of State & Government Spotlight" prezydent został zapytany, czy zgadza się ze słowami premiera Węgier Viktora Orbana, który ocenił, że "nie ma zwycięstwa dla Ukrainy". "Zależy, jak rozumiemy kwestię zwycięstwa. Przede wszystkim patrzymy na to w ten sposób (...), że nie wolno dopuścić do tego, by Rosja zwyciężyła w Ukrainie" - podkreślił Duda.

Jego zdaniem rosyjski imperializm odrodził się i "nie jest ważne jak ten imperializm się nazywa", ważne za to jest to, jak bardzo jest on żarłoczny. "Dobrze wiemy, że jeśli w Ukrainie udałoby się im zwyciężyć, jeżeli zrealizują tu swoje cele, to będą atakowali kolejne kraje: być może będą to kraje bałtyckie, być może będzie to Finlandia, być może będzie to Polska, być może inne kraje, które kiedyś znajdowały się w sowieckiej strefie wpływów" - powiedział prezydent.

"Jeśli wolny świat pozwoli (Władimirowi) Putinowi wygrać tę wojnę, to będziemy mieć do czynienia z następną rosyjską agresją" - podkreślał.

Pytany o możliwość przekazania Ukrainie przez Polskę systemu obrony przeciwrakietowej Patriot, Duda odparł, że w tej chwili otrzymujemy dopiero pierwsze elementy tego systemu, zamówionego siedem lat temu. "Trudno dzisiaj mówić o tym, żebyśmy przekazywali Ukrainie system Patriot, kiedy tego systemu w istocie nie mamy jeszcze w Polsce, skompletowanego na potrzeby naszej własnej obrony" - podkreślił.

Prezydent zaznaczył, że Polska była pierwszym krajem, który wysłał na Ukrainę uzbrojenie; przypomniał, że przekazała też Ukrainie sprzęt o znacznej wartości i cały czas wspiera ją militarnie. Kolejnym elementem wsparcia, jak zaznaczył, jest lobbowanie wśród sojuszników za wsparciem dla Ukrainy.

Duda był też pytany jak ocenia sytuację, gdy Rosja się nie wycofuje, dopytywano go czy nie boi się, że amerykańskie wsparcie dla Ukrainy przyszło za późno. Pytano go także czy ufa, że Donald Trump - jeśli ponownie zostanie prezydentem USA - będzie wspierał Ukrainę.

Przywołując swoje ostatnie spotkania w Stanach Zjednoczonych, prezydent ocenił, że jest bardzo usatysfakcjonowany i wdzięczny tamtejszym władzom za ostateczną decyzję o wsparciu Ukrainy. "Zbliża się rosyjska ofensywa, to, że ona będzie, jest praktycznie pewne" - powiedział. Jak dodał, jego zdaniem ofensywy można spodziewać się w ciągu najbliższych tygodni.

Podkreślał, że podczas swoich podróży spotykał się zarówno z prezydentem USA Joe Bidenem, kongresmenami, jak i właśnie z Trumpem.

"W moim przekonaniu, obowiązkiem polskich władz jest utrzymywanie jak najlepszych stosunków z USA. To jest interes dwustronny" - podkreślił. "Znamy się z prezydentem Trumpem już długo, więc jestem przekonany, że Trump myśli w sposób strategiczny o interesie USA" - ocenił.

Przypomniał, że podczas niedawnego spotkania z Trumpem omówili różne "tematy polityczne". "Patrzę ze spokojem na proces wyborczy w USA, bo jestem przekonany, że te wybory wygra strategiczny przyjaciel Polski" - ocenił Duda.

Na sugestię, że zdaniem niektórych istnieją wątpliwości jak postąpiłby Trump - czy pozwoliłby na upadek Ukrainy, a następnie Polski, Duda stwierdził, że amerykańscy urzędnicy rozumieją, że wygrana Rosji z Ukrainą stanowiłaby ogromne zagrożenie, nie tylko dla Polski, ale całego świata, ponieważ mogłaby wywołać "ogromną destabilizację".

Prezydent dodał, że Amerykanie patrzą na tę sytuację także z perspektywy wiedzy historycznej. "Podczas I wojny światowej USA musiały zainterweniować, aby ją zakończyć. Podczas II wojny światowej USA też w końcu do niej dołączyły, aby ją zakończyć. Następnie wygrały zimną wojnę dzięki mądrej polityce" - mówił.

"Amerykańscy politycy z obu partii mają świadomość, że dzisiaj lepiej jest wspierać finansowo tych, którym zależy na pokoju, tak aby mogli bronić swoich krajów i jednocześnie zniechęcać agresorów do potencjalnego ataku niż następnie być zmuszonym do wysyłania amerykańskich żołnierzy, aby umierali na europejskich frontach" - tłumaczył Duda.

Jego zdaniem, "właśnie dzięki tej mądrej polityce nie dojdzie do dużej wojny w Europie, której tak bardzo wszyscy się obawiają".

Jednocześnie prezydent podkreślił, że Polska wydaje dużo na obronność, by mieć pewność, że nie zostanie zaatakowana. "Po to, żeby Rosja zobaczyła, że nie opłaca się dokonywać agresji, bo nie da się szybko wygrywać takich wojen. Rosja dobrze wie, że jeśli będziemy dobrze uzbrojeni, to obronimy nasz kraj i że im się to nie opłaca" - powiedział.

Prezydent był też pytany, czy jego zdaniem Ukraina będzie musiała poświęcić jakieś terytorium, by uzyskać trwały pokój, np. Krym.

Zdaniem Dudy sytuacja, do której powinna dążyć wspólnota wolnego świata, to odzyskanie przez Ukrainę pełnej kontroli nad wszystkimi jej ziemiami tak, by został przywrócony prymat prawa międzynarodowego. "To, co dziś obserwujemy, to spektakularne naruszenie wszystkich zasad (...) coś, czego Europa bała się od II wojny światowej" - zaznaczył prezydent.

Stwierdził, że dziś najważniejsze jest, by "gwałciciel, napastnik", jakim jest obecnie Rosja, został zatrzymany, a prymat prawa międzynarodowego - został przywrócony.

Pytany o miejsce Polski w Europie i perspektywę jej rozszerzenia, Duda podkreślił, że "Europa powinna być silniejsza", a on sam jest za "polityką otwartych drzwi".

Przypomniał, że zaraz po ataku Rosji na Ukrainę był autorem listu, w którym apelował, by przyznać Ukrainie status kandydata do Unii Europejskiej.

Zaznaczył jednocześnie, że nie podziela stanowiska o potrzebie federalizacji Europy, a jest za pogłębianiem więzi gospodarczych i transatlantyckich Starego Kontynentu. Duda podkreślił, że ta druga kwestia będzie jego zdaniem priorytetem zbliżającej się polskiej prezydencji w Radzie UE. (PAP)

autorka: Wiktoria Nicałek

kh/