Prokuratura ponownie zajmie się odpowiedzialnością instytucji ws. Kamilka. Sąd zdecydował
Sąd Rejonowy w Kielcach częściowo uwzględnił zażalenie do decyzji prokuratury o odpowiedzialności niektórych instytucji za śmierć Kamilka z Częstochowy. Zdecydował, że prokuratura ponownie zajmie się sprawą odpowiedzialności sądów, prokuratury, policji i pracowników socjalnych w tej sprawie. Oddalił zażalenie w zakresie lekarzy i nauczycieli.
Rodzina Kamilka przez lata pozostawała pod nadzorem instytucji pomocowych i sądu rodzinnego. To właśnie zaniechania urzędników były przedmiotem umorzonego śledztwa.
Prokuratura Regionalna w Gdańsku uznała, że nie doszło do niedopełnienia obowiązków. Pełnomocnicy, reprezentujący rodzeństwo Kamilka, nie zgodzili się z tym stanowiskiem i wnieśli zażalenie.
Początkowo zażalenie miało trafić do Sądu Rejonowego w Częstochowie. Tamtejsi sędziowie wskazali jednak, że rozpatrywanie sprawy dotyczącej też ich współpracowników z Wydziału Rodzinnego mogłoby rodzić wątpliwości co do bezstronności. Dlatego w trybie art. 37 Kodeksu postępowania karnego sąd zwrócił się do Sądu Najwyższego z prośbą o wyznaczenie innego sądu równorzędnego. Ostatecznie sprawę skierowano do Kielc.
Prokuratura zbada odpowiedzialność instytucji, ale nie nauczycieli i lekarzy
Sąd Rejonowy w Kielcach podczas czwartkowego posiedzenia częściowo uwzględnił to zażalenie. Zdecydował, że prokuratura ponownie zajmie się sprawą odpowiedzialności sądów, prokuratury, policji i pracowników socjalnych w tej sprawie. Jednocześnie sąd oddalił zażalenie w zakresie lekarzy i nauczycieli. To orzeczenie jest prawomocne.
- Mamy pewność, że ta sprawa wróci do prokuratury regionalnej w celu dalszego procedowania. Wymagają uzupełnienia pewne wątki i uszczegółowienia – powiedział Piotr Kucharczyk z Fundacji To ja Dziecko im. Kamilka Mrozka. Jednocześnie zapowiedział starania o to, by sprawą nie zajmowała się już prokuratura w Gdańsku, lecz inna jednostka.
Mimo satysfakcji z powrotu sprawy do prokuratury w wielu wątkach, bliscy Kamilka oraz rzeczniczka praw dziecka nie kryją rozczarowania utrzymaniem umorzenia wobec nauczycieli. Z tego powodu Horna-Cieślak zapowiedziała podjęcie kroków na poziomie międzynarodowym.
- Jeśli chodzi o nauczycieli, to w porozumieniu z bliskimi Kamilka, będziemy prawdopodobnie składać skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, bo w tym zakresie sprawa została prawomocnie zakończona – rzeczniczka praw dziecka.
Magdalena Mazurek, siostra Kamilka, wyraziła żal wobec pedagogów, wskazując, że ich czujność mogła uratować chłopca. „Mam żal, bo może i robili swoje, ale powinni bardziej się przyłożyć do tego, żeby poprosić o założenie na przykład niebieskiej karty” – mówiła z goryczą.
Do decyzji kieleckiego sądu odniósł się rzecznik Prokuratury Regionalnej w Gdańsku prok. Mariusz Marciniak. Przekazał PAP, że sąd częściowo utrzymał w mocy zaskarżone postanowienie o umorzeniu śledztwa, a jedynie częściowo je uchylił, ponieważ uznał, że niezbędne jest uzupełnienie materiału dowodowego.
Dodał, że sąd sporządzi uzasadnienie wydanego orzeczenia, w którym wskaże, co jeszcze w sprawie należy wykonać. - Prokurator szanuje stanowisko sądu i niezwłocznie po odesłaniu akt zrealizuje zalecane czynności dowodowe, a to pozwoli na ponowną ocenę materiału dowodowego i wydanie w przedmiotowym śledztwie końcowej decyzji merytorycznej - stwierdził prokurator.
Sędzia Tomasz Durlej podkreślił podczas czwartkowej konferencji prasowej, że zdaniem sądu dotychczasowe orzeczenie prokuratury było przedwczesne i wymaga pogłębionej analizy. Dodał, że aby podjąć ostateczną decyzję procesową, konieczne jest zebranie szerszej bazy dowodowej, bo obecnie „brakuje jeszcze wystarczającego materiału dowodowego, w szczególności dokumentów, ale także opinii biegłego”.
Kluczowym elementem postanowienia jest uchylenie umorzenia wobec funkcjonariuszy publicznych odpowiedzialnych za nadzór nad rodziną chłopca. Sprawa powróci do prokuratury w zakresie działań sędziów, prokuratorów, kuratorów sądowych, policji i pracowników pomocy społecznej.
– Sąd widzi wyraźną potrzebę uzupełnienia materiału dowodowego dotyczącego czynności, które miały na celu ochronę zdrowia i życia małoletnich, a które mogły nie zostać wykonane mimo istniejących symptomów zagrożenia – powiedział rzecznik kieleckiego sądu okręgowego.
Przepływ informacji ws. sytuacji rodzinnej
Sprawa stała się też impulsem do dyskusji nad koniecznością reformy przepływu informacji między służbami. Horna-Cieślak zaznaczyła, że instytucje takie jak Rzecznik Praw Dziecka „często tracą cenny czas na ustalanie sytuacji rodzinnej”, bo nie mają dostępu do wspólnej bazy danych.
Dla mojej instytucji jest to tak zwana biała karta. My tracimy czas na to, żeby w ogóle ustalić sytuację dziecka. A bardzo byśmy chcieli, żeby wiedzieć wcześniej, czy np. w rodzinie już była założona niebieska karta.
Postulowała utworzenie systemu teleinformatycznego, aby umożliwić służbom natychmiastowe sprawdzenie, czy wobec rodziny podejmowane były wcześniej interwencje, co pozwoliłoby na szybszą i skuteczniejszą pomoc dzieciom, którym – jak podkreśliła – „trzeba pomagać szybko, niezwłocznie, żeby były bezpieczne”.
Tragedia ośmioletniego Kamilka
Ośmioletni Kamilek zmarł 8 maja 2023 r. w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka po 35 dniach walki o życie. Dziecko trafiło do szpitala 3 kwietnia 2023 r. po zgłoszeniu złożonym przez jego biologicznego ojca. Ze śledztwa wynika, że ojczym chłopca, Dawid B., przez kilka lat znęcał się nad nim. Przed śmiercią miał oblać go wrzątkiem i położyć na rozgrzanym piecu węglowym, powodując rozległe oparzenia głowy, klatki piersiowej i kończyn.
W czerwcu ubiegłego roku przed Sądem Okręgowym w Częstochowie rozpoczął się proces w głównym wątku sprawy. W procesie odpowiadają m.in. ojczym chłopca, Dawid B., któremu prokuratura zarzuca zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem, oraz matka Kamila, Magdalena B., która odpowie m.in. za pomoc w popełnieniu tej zbrodni. Oboje pozostają w areszcie. (PAP)
maj/ pm/ agz/ amac/ know/