MŚ 2026. Trener Australii po awansie: wspaniałe osiągnięcie i wyjątkowy dzień
Trener piłkarskiej reprezentacji Australii Tony Popovic przyznał, że awans do 1/16 finału mistrzostw świata to „wspaniałe osiągnięcie” jego drużyny i „wielki dzień” dla tego kraju. - Zawodnicy, sztab, federacja, kibice - wspólnie na to zapracowaliśmy - podkreślił szkoleniowiec.
Awans zespołowi z antypodów dał „zwycięski remis” z Paragwajem 0:0. Wcześniej w mundialu Australijczycy pokonali Turków 2:0 i ulegli Amerykanom 0:2.
- To nasz wielki, wspólny sukces. Wszyscy na to solidnie zapracowaliśmy. Piłkarze i sztab oraz federacja i kibice, bez których wsparcia byłoby dużo trudniej. To wspaniałe osiągnięcie i wyjątkowy dzień – powiedział Popovic na pomeczowej konferencji prasowej.
Choć już remis premiował zespół z antypodów, to jego trener zapewnił, że Australijczycy walczyli o pełną pulę.
- Każdy może mieć swoje zdanie na temat przebiegu meczu i tego, że w sumie obie drużyny potrzebowały tego jednego punktu, ale ani przez chwilę nie czuliśmy, że gramy na remis. Uważam, że całkiem dobrze kontrolowaliśmy wydarzenia na boisku, stworzyliśmy lepsze okazje do zdobycia bramki - zauważył Popovic.
Choć drużyna Australii nie była przed pierwszym gwizdkiem pewna awansu, to szkoleniowiec zdecydował się na sześć zmian w podstawowym składzie. Nie chciał wchodzić w dyskusję, czy miały one związek z sytuacją w tabeli.
- Każdy zawodnik jest ważny i nikt nie ma patentu na pierwszy skład - skomentował Popovic.
Australia w 1/16 finału zagra z drugą drużyną grupy G, którą może być Egipt, Belgia, Iran albo Nowa Zelandia.
Paragwaj po remisie nie może być pewny miejsca w czołowej „32” mundialu, ale jego argentyński trener Gustavo Alfaro jest pozytywnie nastawiony i liczy, że jego zespół wystąpi w fazie pucharowej.
- Wydaje mi się, że tak się stanie, ale oczywiście musimy się wykazać cierpliwością. Dla mnie jednak najważniejsze jest, jak drużyna się odrodziła po porażce z USA 1:4 na inaugurację turnieju. To było trudne, żeby się podnieść, a dwa kolejne mecze zagraliśmy bardzo solidnie - tłumaczył.
Alfaro sporo miejsca poświęcił również... bandom reklamowym wokół boiska. W drugiej połowie po walce o piłkę z australijskim obrońcą Alessandro Circatim uderzył w nie Julio Enciso. Paragwajczyk wstał z grymasem bólu, ale dokończył mecz.
- Myślę, że gdyby było więcej przestrzeni wokół boiska, byłoby dobrze. W ferworze walki, przy dużej zaciętości i intensywności, czasem dochodzi do takich sytuacji i piłkarz może doznać kontuzji, bo wpadnięcie na taką bandę to nic przyjemnego. Uważam, że organizatorzy powinni to jeszcze raz przemyśleć i wyciągnąć wnioski zanim będzie za późno - podkreślił. (PAP)
pp/ wkp/ know/