Przewodnicząca KRS dla PAP: podważanie statusu sędziów musi być karane, tu nie ma miejsca na kompromis

2022-06-03 12:04 aktualizacja: 2022-06-03, 15:52
Dagmara Pawełczyk-Woicka. Fot. Archiwum prywatne
Dagmara Pawełczyk-Woicka. Fot. Archiwum prywatne
Próby podważanie statusu sędziów muszą być karane dyscyplinarnie. Tu nie ma miejsca na kompromis - mówi w wywiadzie dla PAP nowa przewodnicząca Krajowej Rady Sądownictwa Dagmara Pawełczyk-Woicka. Zapowiada też zmiany w funkcjonowaniu Rady.

W rozmowie z Polską Agencją Prasową wybrana przed tygodniem przewodnicząca KRS informuje o planach wprowadzenia precyzyjnych kryteriów oceniania sędziów, którzy starają się o awans, i zmianach w przeprowadzaniu konkursów nominacyjnych do Sądu Najwyższego oraz Naczelnego Sądu Administracyjnego. Pawełczyk-Woicka przyznaje też, że autorytet KRS został nadszarpnięty, jednak przyczyn tego upatruje w "niebywałym" - jak mówi - ataku na KRS i błędach wizerunkowych członków Rady, od których będzie oczekiwała ograniczenia wypowiedzi medialnych i powściągliwości w korzystaniu z mediów społecznościowych.

PAP: Zacznijmy od najbardziej aktualnej sprawy. W czwartek Sąd Najwyższy podjął uchwałę, z której wynika, że KRS od 2018 r. nie jest organem tożsamym z organem konstytucyjnym, jednak brak jest podstaw do przyjęcia z góry, że każdy sędzia nominowany przez KRS od 2018 r. nie spełnia wymogu minimum bezstronności. Proszę o komentarz.

Dagmara Pawełczyk-Woicka: Uchwała siedmiu sędziów SN, która zapadła w Izbie Karnej wymaga analizy. Na gorąco mogę tylko powiedzieć, że orzekanie o tym, czy KRS jest organem, o którym mowa w konstytucji, jest wyjściem poza kompetencje SN. Bardzo krytycznie oceniam pomysły zawarte w uchwale dotyczące wykładni art. 42 par. 1 Kpk poprzez poszerzenia kręgu osób uprawnionych do składania wniosków o wyłączenie sędziego o członków składu orzekającego. Wedle mojej oceny prezentowana wykładnia jest prawotwórcza i wkracza w dziedzinę zastrzeżoną do kompetencji władzy ustawodawczej w sposób bardzo głęboki. Pozostałe tezy uchwały mogą być wprost sprzeczne z tezami wyroku Trybunału Konstytucyjnego, ale chciałabym móc spokojnie przeanalizować treść uzasadnienia.

PAP: Co się zmieni w Krajowej Radzie Sądownictwa pod przewodnictwem sędzi Dagmary Pawełczyk-Woickiej?

D.P.-W.: Chcemy, żeby procedury nominacyjne do Naczelnego Sądu Administracyjnego i Sądu Najwyższego były bardziej transparentne i przejrzyste. Są to bardzo ważne stanowiska w sądach ostatniej instancji, sędziowie są wybierani na nie dożywotnio i nie musimy się śpieszyć przy ich wyborze. Dlatego chcemy umożliwić wysłuchanie kandydatów do tych sądów na posiedzeniu KRS. Jak każde posiedzenie byłyby one transmitowane w internecie. Wyznaczyliśmy już zespół do opracowania zmian regulaminowych. Planujemy wprowadzić te zmiany przed najbliższym konkursem do Sądu Najwyższego, który czeka nas w lipcu.

PAP: Co jeszcze, jakie zmiany czekają KRS?

D.P.-W.: Opracowujemy właśnie kryteria, którymi mają się kierować zespoły KRS podczas oceniania kandydatów na sędziów sądów powszechnych i sądów administracyjnych w konkursach, w których jest co najmniej dwóch kandydatów na miejsce. Myślę, że będą one gotowe najwcześniej we wrześniu.

PAP: O jakie wytyczne chodzi? Czy są one w ogóle potrzebne?

D.P.-W.: Przepisy ustawy w tej kwestii wydają się mocno nieprecyzyjne i nieostre. Teraz przy wyborze sędziów KRS kieruje się oceną kwalifikacji sędziego, opinią środowiska i doświadczeniem zawodowym. To określenia bardzo szerokie. Każdy z tych punktów chcemy doprecyzować. Warto zastanowić się nad kryteriami związanymi np. z udziałem w szkoleniach, stopniami naukowymi, publikacjami. Zależy nam, żeby zwiększyć transparentność i równość w ocenie kandydatów. Jeżeli KRS przyjmie uchwałę z takimi kryteriami, to oczekuję, że będziemy się nimi kierować.

PAP: Tuż po wyborze na przewodniczącą mówiła Pani o nadszarpniętym autorytecie KRS i potrzebie dbania o dobre imię tej instytucji. Jaki jest Pani pomysł na odbudowanie tego nadszarpniętego autorytetu?

D.P.-W.: Skupienie się na pracy. Sądzę, że nadszarpnięcie autorytetu wynikało m.in. z niebywałego ataku na KRS w niespotykanej dotychczas skali. Stąd emocje i błędy członków KRS.

PAP: Jakie błędy?

D.P.-W.: Chodzi o proste wizerunkowe błędy. Zbyt emocjonalne wypowiedzi każdego z nas. Uważam, że sędziowie nie powinni się eksponować i wypowiadać medialnie. Społeczeństwo oczekuje od nas przede wszystkim dystansu. Nie będzie oczywiście żadnych zakazów, ale oczekiwanie już tak.

PAP: Będzie ban na korzystanie z Twittera?

D.P.-W.: No tak. Tu naprawdę łatwo o błędy. Zalecałabym umiar w korzystaniu z Twittera czy Facebooka i wypowiadanie się w ważnych kwestiach po ich dogłębnym przemyśleniu. Jeśli ktoś ma taki temperament, że nie potrafi się stonować na Twitterze, to powinien skasować konto.

PAP: Na autorytecie KRS cieniem kładą się też cyklicznie powracające doniesienia o tzw. aferze hejterskiej, czyli akcji dyskredytowania sędziów, w której mieli uczestniczyć także niektórzy członkowie KRS. Czy nie sądzi Pani, że warto wyjaśnić w końcu tę sprawę?

D.P.-W.: Wyjaśnianie tego i prowadzenie dochodzenia w tej sprawie to nie rola KRS albo przewodniczącego. Jeżeli doszło do popełnienia czynów zabronionych, to wyjaśniać powinny to odpowiednie organy. A jeżeli miało to charakter towarzyskich, prywatnych rozmów, to jest to problem tylko w sferze obyczajowej. Nawet jeżeli przytaczane przez media dialogi sędziów są prawdziwe, to myślę, że są one wyrwane z kontekstu, niepełne i prywatne.

PAP: W KRS były wyraźnie widoczne podziały na frakcje - umiarkowanych i tych o bardziej radykalnych poglądach. Do której z nich Pani należy?

D.P.-W.: Panie redaktorze, nie należę do żadnej frakcji, ale zgodzę się, że podziały w KRS były. Mam jednak nadzieję, że już ich nie będzie. Zamierzam dążyć do tego, żeby nikt nie był wykluczany, żeby nie było nadmiernej krytyki poglądów. Będę starała się godzić, a nie dzielić.

PAP: Podziały i głęboki konflikt dzieli niewątpliwie środowisko sędziowskie w Polsce. Czy widzi Pani szansę na rozwiązanie tych konfliktów?

D.P.-W.: Myślę, że podziały, o których mówimy, w rzeczywistości nie są takie duże, jak je przedstawiają media. Jestem przekonana, że zdecydowana większość sędziów w Polsce nie chce być stroną żadnego konfliktu. Ci sędziowie chcą pracować w spokoju, w normalnych warunkach. Chcą mieć też poczucie, że mogą ufać państwu.

PAP: Czyli konflikt w środowisku sędziowskim to medialne wyolbrzymienie?

D.P.-W.: Większość sędziów naprawdę pragnie tylko spokojnie pracować. Oni nie zastanawiają się nad statusem innych sędziów, nie próbują podważać ich autorytetu. Nawet wtedy, kiedy nie zgadzają się ze zmianami zachodzącymi w prawie. Tylko niewielki procent sędziów dopuszcza się tego. Ale jeśli już dochodzi do takich zachowań, to muszą one spotkać się z potępieniem i karami dyscyplinarnymi.

PAP: Czy te kary doprowadzą Pani zdaniem do zgody wśród sędziów, czy jeszcze bardziej nasilą konflikty?

D.P.-W.: W przypadku takich radykalnych zachowań nie ma miejsca na kompromisy.

PAP: Czy jest kompromis w kwestii awansów sędziowskich członków KRS? Pani poprzednicy byli w tej kwestii sceptyczni. Czy jest to etycznie poprawnie, że członkowie KRS ubiegają się o awans, zasiadając w organie, który o tych awansach decyduje?

D.P.-W.: Ja sama uzyskałam awans, będąc już w Radzie. Ale wiem, że może to budzić pewne kontrowersje, zwłaszcza jeśli są to spektakularne awanse. Mam świadomość, że wpłynęło to negatywnie na wizerunek KRS i sądzę, że lepiej byłoby tego unikać. Jednak nie określiłabym tego jako nieetyczne.

PAP: Trwają prace nad proponowaną przez resort sprawiedliwości reformą sądów powszechnych. Struktura sądownictwa powszechnego ma zostać spłaszczona. Czy widzi Pani taką potrzebę?

D.P.-W.: Tak. Myślę, że warto wprowadzić w sądownictwie nowe modele zarządzania. Obecne nadal w wymiarze sprawiedliwości modele hierarchiczne zatrzymały się w XX wieku. Jeśli coś miałoby wyciszyć konflikt wśród sędziów, o którym Pan mówił, to byłoby to właśnie wprowadzenie zmian opartych na idei równości sędziów i uproszczeniu struktury sądownictwa.

PAP: Według części prawników te zmiany doprowadzą do chaosu, dezorganizacji, czystek w sądach i w konsekwencji jeszcze większych sporów.

D.P.-W.: Absolutnie nie podzielam tych obaw. W projektowanych przepisach nie ma mowy o żadnych czystkach w sądach, nie będzie żadnej weryfikacji powołań sędziowskich. Są natomiast sędziowie, którzy oczekują tych zmian i jest ich naprawdę wielu.

Rozmawiał Mateusz Mikowski (PAP)

dsk/