O PAP.pl

PAP.pl to portal PAP - największej agencji informacyjnej w Polsce, która zbiera, opracowuje i przekazuje obiektywne i wszechstronne informacje z kraju i zagranicy. W portalu użytkownik może przeczytać wybór najważniejszych depesz, wzbogaconych o zdjęcia i wideo.

Posłowie Marek Biernacki, Joanna Fabisiak i Jacek Tomczak wykluczeni z PO

Posłowie: Marek Biernacki, Joanna Fabisiak i Jacek Tomczak zostali wykluczeni z PO - poinformował w czwartek rzecznik partii Jan Grabiec po posiedzeniu zarządu Platformy.

Warszawa, 10.01.2018. Wystąpienie pełnomocniczki Komitetu #ZatrzymajAborcję Kai Godek podczas posiedzeniaSejmu, 10 bm. wieczorem.  (cat) PAP/Radek Pietruszka
  ***Zdjęcie do depeszy PAP pt. Sejm/ Obywatelski projekt komitetu #ZatrzymajAborcję został skierowany do dalszych prac w komisji.*** PAP © 2018 / Radek Pietruszka
PAP © 2018 / Radek Pietruszka / Warszawa, 10.01.2018. Wystąpienie pełnomocniczki Komitetu #ZatrzymajAborcję Kai Godek podczas posiedzeniaSejmu, 10 bm. wieczorem. (cat) PAP/Radek Pietruszka ***Zdjęcie do depeszy PAP pt. Sejm/ Obywatelski projekt komitetu #ZatrzymajAborcję został skierowany do dalszych prac w komisji.*** PAP © 2018 / Radek Pietruszka

"Jest mi przykro, ale tutaj trzeba reagować w zdecydowany sposób" - tak decyzję zarządu uzasadniał w rozmowie z PAP lider PO Grzegorz Schetyna. Jacek Tomczak uznał, że wprowadzanie dyscypliny w sprawach światopoglądowych to "łamanie kręgosłupów". Usunięci z partii posłowie mają prawo złożyć odwołanie od uchwały Zarządu Krajowego.

Sejmowa większość zdecydowała w środę, że obywatelski projekt komitetu "Ratujmy Kobiety 2017", zakładający liberalizację obowiązujących przepisów w sprawie aborcji, nie będzie procedowany. Do skierowania tego projektu do dalszych prac w sejmowej komisji zabrakło 9 głosów. Z kolei propozycja Komitetu Obywatelskiego "#ZatrzymajAborcję", zaostrzająca przepisy, trafiła do dalszych sejmowych prac.

Podczas obu środowych głosowań klub Platformy podzielił się - zdecydowana większość jego członków opowiedziała się za skierowaniem do dalszych prac pierwszego z projektów i odrzuceniem drugiego. Fabisiak, Biernacki i Tomczak głosowali odwrotnie - chcieli odrzucenia propozycji liberalizującej obecne prawo i dalszych prac nad projektem zaostrzającym obecne przepisy. Część posłów PO nie wzięła udziału w głosowaniach; większość z nich była obecna tego dnia w Sejmie.

W sprawie zmian w prawie aborcyjnym w klubie Platformy obowiązywała dyscyplina, nałożona w środę przez zarząd i władze klubu parlamentarnego. W czwartek po godz. 13 w Sejmie zarząd zebrał się ponownie, by ukarać tych, którzy nie zastosowali się do rekomendacji kierownictwa ugrupowania.

"Zarząd Krajowy Platformy Obywatelskiej jednomyślnie podjął dwie decyzje - po pierwsze o wykluczeniu z PO trojga posłów, którzy głosowali sprzecznie z dyscypliną określoną wczoraj przez Zarząd Krajowy. Tych troje posłów wykluczonych z partii to: poseł Marek Biernacki, pani poseł Joanna Fabisiak i pan poseł Jacek Tomczak" - poinformował po posiedzeniu zarządu rzecznik PO Jan Grabiec.

Zarząd zajął się też grupą posłów, którzy - choć obecni w środę na sali obrad - nie wzięli udziału w głosowaniach nad obydwoma projektami obywatelskimi. Chodzi - jak wyjaśnił Grabiec - o 20 posłów, którzy nie głosowali w przypadku projektu "Ratujmy Kobiety 2017" i 17, którzy nie oddali głosu w sprawie propozycji komitetu "#ZatrzymajAborcję".

"Zarząd krajowy Platformy kieruje do prezydium i kolegium klubu parlamentarnego wniosek o ukaranie tych posłów zgodnie z katalogiem kar. W najbliższym czasie, najbliższych dniach, odbędzie się posiedzenie prezydium i kolegium klubu i tam zostaną podjęte decyzje w sprawie tych posłów" - zapowiedział Grabiec.

Jacek Tomczak podkreślił w rozmowie z PAP, że głosował zgodnie z własnym sumieniem. "To jest dobry obyczaj parlamentarny, który zawsze panował nie tylko w Platformie Obywatelskiej, ale we wszystkich klubach w polskim parlamencie, że w sprawach światopoglądowych posłowie głosują zawsze zgodnie z własnym sumieniem i rozliczają się z tego głosowania przed swoimi wyborcami" - powiedział polityk.

Zwrócił uwagę, że to pierwszy taki przypadek "gdy po wielu latach, zasada która nas łączyła, została złamana przez władze klubu i wprowadzono dyscyplinę, próbując łamać posłom kręgosłupy". Ocenił, że takie działanie jest niedopuszczalne i szkodliwe dla Platformy.

Dopytywany, czy będzie się odwoływał od decyzji partii odparł, że oficjalnie nie został jeszcze o niej poinformowany. "Jak dostanę decyzję, to wtedy będę mógł się do niej formalnie ustosunkować" - stwierdził. Dodał, że jeżeli informacja o jego wykluczeniu się potwierdzi, "to na razie na pewno zostanie posłem niezależnym".

W podobnym tonie wypowiedział się dla portalu Onet Marek Biernacki. On również dowiedział się o decyzji zarządu z mediów. "To jakiś nowy obyczaj, że posłowie dowiadują się o takich kwestiach z konferencji prasowych" - stwierdził poseł. Jak zauważył, w Platformie nigdy dotąd nie było dyscypliny w głosowaniach światopoglądowych. "Tym razem było inaczej, a ja głosowałem zgodnie ze swoim sumieniem" - podkreślił Biernacki.

Zgodnie ze swymi poglądami postąpiła też Joanna Fabisiak. W Polskim Radiu 24 powiedziała, że nie jest zaskoczona decyzją zarządu. "Dyscyplina była przyjęta. Ja podjęłam tę decyzję (w sprawie głosowania) z pełną świadomością konsekwencji" - podkreśliła posłanka. Dodała, że była namawiana przez kierownictwo Platformy do głosowania zgodnie z jego wolą. "Są jednak sprawy nad którymi nie może być polityki. Ja mam w życiu dwa drogowskazy: jako człowiek - dekalog, jako obywatel - konstytucję. Uważam, że jeśli człowiek chce swoje życie przeżyć uczciwie i jakoś jednoznacznie, to musi szanować te dwa kierunkowskazy" - zaznaczyła Fabisiak.

Nie odpowiedziała na pytanie, czy odwoła się od decyzji o wykluczeniu. "Proszę pozostawić mi tę decyzję na przyszłość" - powiedziała.

Podczas głosowania nad projektem "Ratujmy Kobiety 2017" głosu nie oddało 29 posłów PO; w sprawie propozycji komitetu "#ZatrzymajAborcję" - 26. Część z nich tłumaczyła, że w środę w ogóle nie byli obecni w Sejmie. To m.in. Kinga Gajewska, Arkadiusz Myrcha i Joanna Augustynowska, którzy poinformowali na portalach społecznościowych, że są chorzy.

Inaczej jest w przypadku np. Alicji Chybickiej i Tomasza Głogowskiego, którzy uczestniczyli w innych środowych głosowaniach. "Przepraszam wszystkich, którzy poczuli się dotknięci moim niezagłosowaniem w sprawie obu ustaw aborcyjnych. Moją ideą jest ochrona kobiet i niedopuszczanie do ich cierpień. Uważam także, że życie jest bezcenne i trzeba je w miarę możliwości chronić. Nigdy nie chciałam nikogo skrzywdzić" - podkreśliła Chybicka na Facebooku.

W rozmowie z dziennikarzami w Sejmie posłanka dodała jednak, że gdyby przewidziała, że projekt dotyczący liberalizacji prawa aborcyjnego zostanie odrzucony, zagłosowałaby za tym, "żeby on poszedł do komisji niezależnie od swoich przekonań".

Głogowski napisał z kolei na Facebooku: "Przyjmuję do wiadomości, że są osoby uważające, że Platforma powinna skręcić w lewo (choć takie oczekiwanie od partii centroprawicowej jednak zaskakuje). Tylko czy te osoby nie widzą, że porzucenie wyborców centrowych, żeby walczyć o kilka procent lewicowego elektoratu z SLD, czy Razem, to polityczne samobójstwo i otwieranie przed PiS drogi do kolejnej kadencji?" - zapytał poseł.

Lider Platformy powiedział PAP po spotkaniu zarządu, że jest mu przykro z powodu konieczności rozstania z trójką klubowych kolegów. "Jest mi przykro, ale tutaj trzeba reagować w zdecydowany sposób, bo mieliśmy dyscyplinę i niestety troje posłów głosowało inaczej - głosowało za projektem radykalnie zaostrzającym ustawę antyaborcyjną. Nie można tego zaakceptować, stąd decyzja, jednogłośna decyzja zarządu" - wyjaśnił Schetyna.

W rozmowie z dziennikarzami dodał, że przed środowymi głosowaniami była długa dyskusja na ten temat w klubie PO. "Wczoraj cały dzień rozmawialiśmy, przekonywaliśmy, mówiliśmy jak ważna jest jednomyślność głosowania, jak ważna jest walka o kompromis antyaborcyjny. Trzech posłów nie posłuchało i to są konsekwencje" - powiedział szef PO.

Później napisał jeszcze na Twitterze: "Będziemy bronić Polaków przed nieludzkimi projektami radykałów, takimi jak ten Ordo Iuris. Dlatego każdy kto w (Platformie Obywatelskiej) łamie dyscyplinę, musi liczyć się z konsekwencjami. #RatujmyKobiety".

Konsekwencje wobec swoich posłów, którzy w środę złamali dyscyplinę klubową, wyciągnęła też Nowoczesna. Dziesięcioro parlamentarzystów, którzy mimo obecności na Wiejskiej nie głosowali w sprawie zmian w przepisach aborcyjnych, ukarano naganą i karą finansową w wysokości 1000 zł.(PAP)

autor: Marta Rawicz

mkr/ hgt/

Serwisy ogólnodostępne PAP