O PAP.pl

PAP.pl to portal PAP - największej agencji informacyjnej w Polsce, która zbiera, opracowuje i przekazuje obiektywne i wszechstronne informacje z kraju i zagranicy. W portalu użytkownik może przeczytać wybór najważniejszych depesz, wzbogaconych o zdjęcia i wideo.

Traczyk-Stawska spotkała się przed Sejmem z protestującymi

Uczestniczka Powstania Warszawskiego i wieloletnia nauczycielka szkoły specjalnej Wanda Traczyk-Stawska przekazała protestującym w Sejmie osobom niepełnosprawnym swoją pamiątkę z czasów wojny - pluszową małpkę, zapewniając o swoim poparciu dla nich.

Warszawa, 18.05.2018. Uczestniczka Powstania Warszawskiego Wanda Traczyk-Stawska (L) rozmawia z protestującymi niepełnosprawnymi i ich opiekunami, 18 bm. przed Sejmem. (mr) Fot. PAP/Paweł Supernak
Fot. PAP/Paweł Supernak / Warszawa, 18.05.2018. Uczestniczka Powstania Warszawskiego Wanda Traczyk-Stawska (L) rozmawia z protestującymi niepełnosprawnymi i ich opiekunami, 18 bm. przed Sejmem. (mr) Fot. PAP/Paweł Supernak

"Przyszłam bo muszę przesłać najbardziej dla mnie bliską pamiątkę, żeby pomogła tym matkom, tym chłopakom, tym dziewczętom, które są w Sejmie od tylu dni; by uwierzyli, że wszystko można, jeśli się ma ważną misję" - powiedziała dziennikarzom przed wejściem na teren parlamentu Traczyk-Stawska.

Jak mówiła, protestujący są w Sejmie nie dlatego, że chcą ale dlatego, że muszą. "To jest sprawa, która jest najważniejsza – by mogli rehabilitować się, by mogli być bardziej sprawni. (...) Prawie 30 lat uczyłam dzieci tego typu i współpracowałam z matkami i wiem, jak strasznie trudno jest dzień i noc być na służbie u dziecka niepełnosprawnego" - mówiła.

Przyniosła z sobą zabawkę - pluszową małpkę, którą dostała od kolegów i po Powstaniu Warszawskim poszła z nią do obozu jako jeniec wojenny. "Oni przynieśli mi ją i powiedzieli, że nie będą ze mną tak, jak przez całe powstanie, ale ta małpka będzie ze mną i ma mi przypominać, że jesteśmy razem" - wyjaśniła. Przekazała ją niepełnosprawnym dziewczynkom. Przyniosła z sobą też pączki dla protestujących, bo - jak powiedziała - miała w powstaniu pseudonim "Pączek".

"Ucałujcie rodziców i Kubę i Adriana. Trzymajcie się. Pilnujcie tej małpki, bo to jest bardzo ważna małpka, na tej małpce jest pamięć Powstania Warszawskiego i dużo całusów. Trzymajcie się. (…) Jesteśmy z wami" - powiedziała zwracając się do dziewczynek.

Traczyk-Stawska podkreślała, że "nikt nią nie manipuluje". "Nikt nie dałby rady, nawet moja rodzona matka, taki mam piekielny charakter" - dodała. Zapewniła, że "współpracuje z dwoma osobami, które są z opozycji ale nigdy nie były i nie są one dla niej ważne jako politycy, członkowie jakiejkolwiek partii". "Dla mnie partią, jako dla starego żołnierza jest cała Polska, wszystkie partie, które umieją dobrze rządzić tym krajem" - dodała.

Wskazała, że zna obecnych w piątek przed Sejmem: Marcina Święcickiego, bo jest w Komitecie ds. Cmentarza Powstańców Warszawy i Michała Szczerbę, bo "bez Towarzystwa Przyjaciół Woli niewiele zrobiłaby na cmentarzu". "Ja jestem dalej w służbie" - powiedziała, wskazując że od swojego dowódcy po powstaniu dostała polecenie "odszukania kolegów, którzy zostali przeniesieni z pierwotnych mogił w różne miejsca" i "zadbania o to, by mieli godne miejsce pochówku". Jak oceniła, wykonała bardzo dużo, ale wciąż nie sfinalizowana została "izba pamięci i ściana pamięci".

Dyrektor CIS Andrzej Grzegrzółka w reakcji na piątkowe przybicie Traczyk-Stawskiej przed Sejm oświadczył na Twitterze: "Zapraszamy osoby niepełnosprawne i ich rodziców na spotkanie z p. Wandą Traczyk-Stawską do Centrum Medialnego. Postaramy się zorganizować dobre warunki do rozmowy i wymiany poglądów, a także poszukiwań odpowiednich rozwiązań". Straż Marszałkowska poinformowała Traczyk-Stawską, że ma zgodę na wejście do sejmowego centrum medialnego.

"Wszystko już powiedziałam, jestem zmęczona" - powiedziała Traczyk-Stawska niekorzystając z propozycji wejścia do Centrum Medialnego.

Traczyk-Stawka próbowała wejść do Sejmu na spotkanie z protestującymi w ubiegłym tygodniu. Nie została wówczas wpuszczona na teren Sejmu.

Protest opiekunów osób niepełnosprawnych i ich podopiecznych trwa od 18 kwietnia. Protestujący zgłaszali dwa postulaty - zrównania renty socjalnej z minimalną rentą z tytułu niezdolności do pracy oraz wprowadzenia dodatku "na życie", zwanego też "rehabilitacyjnym", dla osób niepełnosprawnych niezdolnych do samodzielnej egzystencji po ukończeniu 18. roku życia w kwocie 500 złotych miesięcznie; zaproponowali, by dodatek był wprowadzany krocząco: od września 2018 r. 250 zł, od stycznia 2019 roku - dodatkowo 125 zł i od stycznia 2020 r. również 125 zł.

W odpowiedzi na postulaty protestujących uchwalona została ustawa podnosząca rentę socjalną do 100 proc. kwoty najniższej renty z tytułu całkowitej niezdolności do pracy. Renta wzrośnie z 865,03 zł do 1029,80 zł.

Uchwalono też ustawę wprowadzającą szczególne uprawnienia w dostępie do świadczeń opieki zdrowotnej, usług farmaceutycznych oraz wyrobów medycznych dla osób ze znacznym stopniem niepełnosprawności. Zdaniem rządu, ustawa ta spełnia postulat protestujących w Sejmie dotyczący dodatku rehabilitacyjnego. Według autorów ustawy (posłowie PiS), przyniesie ona gospodarstwom z osobą niepełnosprawną miesięcznie około 520 zł oszczędności. Protestujący podkreślają jednak, że nie oczekują świadczeń rzeczowych, ale dodatku wypłacanego w gotówce.

Rząd zapowiedział, że powstanie nowy państwowy fundusz celowy: Solidarnościowy Fundusz Wsparcia Osób Niepełnosprawnych. Fundusz ma być zasilany z części składki na Fundusz Pracy oraz z "daniny solidarnościowej" od osób zarabiających ponad 1 mln zł rocznie. (PAP)

autorki: Katarzyna Lechowicz-Dyl, Danuta Starzyńska-Rosiecka

ktl/ dsr/

Serwisy ogólnodostępne PAP