Europosłanka PiS: propozycja limitu na ceny gazu pojawi się za późno. Głównym hamulcowym - Niemcy

2022-11-24 11:30 aktualizacja: 2022-11-25, 09:12
Fot. PAP/Hanna Bardo
Fot. PAP/Hanna Bardo
Propozycja wprowadzenia limitu na ceny gazu pojawi się w UE o wiele za późno. Straciliśmy lato i prawie całą jesień, licząc na jakiś ruch ze strony przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen. Głównym "hamulcowym" w sprawie wprowadzenia limitu były Niemcy - powiedziała PAP europosłanka Izabela Kloc (PiS).

"Limit na ceny gazu w Europie jest dobrym pomysłem, ale ta propozycja pojawiła się o wiele za późno. Państwa członkowskie na czele z Polską od miesięcy domagały się od Brukseli uporządkowania gazowego rynku, gdzie rządzą chaos, strach i spekulacja. Straciliśmy lato i prawie całą jesień, licząc na jakiś ruch ze strony Ursuli von der Leyen, która potrafiła zdobyć się jedynie na zapewnienia, że ''trwają dyskusje w tej sprawie'. Co się za tym kryło? Nie jest żadną tajemnicą, że głównym 'hamulcowym' wprowadzenia limitu na ceny gazu były Niemcy" - powiedziała eurodeputowana.

Europosłanka ws. limitów ceny na gaz

"Nawiasem mówiąc ta sytuacja idealnie oddaje prawdziwe mechanizmy i układy rządzące Unią Europejską. Obejmując rządy w swoim kraju, kanclerz (Niemiec) Olaf Scholz zapowiedział, że jednym z jego priorytetów jest przyspieszenie integracji Unii Europejskiej. Krokiem w tym kierunku jest postulowane przez Berlin wprowadzenie zasady większości głosów przy podejmowaniu decyzji na unijnym szczeblu. Ma to uciszyć 'niepokorne' państwa, w tym głównie Polskę. Ciekawe, dlaczego Niemcy nie chciały pokazać, jak powinna działać zasada większości głosów przy debacie o limitach ceny na gaz? Zdecydowana większość państw członkowskich była za, a jedynie rząd w Berlinie do końca i z uporem był przeciw. Dlaczego? Antykryzysowy plan Scholza zakłada wpompowanie do niemieckiej gospodarki 200 miliardów euro. Oznacza to, że Niemcy mają pieniędzy pod dostatkiem i mogą zapłacić każdą stawkę za gaz, a wtedy stałyby się unijnym monopolistą na rynku tego surowca" - dodała Kloc.

"W tle są oczywiście zamrożone przez wojnę interesy z Rosją. W Niemczech działają potężne grupy nacisku, którym zależy na powrocie do sytuacji sprzed 24 lutego (gdy rozpoczęła się pełnoskalowa inwazja Rosji na Ukrainę - PAP). Scholz musi się liczyć z tymi środowiskami, nawet jeśli sam deklaruje ostry kurs wobec Putina. Czasami można przeczytać komentarze, że Niemcy odgrywają rolę pożytecznych idiotów dla rosyjskich interesów. To naiwna i uproszczona opinia. Niemcy nigdy nie byli idiotami i rzadko bywają pożyteczni" - powiedziała.

Ze Strasburga Łukasz Osiński (PAP)

mmi/