Jarosław Kaczyński o debacie z Donaldem Tuskiem: tak, jeśli odbędzie się na uczciwych warunkach

2022-12-05 08:51 aktualizacja: 2022-12-05, 15:09
Jarosław Kaczyński. Fot. PAP/Marcin Obara
Jarosław Kaczyński. Fot. PAP/Marcin Obara
Prezes PiS Jarosław Kaczyński powiedział, że zgodzi się na wyborczą debatę z przewodniczącym PO Donaldem Tuskiem, jeżeli debata odbędzie się na uczciwych warunkach.

Kaczyński w rozmowie w Radiu Wrocław powiedział, że weźmie udział w debacie z Tuskiem, jeśli nie będzie ze strony przewodniczącego PO "obrzucania wyzwiskami, czy pogróżkami".

"Jeśli nie będzie szedł tym tropem, którym idzie dotychczas, to tak. No ale jeżeli to będzie dyskusja na ten temat, ile lat będę siedział za to, że służyłem dobrze Polsce, to takiej dyskusji nie będę prowadził" – mówił prezes PiS.

Dodał, że "po zwycięskich dla PiS wyborach" być może "inni będą prowadzili z panem Tuskiem (dyskusję – PAP)". "Bo wiele tych jego wypowiedzi już zbliża się do gróźb karalnych.

Prezes PiS: jest pewne napięcie pomiędzy premierem Mateuszem Morawieckim a ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobro

"Jest pewne napięcie pomiędzy premierem Mateuszem Morawieckim a ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobro" – przyznał prezes PiS. Dodał, że racje dominują po stronie premiera, a minister "jakby nie zdaje sobie sprawy" z zakresu uwikłań, związanych z obecnością Polski w UE.

Kaczyński podkreślił, że głosowanie nad wotum nieufności wobec ministra sprawiedliwości "na pewno nie będzie próbą sił między premierem Morawieckim a ministrem Ziobro".

„Premier Morawiecki z całą pewnością będzie bronił z mównicy sejmowej pana ministra i będzie głosował, a także ci najbliżsi mu ludzie, będą głosowali za tym, żeby to wotum nieufności odrzucić” – mówił.

Prezes PiS przyznał przy tym, że "jest pewne napięcie" pomiędzy Morawieckim a Ziobro. Dodał, że racje dominują po stronie premiera.

„Minister po prostu nie dostrzega różnego rodzaju komplikacji. No jakby nie zdaje sobie sprawy z zakresu uwikłań, w których jest Polska i musi być, bo jesteśmy na rynku światowym i jednocześnie jesteśmy w tych uwikłaniach, które wynikają z naszej obecności w Unii Europejskiej, a jednocześnie nasze społeczeństwo - i to jest wynik zdrowego rozsądku - chce, żeby Polska w Unii Europejskiej była. Gdyby to wszystko wziąć pod uwagę to, owszem, zdarzają się błędy, ale generalnie rzecz biorąc, ta linia, która jest reprezentowana przez premiera, jest linią bezalternatywną” – mówił Kaczyński.

Prezes PiS pytany był też m.in. o to, czy Polska otrzyma pieniądze z KPO przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi. „Co do tej sprawy to się nie wypowiadam, bo za wiele już było zwrotów sytuacji, żeby można było cokolwiek przewidzieć. Już parę razy wydawało, że już wszystko jest załatwione” – odparł.

Prezes PiS o sędziach pokoju: minister Ziobro nie chce się w tej chwili na to zgodzić

Jarosław Kaczyński powiedział, że na wprowadzenie instytucji sędziów pokoju nie chce się w tej chwili zgodzić minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. "Bez niego nie mamy większości dla tej sprawy. No chyba, że ktoś byłby tym zainteresowany z opozycji” – mówił.

Wprowadzenie instytucji sędziów pokoju jest jedną ze sztandarowych propozycji programowych Kukiz'15. Paweł Kukiz od miesięcy deklarował, że warunkiem dalszego wspólnego głosowania z PiS jest uchwalenie ustawy o sądach pokoju do końca września. Na początku października Kukiz poinformował, że zawiesza wspólne głosowanie z PiS w Sejmie w ramach zawartej w ubiegłym roku umowy między jego formacją a PiS.

Kaczyński powiedział, że w kwestii sędziów pokoju "jest problem z ministrem Ziobro".

"On nie chce się w tej chwili na to zgodzić, a bez niego nie mamy większości dla tej sprawy. No chyba, że ktoś byłby tym zainteresowany z opozycji" – mówił. Kaczyński dodał, że ostatnio rozmawiał z ministrem sprawiedliwości i przedstawił mu różne propozycje dotyczące instytucji sędziów pokoju. "No, ale on nie chce ich zaakceptować. Tak to w tej chwili wygląda" – mówił.

Prezes PiS podkreślił jednak, że nie jest to "definitywny koniec" projektu dot. sędziów pokoju. "My będziemy do tego wracać" – zapewnił. Kaczyński wskazał, że według przyjętych założeń warunkiem istnienia sądów pokoju byłoby "spłaszczenie struktury sądownictwa". "Wszystkie sądy byłby okręgowe, to znaczy rejonowe zmieniłyby się w okręgowe, byłyby tylko filią sądu okręgowego, którego ośrodek byłby tam, gdzie jest dotychczas, a tymi sądami najniższej instancji byłyby sądy pokoju. Wiele milionów sprawy by po prostu przeszło to tych sądów, przynajmniej 25 procent, może nawet więcej. Wtedy to może przyspieszyłoby po prostu działanie sądownictwa, to jest bardzo ważny problem. W tym sensie byłoby to pożyteczne" – tłumaczył.

Kaczyński był pytany też m.in. o przyszłoroczne wybory i pozycję Solidarnej Polski w tym kontekście. "Solidarna Polska, mam nadzieję, to jest ich decyzja, będzie razem z nami, no w tych ramach, które są obecnie" – mówił.

Prezes PiS zapewnił też, że będzie kandydował w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych. Ale, jak dodał "na pewno nie będę już po tej kadencji szefem partii".

Pytany o to, czy może już wskazać nazwiska swoich następców w PiS odparł: "Odpowiem szczerze. Jak to się mówi: in pectore, czyli w sercu, tak. No ale na języku, nie".

Prezes PiS o Kurskim: dotychczasowe propozycje potraktował jako trudne dla niego do przyjęcia

Prezes PiS powiedział, że były prezes TVP Jacek Kurski potraktował dotychczasowe propozycje współpracy jako „trudne dla niego do przyjęcia”. Stanowisko wicepremiera dla Kurskiego prezes PiS nazwał „bajką medialną”.

Kaczyński podkreślił, że miał „kilka pomysłów” dla Kurskiego. „Ale w tym największy jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz. Dotychczasowe propozycje potraktował jako trudne dla niego do przyjęcia” – powiedział prezes PiS.

Pytanie o to, czy Kurski chciał być wicepremierem, Kaczyński skwitował jako „bajkę medialną. „Chociaż miał propozycję rządową, ale uznał, że to nie jest dla niego sprawa interesująca” – dodał.

Na początku września Rada Mediów Narodowych odwołała Jacka Kurskiego ze stanowiska prezesa TVP. W jego miejsce powołała Mateusza Matyszkowicza. "Potwierdzam, że w wyniku decyzji mojego środowiska politycznego, w porozumieniu ze mną przestałem być Prezesem TVP. Wiem, że przede mną kolejne wyzwania" - napisał wówczas Kurski na Twitterze. (PAP)

Autor: Piotr Doczekalski

kgr/dsk/