Druga ofiara śmiertelna strzelaniny przy centrum handlowym w Sztokholmie
Zmarł 45-letni mężczyzna ranny w wyniku sobotniej strzelaniny przy centrum handlowym w Sztokholmie, w której na miejscu zginął 15-letni chłopiec - poinformowała w poniedziałek szwedzka policja. Inny nastolatek oraz 65-letnia kobieta są ranni.
"Zmarły mężczyzna jest obywatelem innego kraju, trwają czynności, aby powiadomić jego rodzinę za granicą" - podała w komunikacie policja, nie ujawniając narodowości ofiary.
Do strzelaniny doszło w sobotę wieczorem na placu między galerią handlową a stacją metra Farsta Centrum w południowym Sztokholmie. Sprawca lub sprawcy oddali 20 strzałów z wojskowej broni automatycznej; na miejscu zginął pochodzący z rodziny imigranckiej 15-letni Elias.
Tego samego wieczora policja po pościgu zatrzymała pod Sztokholmem uciekających samochodem dwóch 20-letnich mężczyzn. Są oni podejrzani o udział w strzelaninie.
Policja nie podaje motywów. Jak spekulują media, zastrzelony 15-latek oraz ranny nastolatek mogli być celami, natomiast zmarły 45-letni mężczyzna oraz ranna 65-letnia kobieta przypadkowymi ofiarami. Kobieta została trafiona w nogę, gdy odpinała zaparkowany rower.
W niedzielę plac w Farsta Centrum odwiedził minister sprawiedliwości Szwecji Gunnar Stoemmer, nazywając zdarzenie "wewnętrznym terroryzmem". Polityk zapowiedział kolejne działania przeciwko zorganizowanej przestępczości - możliwość podsłuchu również osób nie podejrzanych o przestępstwa oraz podwyższenie kar.
W piątek w regionie Sztokholmu strzelaniny miały miejsce w mieście Solna, gdzie ranni zostali dwaj mężczyźni oraz w Jordbro, gdzie poszkodowana została jedna osoba.
Według policyjnych statystyk do końca maja doszło w Szwecji do 144 strzelanin (52 w Sztokholmie), zginęło 18 osób (10), a 41 zostało rannych (18).
Sprawcami strzelanin są członkowie gangów walczący o wpływy z działalności przestępczej, przede wszystkim z handlu narkotykami. Do "brudnej roboty" wykorzystywani są nastolatkowie, gdyż nie grożą im wysokie kary, a jedynie pobyt w zakładach poprawczych. Następnie starsi koledzy uwalniają ich z takich ośrodków.
Ze Sztokholmu Daniel Zyśk (PAP)
mmi/